Piosenka a wizerunek, czyli jak śpiewają Złoczyńcy?


Z pewnością zauważyliście, że Złoczyńcy w bajkach Disneya rzadko śpiewają? Przynajmniej w porównaniu do księżniczek, królewiczów... i wszystkich innych pozytywnych, czy neutralnych bohaterów, którzy ciągle radośnie tańczą i śpiewają, a od ich słodziutkiego lukru atakującego zarówno oczy, jak i uszy widzów, aż momentami mózg się rozpuszcza (okey, nawet ja mam swoje ulubione piosenki z bajek). U czarnych charakterów muzyczne show wygląda jednak inaczej. Jeśli już decydują się śpiewać to maksymalnie jeden utwór w ciągu całej bajki, a i on musi spełniać pewne kryteria, jeśli łotr chce zachować swój image zła wcielonego.

Księżniczki są uosobieniem wszelkich cnót, więc takie słowa w śpiewanych przez nie piosenkach zazwyczaj ociekają optymizmem, a przy tym mają na celu nauczyć dzieci czegoś wartościowego, a przynajmniej wtedy, gdy nie mamroczą o jednodniowej miłości or something. Czarne charaktery mają trudniej, bo ta jedna jedyna piosenka, którą muszą wyśpiewać zazwyczaj odgrywa ważną rolę w tym, jak postrzegają ich widzowie. Poważnie, ta jedna piosenka może zaważyć na losie Złoczyńcy. Nie wierzycie? To posłuchajcie:


[Piosenka, która zmienia negatywnych w pozytywnych]

W "Zaplątanych" Roszpunka wchodzi do tawerny pełnej kryminalistów, którzy lada moment najpewniej zaszlachtowaliby zarówno ją, jak i Finna, ale wszystko zmienia jedna piosenka - "Marzenie mam". Muzyczne trzy i pół minuty zmieniają wszystko, w tym bandę łotrów w pozytywnych bohaterów, którzy później pomagają bohaterom. To nie jedyny przykład. Zdradzę Wam sekret: Elsa miała być czarnym charakterem w "Krainie Lodu" (pewnie dlatego tak ją wszyscy lubimy!), jednak po tym, jak twórcy usłyszeli piosenkę "Let it go" w wykonaniu Idiny Menzel doszli do wniosku, że utwór jest zbyt pozytywny, by śpiewał ją antagonista. Zamiast zmienić piosenkę woleli zmienić Elsę w pozytywną bohaterkę, a Annę zepchnąć z roli głównej księżniczki do księżniczki-siostry królowej. Te dwa przykłady pokazują, jak mocno jedna piosenka może zmienić wizerunek łotrów. Oni naprawdę powinni dwa razy się zastanowić nim otworzą usta! Właściwie najlepszą opcją dla nich jest pozwolenie, by ktoś inny układał i śpiewał o nich piosenki, jak na przykład o Cruelli:

[Piosenka pozytywnych o negatywnym]

Dzięki temu Złoczyńca nie musi się wysilać, bo inni zrobią to za niego, a przy tym wyśpiewany opis jego okropnych cech nie będzie postrzegany jako narcyzm, czy też rozbuchane ego, ale przedstawieniem prawdziwej grozy, jaką wzbudza w pozytywnych bohaterach. Tak, to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, jednak bądźmy szczerzy - księżniczki i cała reszta pozytywnych nudziarzy od Disneya są przeważnie zbyt zajęci swoimi miłostkami i samymi sobą, by znaleźć czas na nucenie o swoich przeciwnikach. Dlatego w sytuacji, w której czarny charakter chce mieć choć jeden utwór w całej bajce, który będzie dotyczył jego musi wziąć sprawy we własne ręce (choć w tym przypadku raczej nie o tę część ciała chodzi). 

Gaston ciekawie to rozegrał, bo jego piosenka wzbudza strach, ale nie przed nim, lecz przed Bestią (swoją drogą zawsze uważałam, że to Bestia jest prawdziwym łotrem bajki o "Pięknej i Bestii", ale trzymajmy się oficjalnego kanonu), którego on i mieszkańcy miasteczka uznali za Złoczyńcę, z którym należy się rozprawić. Złoczyńca śpiewający o innym Złoczyńcy to dopiero niezły twist!


 [Piosenka Złoczyńcy o Złoczyńcy]

Gaston jest jednak wyjątkiem, bo jako jedyny wpadł na to, by odwrócić kota/bestię ogonem. Pozostałe czarne charaktery muszą śpiewać same o sobie, gdy pragną zawrzeć w bajce piosenkę na swoją cześć, ale to niestety nie zawsze kończy się to dobrze. Niektórzy czasami nie do końca potrafi złapać rytm, a i z rymami ma problem. Dobrym przykładem jest tu piosenka Urszuli, która nie dość, że nie potrafiła stworzyć niczego, co wpadałoby w ucho to jeszcze nie przestraszyła Arielki. Zresztą sami posłuchajcie:




Urszula pewnie nie miała okazji poznać największych muzycznych przebojów, na których mogłaby się wzorować, ale to oczywiste, skoro żyła na dnie morza. Dlatego też nie wyszło jej to najlepiej, a szkoda, bo ta scena jest świetnym przedstawieniem jej wizerunku, a przy tym Urszula dokładnie wyjaśniła małej syrence zarówno warunki umowy, jaką zawarły (zupełnie inaczej w swojej scenie muzycznej postąpił dr Facilier z "Księżniczki i Żaby"), a także między słowami zasugerowała, że (statystyczny) mężczyzna nie jest wart takiego poświęcenia. I choć treść piosenki pasuje do Złoczyńcy to nie wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Może dlatego Arielka nie uciekła z krzykiem? Było za mało mrocznie? Zdecydowanie! Za to Matka Gothel opanowała do perfekcji tworzenie złowrogiej oprawy, która idealnie oddawałaby treść jej piosenki. W ciągu kilku sekund zmieniła osłonecznioną, kolorową w komnatę w ciemny, mroczny pokój, który idealnie nadaję się do operowania cieniami i straszenia Roszpunki tak, że ta ze zgrozy zwija się w kłębek. To się nazywa złowieszcza pieśń Złoczyńcy! 


