Jaką dramę obejrzeć, czyli paczka tytułów z Korei #3



Nadleciała kolejna paczka z koreańskimi dramami. Przyznaję, że w ostatnich miesiącach trafiłam na wiele bardzo dobrych produkcji (zresztą za moment sami się o tym przekonacie!), jednak tylko jedna zmusiła mnie do opisania jej w osobnym tekście. Pozostałe wolę Wam przedstawić skrótowo, abyście sami mogli wybrać coś odpowiedniego dla siebie, a jest z czego wybierać! Enjoy!


The Master’s Sun


Gatunek: komedia romantyczna, fantasy (duchy), thriller

Romans: Wszystko kręci się wokół głównej pary i ducha

Opis: Wierzycie w duchy? Tae Gong Shil nie musi, bo je widzi, a wręcz nie może się ich pozbyć. Duchy wciąż ją nawiedzają i czegoś od niej chcą. Przerażona dziewczyna ma tego dość i chciałaby w końcu odpocząć od ich przeraźliwych twarzy i nękania, dlatego gdy tylko orientuje się, że istnieje na świecie osoba, której dotyk neutralizuje jej dar widzenia duchów, robi wszystko, by być jak najbliżej niego. Niestety sam Joo Joong Won nie jest tym faktem zadowolony, a przynajmniej do czasu, gdy okazuje się, że jej talent może się okazać dla niego przydatny.

Czy warto? Mam mieszane uczucia. Sam pomysł mi się podobał, wykonanie też było całkiem niezgorsze, ale po pewnym czasie zaczęło mnie odrobinę nudzić. Domyśliłam się rozwiązania głównej zagadki, więc kolejne próby odkrycia tego przez bohaterów wydawały mi się zbyt ślamazarne. Sam romans też nie wywołał większych emocji. Niemniej muszę przyznać, że drama sama w sobie jest całkiem przyzwoita.


Dramaworld
Gatunek: Komedia, Romans
Romans: To nie romans jest tu najważniejszy!

Opis: Claire Duncan jest oddaną fanką dram. Ogląda je, gdy tylko może i gdzie tylko może. Wsiąknęła w ich świat tak głęboko, że w końcu wciągnął ją Dramaworld. Dosłownie. Bohaterka została wciągnięta do fikcyjnego świata jednej z oglądanych przez nią dram, gdzie dowiedziała się, że z Dramaworldem jest coś nie tak i powinna to naprawić, nim wszytko się rozleci.

Czy warto? Jeśli macie już wiele kdram za sobą i wyłapujecie schematy, to zdecydowanie powinniście poświęcić czas na obejrzenie tej produkcji. Jest bardzo krótka, bo ma jedynie 10 odcinków trwających po mniej więcej 10 minut. Bawiło mnie i na długo zostało w pamięci, więc zdecydowanie polecam każdemu, kto ma już wiele obejrzanych dram na koncie!

My Secret Hotel
Gatunek: komedia romantyczna, suspense
Romans: Bardzo udany trójkąt miłosny.

Opis: Nam Sang Hyo jest organizatorką ślubów w jednym z najlepszych hoteli w Korei. Pewnego dnia przypadkiem odkrywa, iż jej kolejnym klientem jest  jej były mąż, Goo Hae Young. Najchętniej zrezygnowałaby ze zlecenia, jednak to miałoby negatywne skutki dla hotelu i dyrektora, z którym zaczęła się spotykać. Niemniej w czasie ceremonii dochodzi do morderstwa, przez co ślub zostaje odwołany.

Czy warto? Naprawdę podobał mi się romans. Może nie porywał serca, ale jednocześnie kibicowałam obu mężczyzną zakochanym w głównej bohaterce, a to wcześniej mi się nie zdarzyło. Zagadka morderstwa była intrygująca i dość ciężko było wskazać winnego. Niemniej całość nie wciągnęła mnie tak, jak powinna przy tylu udanych elementach. Czegoś brakowało. Może właśnie tego, że nie wywołała u mnie żadnych emocji? Mimo tego muszę przyznać, że jest to całkiem ciekawy tytuł.

Blood
Gatunek: medyczny, thriller, fantasy, romans, wampiry
Romans: Niezbyt porywający.

Opis: Grupa naukowców w tajemnicy przed światem odkryła wirusa V-16, który zmienia ludzi w wampiry. Jednymi z pierwszych są państwo Park, którzy giną z rąk innych zainfekowanych. Ich syn jako pierwszy wampir czystej krwi stara się odnaleźć lekarstwo na wirusa. W tym celu zatrudnia się w szpitalu, gdzie trafia na morderce swoich rodziców.

Czy warto? Szczerze? Wynudziłam się. Motywy postępowania bohaterów do mnie nie trafiały i wydawały mi się strasznie naciągane. Przez to całe współegzystowanie ze swoim wrogiem obie strony narobiły sobie tylko zbędnych kłopotów. Najlepiej, gdyby pozabijali się od razu, a my dostalibyśmy krótszą dramę. Kto by się spodziewał, że nadejdzie dzień, w którym będę narzekać, że drama jest za długa?! "Blood" nie jest złe (chociaż może trochę), jest zwyczajnie nudne, byle jakie i nielogiczne. Poważnie, żałuję, że nikt mnie tego tytułu nie odradził, więc mam nadzieję, że weźmiecie sobie moje ostrzeżenie do serca.

Iljimae
Gatunek: historyczny, melodramat
Romans: Trójkąt z Iljimae i dwoma niewiastami.

