Współpraca z portalem

Jak wygląda współpraca recenzencka z portalem literackim?

Teoretycznie różnice nie powinny być duże, bo zasada jest ta sama: książki za recenzje. Jednak różnice są. Wiele jest oczywistych, jednak wolę mimo wszystko je tutaj poruszyć. 

Plusy: Przede wszystkim mamy tutaj szerszy wybór zarówno pod względem wydawców, tematyki, czy datą wydania książki. Kolejnym plusem jest to, że nikt nie musi się obawiać publikacji krytycznych recenzji. [Moim zdaniem tak powinno być w każdym przypadku, gdyż strach przed wyrażaniem własnego zdania to paranoja a ponad to każdy powinien być uczciwym względem siebie i swoich czytelników.] Powód? Portal nie traci nic na negatywnych opiniach książek, a autor i wydawca już może.  

Minusy: Zazwyczaj ścigają nas terminy. Przeważnie jest to ok. 2 tygodnie na napisanie recenzji jednej książki. Teoretycznie nie jest to problem, jednak często zdarza mi się nie mieć "weny" do czytania konkretnej pozycji, czy gatunku w danym momencie. Widać to zresztą po moich postach: raz czytam fantastykę wszelaką by potem całkowicie się od niej odciąć i przerzucić na inny gatunek. Większość portali nie życzy sobie by recenzje "ich" książek były publikowane na innych portalach, innymi słowy zamieszcza się je jedynie na ich portalu i swoim blogu. Jest to logiczne, bo niby z jakiej racji mieli by chcieć wspierać konkurencje? Z drugiej strony to WASZA twórczość i powinniście móc z nią robić co wam się żywnie podoba. Mnie akurat ten warunek nie przeszkadza, bo mam mniej roboty i zależy mi jedynie na dopieszczaniu własnego bloga. Kolejną przeszkodą (absolutnie nie minus!) jest wymagany wysoki poziom recenzji. Ok. Ok. Może nie wysoki, ale przyzwoity. Portal nie może sobie pozwolić na słabe teksty swoich redaktorów, bo to one budują jego wizerunek.

Współpraca ze Sztukaterem była pierwszą jaką nawiązałam. Mój blog był jeszcze bardzo młody, więc nie myślałam jeszcze na poważnie o związaniu się z wydawnictwem, czy portalem, jednak okazja przyszła sama. Pod czas jednej z moich wizyt na portalu znalazłam informacje o naborze. Wysłałam zapytanie i otrzymałam informacje, jakie wymogi muszę spełnić by zostać przyjęta. Pamiętam, że jednym z nich było przesłanie 30 swoich recenzji do sprawdzenia. To był dla mnie szok, jako raczkującego blogera ;) Obecnie piszę średnio 7-8 recek w miesiącu, a wówczas blog miał może 5 miesięcy, czytałam mniej i pisałam gorzej. Jakimś cudem zaparłam się i mi się udało! Ale dość moich wspominek - czas na konkrety. Zapisy odbywały się co kilka miesięcy, teraz chyba nieustannie można się zgłaszać. Tomasz - szef, że się tak wyrażę, jest przemiłym człowiekiem. Jednym z tych, z którymi nigdy nie miałam problemu i jak czas pozwoli zamienię kilka słów na różne tematy. Uwielbiałam wysyłane regularnie "Słowo na niedzielę" (mam nadzieję, że nie przekręciłam nazwy), w którym redaktorzy otrzymywali informację o bieżących sprawach portalu. Rok temu jednak Sztukater stracił wiatr w żaglach i zauważyłam, że z trudem stara się podnieść. Rozumiem powód i mam nadzieję, że wszystko zacznie się zmieniać już nie długo na lepsze. 
Podsumowując uwielbiam z nimi współpracować, bo wszystko działa, jak w dobrze naoliwionej maszynie.

Jak wiecie NaKanapie nie ma stałych recenzentów (chyba, że coś mi umknęło?), a jedynie wolnych strzelców, którzy zgłaszają swoją chęć zrecenzowania książek z listy ok. 7 książek. Szanse na to, że wybrana pozycja do was trafi, jest nikła. gdyż na jeden tytuł przypadka kilkunastu lub kilkudziesięciu recenzentów. Mnie to zawsze bardziej przypominało konkurs, niż zapisy... Jeśli jednak akurat udało wam się ją upolować to musicie odczekać sporo czasu nim dojdzie do was pocztą. Najdłużej na paczkę od nich czekałam 2 miesiące. Niestety to, że portal wysyła kiedy mu się podoba, nie zwalnia was z terminów. Po napisaniu recenzji należy wysłać tekst na maila i czekać na akceptacje. Nie bardzo wiem czym ona konkretnie jest? Czy chodzi o błędy i styl, czy też o treść? 
Kontakt z portalem jest według mnie słaby i wymuszony, zarówno jeśli chodzi o recenzje, jak i gdy zgłasza się problemy. Dlatego nie działa tutaj żaden sentyment, czy sympatia, a główną zaletą portalu jest forum. 
Ogólnie ciężko jest traktować to, jako prawdziwą współpracę.

Portali literackich, które przyjmują do swojego grona recenzentów jest cała masa. I choć często odwiedzam część z nich, to nie mogę się wypowiadać współpracy z nimi, gdyż nie znam ich od tej strony. Podzielicie się swoimi doświadczeniami?