 [Idealna piosenka Złoczyńcy]

Moim zdaniem piosenka Gothel jest idealnym przykładem tego, jak powinna wyglądać pieśń czarnych charakterów, bo zadbano zarówno o klimat, jak i o wizerunek łotra oraz wzbudzenie przerażenia w księżniczce. Tak, Gothel robi to dobrze i reszta powinna się od niej uczyć! Jednak nie jest ona jedynym czarnym charakterem, któremu udało się osiągnąć szczyt mroczności w scenie muzycznej u Disneya. Frollo z "Dzwonnika z Notre Dame", w który utworze "Z Dna Piekieł":

[Idealnie mroczna piosenka Złoczyńcy nr 2]

Frollo wyśpiewał najmroczniejszą piosenkę, jaką do tej pory wypuścił Disney, a przy tym w tej scenie pokazał jak opętała go żądza do cyganeczki, której początkowo starał się oprzeć, a gdy stała się silniejsza od niego całkiem odebrało mu zmysły i postanowił zamordować dziewczynę, jeśli tylko go odrzuci. Niech któryś spróbuje to przebić. Nie ma szans! Niemniej chciałam Wam podrzucić jeszcze jeden utwór, który jest bardzo dobry, ale odrobinę przesadzony, ale do tego dojdziemy. Najpierw kliknijcie play!


 [Idealnie mroczna piosenka Złoczyńcy nr 3]

Co my tu mamy? Strasznie upiorną scenerię z porozrzucanymi szkieletami i buchającymi zielonymi gazami, genialną grę cieni, a pod koniec kolorystyka zmienia się w czerwoną od lawy? Dobra, nie wiem co tam się dokładnie dzieje według twórców, ale wygląda świetnie! Skaza sprawdza się znakomicie - talent sceniczny pierwszej klasy! Opanował choreografię do perfekcji. Nawet muzyka i tekst są dopasowane, a melodia wpada w ucho! A treść? Szatański plan prosto z Hamleta - zabicie brata-króla, by przejąć tron! Mogłaby to być najlepsza scena muzyczna z udziałem czarnego charakteru, gdyby nie jedna drobnostka, która wydaje mi się odrobinę przesadzona. Moment, w którym Skaza obiecuje hienom, że po przejęciu władzy nie będą już głodować zapoczątkowało 25 sekundową scenę (1:43), w której maszerują zastępy hien. Serio? Brakuje tylko swastyki gdzieś w tle. Chyba to lekka przesada, by porównywać głodujące zwierzęta do nazistów, nie sądzicie? Jednak poza tym ogromne brawa!

Mimo tego i tak za najbardziej mroczną z mrocznych uważa się Maleficent, a czasami obok niej na podium staje Zła Królowa. Zastanówcie się przez chwilę, czy zgadzacie się z tym, a następnie pomyślcie dlaczego. Moim zdaniem powodów jest wiele, a jednym z nich może być fakt, że ani jednak ani druga nie śpiewały w swoich bajkach. Czyżby więc nawet najmroczniejsza piosenka była gorsza niż jej brak? Najwyraźniej! Niemniej jednak Disney popełnił błąd i w "Następcach" pozwolił Maleficent odśpiewać swój utwór, który okazał się totalną porażką:


 [Karykatura złowieszczej piosenki]

Reasumując piosenka ma ogromne znaczenie dla wizerunku bajkowego Złoczyńcy. Może sprawić, że przejdzie on na stronę pozytywnych bohaterów (np. zbiry z "Zaplątanych"), może porwać tłumy sprzymierzeńców przeciwko wspólnemu wrogowi (np. Gaston), a może także pokazać, że Złoczyńca nie ma talentu artystycznego (np. Urszula). To jak jest wyśpiewana też ma niebagatelne znaczenie. 
Cała sztuczka polega na tym, by muzyka wzbudziła strach, a nawet przerażenie. By zarówno dzieci (czy tam widzowie - whatever), jak i bohaterowie bajek drżeli przy każdej nucie. Czuli grozę płynącą ze słów, gestów i scenografii. To okropnie trudna sztuka, więc Złoczyńco, jeśli nie potrafisz wspiąć się na wyżyny perfekcji to lepiej daruj sobie śpiewanie, bo zaszkodzisz swojej mroczności. Lepiej skupić się na stworzeniu oraz realizacji doskonałego planu przejęcia władzy nad światem/Królestwem, czy tam niszczeniu nędznych księżniczek. 
A waszym zdaniem powinni śpiewać, czy lepiej niech sobie darują?

Ps. Przyznać się, który Złoczyńca waszym zdaniem najlepiej sprawdził się w roli super mrocznego muzyka?
Ps2. Po więcej Złoczyńców wpadnijcie na Gosiarellowe fb.