Opis: Czasy Dynastii Joseon. Yong nie miał łatwego dzieciństwa, ale o tym nie pamięta. Dzięki temu może być lekkoduchem, by nie napisać: wioskowym głupkiem. Gdy w końcu odzyskuje utracone wspomnienia nie może się nikomu do nich przyznać, dlatego tworzy sobie nową tożsamość - plądrującą nocami domy bogatych urzędników. Po każdej kradzieży zostawia namalowany znak przedstawiający kwitnącą gałązkę . Jest to jego znak rozpoznawczy i przez to zostaje nazwany Iljimae. I chociaż bawi się w koreańskiego Robin Hooda, to prawdziwym celem Yonga jest znalezienie właściciela pewnego specjalnie zaprojektowanego miecza, który widział w dzieciństwie.

Czy warto? Mam mieszane uczucia, ponieważ drama mi się podobała i wywarła na mnie mocne wrażenie, ale nie umiem odwrócić wzroku od wad. Przede wszystkim pierwszy odcinek przypomina mi jakąś tanią parodię z aktorami, których zdolności są na poziomie dzieciaków występujących w szkolnym przedstawieniu. Z czasem to jednak całkiem znika i jest dobrze. Niemniej zakończenie bardzo mnie boli, bo nie znoszę otwartych. Za to muszę przyznać, że jest to mocna, krwawa, okrutna i dobrze przemyślana drama, którą warto obejrzeć.


Queen In-Hyun’s Man
Gatunek: romans, fantasy, historyczna
Romans: Standardowy dwuosobowy

Opis: Kim Boong Do jest uczonym z ery Joseon, który zrobi wszystko, by uratować królową In Hyun, nawet za cenę swojego życia. Hee-jin Choi jest początkującą aktorką ze współczesności, która dostaje rolę królowej In Hyun. Pewnego dnia na plan zdjęciowy trafia Kim Boong Do, gdzie spotyka Hee-jin Choi.

Czy warto? Zdecydowanie tak! To bardzo ładna i lekka drama, która wywołuje uśmiech. Najważniejsze jest jednak to, że można się do niej przekonać od pierwszego odcinka, co jest raczej rzadkością! Jeśli mam być szczera, to "Queen In-Hyun’s Man" została jedną z moich ulubionych dram, więc szczerze polecam!

Gatunek: romans, historyczny, komedia romantyczna
Romans: Trójkąt.

Opis: W XIX-wiecznym Joseon żyła sobie mała dziewczynka, która musiała udawać chłopca. Mijały lata, a dziewczynka w przebraniu chłopca zaczęła czuć się lepiej, niż we własnej skórze. Hong Ra On (Kim Yoo Jung) brykała tu i tam, aż narobiła sobie kłopotów. Raz przez serie niefortunnych zdarzeń (lub jedno wielkie nieporozumienie) zaczęła podrywać księcia koronnego (to taki koreański królewicz) nie wiedząc, że jest księciem koronnym, za to podejrzewając go o skłonności homoseksualne (pamiętacie, że dziewczyna udawała faceta). Innym razem została sprzedana i miała zostać eunuchem (trochę ciężko przerobić dziewczynę na eunucha, ale co tam!) w pałacu królewskim i ta właśnie historia stała się początkiem naszej opowieści — romansu między dziewczyną eunuchem i księciem koronnym Lee Yeongiem (Park Bo Gum).

Czy warto? Zdecydowanie tak! Nie tylko przez Park Bo Guma! Ta drama jest zabawna, lekka i urocza, a przy okazji przyjemna, co dość rzadko zdarza się w dramach historycznych. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to przeczytajcie pełną recenzję "Moonlight Drawn by Clouds".

Weightlifting Fairy Kim Bok Joo
Gatunek: komedia romantyczna, sport
Romans: Nawet nie wiem, jak to zakwalifikować.

Opis: Historia skupia się na 20-letniej sztangistce, Bok Joo, która przeżywa swoje pierwsze miłosne uniesienia i zawody. Drama jest inspirowana prawdziwą historią sztangistki Jang Mi Ran.

Czy warto? Początkowo byłam zachwycona! Bawiło mnie i wciągnęło strasznie, ale pod koniec zaczęła mnie męczyć do tego stopnia, że zrobiłam sobie przerwę (dość długą). Mam mieszane uczucia. Z jednej strony niewiele mogę temu tytułowi zarzucić, a z drugiej ciężko mi do końca polecić. Jest niezła, ale są lepsze.

Chicago Typewriter
Gatunek: fantasy, romans, suspense
Romans: Trójkąt z duchem.

Opis: Han Se Joo jest sławnym autorem bestsellerów, który budzi duże zainteresowanie. Jeon Seol jest jego fanką numer jeden. Ich drogi krzyżują się za sprawą tajemniczej maszyny do pisania, która podsuwa pisarzowi wizje dotyczące jego poprzedniego życia w latach trzydziestych podczas japońskiej okupacji Korei.

Czy warto? Podchodziłam sceptycznie do tej dramy, ale już pierwszy odcinek udowodnił mi, że to naprawdę dobra rzecz. Podobało mi się zetknięcie teraźniejszości z przeszłością oraz wątek kolejnego życia, w którym wiele osób powiela swoje błędy. "Chicago Typewriter" jest wciągający, ciekawy i zdecydowanie warty obejrzenia!

☞ Sprawdź też Paczkę dram #2

Ps. Oglądaliście już coś z powyższej listy? Podobało się?
Ps2. A może polecicie coś innego, co w ostatnim czasie wpadło Wam w oko?