Karma wraca, czyli nakarm psiaka!


Święta to taki czas, kiedy ludzie starają się być lepsi, niż zazwyczaj, a Gosiarella ma zamiar to bezczelnie wykorzystać, zwłaszcza, że zima to wyjątkowo ciężki czas dla czworonogów. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy reagują alergicznie na większość akcji charytatywnych, ale spokojnie! Nie mam zamiaru wyciągać z waszych kieszeni pieniędzy (chociaż jeśli chcecie to na stronach schronisk możecie znaleźć numery kont bankowych), a jedynie zaproponować kilka rozwiązań, które pomogą psiakom, a przy tym nic nie będą Was kosztować. 

Poziom: Easy
Zacznijmy łagodnie, od zwykłego kliknięcia. Niby jedno małe kliknięcie dużo nie zmieni, jednak musimy pamiętać, że buduje całość. Tym razem oddając 3 kliki dziennie na tej stronie, przyczyniacie się do powstania billboardów z psiakami czekającymi na adopcje. Rozgłos jest potrzebny. Dacie radę? Super! To możemy zwiększyć stopień trudności!

Poziom: Medium
Tylko bądźcie ostrożni, bo tym razem trzeba się bardziej zaangażować i użyć aparatu. Na szczęście wszyscy lubią radośnie strzelać sobie selfie i publikować na facebooku. Tylko tym razem powinniście zrobić sobie zdjęcie z napisem "Karma wraca" (może być na kartce lub nałożone na zdjęcie), następnie wrzućcie je na swój facebookowy (instagram i twitter też się nadadzą) profil i dorzućcie hashtagi: ‪#‎1selfie1posiłek‬ ‪#‎karmawraca‬ ‪#‎karmimypsiaki‬ Po co? A po to by organizatorzy wiedzieli ile posiłków ma trafić do misek głodnych piesków ze schroniska. Facebookowicze już pewnie widzieli Gosiarellowe i Bajerowe zdjęcie, ale dorzucam i tu, jako przykład. Wrzucajcie swoje to później je obejrzę. Wierzę, że Wam się uda! 


Gosiarella i Bajer wiedzą, że Karma Wraca!
Poziom: Hard
Teraz naprawdę może się zrobić ciężko, bo przy wykonaniu tego kroku musicie wyjść z domu i przetransportować się do najbliższego schroniska. To już wersja dla ryzykantów, więc wszyscy zrozumieją, jeśli nie czujecie się na siłach. Szczerze mówiąc sama nie zawsze daję radę, bo każda wizyta w Krakowskim schronisku kończy się atakiem histerycznego płaczu, ponieważ moje miękkie różowe serduszko pęka, gdy widzę te wszystkie smutne i samotne psiaki czekające na nowy dom z pełną miską i kochającym właścicielem. Przejdźmy do rzeczy: Macie w domu jakieś niepotrzebne koce? Poduszki? Kołdry? Ręczniki? Tak? To świetnie się składa, bo zwierzakom będą potrzebne. Dzięki nim będzie im cieplej. Gdy przyjdą prawdziwe mrozy, nie będą musiały już leżeć na zimnej podłodze, czy ziemi i patrzeć w puste miski. A skoro o tym mowa to może po drodze na przystanek będziecie mijać sklep, w którym sprzedają karmę dla zwierząt? Kupcie jedną, czy dwie, a w nagrodę za dobry uczynek dorzućcie do koszyka batonika dla siebie! Gosiarella jest z Was dumna! Spisaliście się! 

Poziom: Insane
Jesteście pewni, że chcecie to czytać? Znam kilku szaleńców, którzy przeszli ten etap i dzięki niemu wygrali szczęście. Wiem to, bo jestem jedną z nich. Moje życie zmieniło się na zawsze, gdy moja puchata kulka nieszczęścia wpakowała się w moje ramiona i starała się lizać co popadnie. Tak, tą kulką był Bajer. Właściwie wiecie, dlaczego mój pies nazywa się Bajer? Cóż... ja też nie wiem, nie ja go nazwałam. Zrobił to ktoś inny, gdy Bajer był mały. My poznaliśmy się dopiero po roku i miał w nosie, że jego imię mi się średnio podoba. Po pewnym czasie zaczął reagować jeszcze na zdrobnienie "Bajka", więc chyba zrobiliśmy postępy, jak myślicie? Kiedyś, jeśli będziecie chcieli, opowiem Wam jego historię. I Luny, psa mojej mamy, która też była dla nas niespodzianką, równie wielką, jak my dla niej. Może nawet dorzucę anegdotkę o Kredce - jedynym kocie, w naszym domowym zwierzyńcu (nie współczujcie jej, bo robi za królową, jak to kot). Teraz zdradzę Wam tylko jedną informację, która łączy wszystkie nasze zwierzaki: przygarnęliśmy je, a nie kupiliśmy. Żaden z nich nie był planowany. Głównie dlatego, że to one znalazły do nas drogę, jednak nic nie stoi na przeszkodzie abyście Wy wzięli sprawy w swoje ręce. Zwłaszcza, że niebawem Gwiazdka, a dużo osób z braku lepszego pomysłu na prezent, daje bliskim zwierza. Ogólnie uważam to za lekkomyślne, bo takie związanie się z czworonogiem powinno być przemyślane. Musimy się upewnić, że zwierzak po świętach nie zostanie porzucony, w końcu chyba każdy z nas wie, jak to jest mieć złamane serce, więc nie fundujmy go psu czy kotu. 
Załóżmy jednak, że jesteście pewni, że taki żywy prezent będzie dobrze traktowany i przede wszystkim chciany lub ten prezent będzie dla Was, a Wy przecież wiecie czego chcecie. Może tym czymś/kimś jest właśnie psiak lub kociak ze schroniska? Sprawdźcie, bo może tam właśnie znajdziecie swoje szczęście. Nic Was to nie kosztuje i zapewniam, że pracownicy schroniska nie wepchną Wam żadnego czworonoga siłą. Jeśli nie poczujecie chemii do żadnego z ich podopiecznych, będziecie mogli z czystym sercem ruszyć na dalsze poszukiwania Wasze wymarzonego kompana. 

Bonus
Runda bonusowa jest prosta. Wystarczy podzielić się ze znajomymi swoją nowo nabytą wiedzą o pomaganiu. Udostępnijcie u siebie ten wpis, klikając przycisk "udostępnij" lub przesyłając im link. Nawiążcie w rozmowie do tematu pomagania zwierzakom i uświadomcie, jakie to proste! Im więcej osób się o tym dowie, tym lepiej dla zwierzaków (dostaną michę), dla Was (zaliczycie dobry uczynek) i dla nich (będą mieli szansę zaliczyć dobry uczynek), a jak wiadomo karma wraca! 

Ps. To jak dzieciaki? Karmimy psiaki? Mam nadzieję, że chociaż dwa poziomy i bonus zostanie zaliczony!