Black Friday 2019 Książki i gadżety dla Geeków


Dziś ten dzień, w którym dzięki promocjom z okazji Black Friday powinniśmy oszczędzić masę pieniędzy, ale koniec końców skuszeni niskimi cenami czyścimy swoje konta z oszczędności. No cóż... skoro ja cierpię, Wy też będziecie, bo przygotowałam zestawienie najciekawszych rabatów na książki i gadżety dla Geeków!



Księgarnia Znaku jest jedną z moich ulubionych, w których zawsze można trafić na książki w cenach, obok których nie da się przejść obojętnie. Z okazji Black Friday książki objęte promocją podzielono na grupy: Rabat do -86%, 72%, 60%, 48% i 42%.
Przykładowo "Zastrzelić, zadźgać i otruć" z 49,99 zł został przeceniony na 6,99 zł, z kolei "Trucizna, czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku" aktualnie kosztuje 11,17 zł, a jeśli jesteście normalni i nie lubicie czytać o tym, jak kogoś zabić, to też nie będziecie rozczarowani ofertą. Przykładowo "Początek wszystkiego" Robyn Schneider kupicie za 8,12 zł.


Dziś kupicie książki z rabatem do -80%, a wśród ciekawszych pozycji znalazły się m.in. "Kosmiczne dziewczyny" (14,97 zł), czy "Uwikłana" (7,89 zł).


Do niedzieli obowiązuje promocja 3 za 2 na książki, filmy i muzykę, a na gry planszowe -20%.


Do niedzieli -20% z kodem: BW-2019


Do 3 grudnia rabaty do -45%.


Funko POPy od 35 zł i masa gadżetów na promocji do niedzieli!


Poza regularnymi promocjami, Collector przez cały weekend do zamówień przekraczających 100 zł będzie dorzucał losowego Funko POP gratis.

Dziś Yatta przygotowało rabat na mangi Studia JG do -50%. Dla przykładu seria "Noragami" i "Pokój w kolorach szczęścia" jest za -20%, a "Twoje Imię" -30%.


Co dwie godziny wrzucane są nowe produkty w ramach Black Friday, a przy okazji można upolować Funko w dobrych cenach (od -60%).



640 tytułów w księgarni grupy wydawniczej Foksal zostało objętych promocją trwającą do 1 grudnia.


Czytaj całość

Black Lightning, czyli serial o rodzinnym superbohaterze


Arrow, Flash, czy Supergirl to superbohaterowie, których wszyscy kojarzymy i jesteśmy świadomi, że seriale o nich, jak i o mieszanej ekipie z "Legends of Tomorrow" wchodzą w skład Arrowverse. A kto z Was słyszał o Black Lightningu? Ten superbohater zadebiutował w stacji The CW dwa lata temu, a wciąż jest o nim zaskakująco cicho. Z racji jego udziału w nadciągającym crossoverze Crisis on Infinite Earth, wypadałoby go przedstawić.


Kim jest Black Lightning?

To trochę taki rodzinny superbohater z sąsiedztwa, a raczej z czarnej dzielnicy, jak lubią to podkreślać twórcy. Niby to meta, lecz nie zyskał mocy, jak jemu podobni we "Flashu", lecz w ramach eksperymentu agencji rządowej, która testowała dziwne szczepionki na biednych, czarnoskórych mieszkańcach Freeland, a później wyłapywała dzieciaki, które rozwinęły supermoce i umieszczała je w zbiornikach, żeby sobie pohibernowały kilkadziesiąt lat, bo czemu nie?

W tym czasie nasz superbohater się jakoś uchował i działał na ulicach miasta, a następnie się ożenił i żona zaczęła marudzić, że superbohaterstwo to jednak trochę niebezpieczne, więc rzucił swoje hobby. Żona i tak się z nim rozwiodła, ale tak to już bywa. Co ciekawe wróciła do niego po kilkunastu latach, gdy ten ponownie włożył kostium, tylko po to, by ponownie gderać. Wydaje mi się, że już w poprzednich recenzjach serialowych adaptacji komiksów DC podkreślałam, że scenarzyści z The CW nie potrafią wykreować kobiet stojących u boków superbohaterów, a to tylko kolejny przykład.

Przynajmniej główny bohater jest całkiem w porządku.

Wracając do fabuły. Jefferson Pierce, bo tak nazywa się nasz bohater, jest dyrektorem liceum, Czarnym Jezusem (mnie nie oceniajcie, bo nie ja to wymyśliłam) i ojcem dwóch córek, które jak się później okazuje (albo wystarczy spojrzeć na plakat promujący) odziedziczyły po nim supermoce. To właśnie przez nie decyduje się ponownie wrócić do roli superbohatera i zaprowadzić porządek na ulicach miasta rządzonego przez gangi i prześladowanego przez agencje rządowe, które jakimś cudem nie obowiązuje żadne prawo i podcierają się konstytucją.

Myślę, że już zauważyliście, że trochę absurdów tu się znalazło. Podczas oglądania, serial dostarczy Wam ich znacznie więcej. Zazwyczaj irytuje mnie, gdy scenarzyści płyną niesieni prądem własnej fantazji, nie zważając na wszystkie dziury fabularne i brak logiki, ale "Black Lightning" stał się moim serialowym popychadłem. Wyśmiewanie głupot, które wynikają albo ze słabego scenariusza albo z nietypowych pomyłek pijanego montażysty, dostarcza mi nie lada frajdy. Żona pana Pirce'a to wisienka na torcie, bo jest jednorożcem wśród źle wykreowanych bohaterów. Podejrzewam, że ma zaburzenie dwubiegunowe plus całą masę innych schorzeń psychicznych (jeśli zdecydujecie się obejrzeć serial, to dla zabawy skupcie się na jej postaci. Gwarantuję, że będziecie mieli frajdę!).

Niemniej "Black Lightning" jest serialem, który jako pierwszy z Arrowverse wysuwa na pierwszy plan postać dorosłego czarnoskórego superbohatera, który ma rodzinę. To ciekawa odmiana, tym bardziej że z czasem jego córki również zyskują supermoce i zaczynają szukać własnej drogi na radzenie sobie z tym (jedna idzie w ślady ojca, a druga w ślady matki, czyli zaczyna irytować i wymyślać głupoty). Muszę przyznać, że pod tym względem serial się spisał. Jefferson Pierce nie jest impulsywnym chłystkiem, który skacze w ogień bez zastanowienia. Podoba mi się, jak dojrzała jest ta postać oraz jak radzi sobie z rodzinnymi dramami, a przy tym jest dyrektorem/nauczycielem, którego każdy z nas chciałby mieć przy sobie w czasach szkolnych. Jego relacje z uczniami są fenomenalne. Z córkami zresztą również. Ogólnie sceny, w których nie ma na sobie kostiumu, budują bardzo pozytywny przekaz.

A teraz nadciągnie zło...

Niestety to, co powinno być drugą charakterystyczną cechą tego superbohatera, okazało się jedną z największych bolączek serialu - rasizm. Miałam nadzieję, że "Black Lightning" pokaże czarnoskórą dzielnicę i problemy jej mieszkańców w sposób, w który pozwoli widzom zrozumieć, z czym borykają się na co dzień i z nimi sympatyzować. Tymczasem rasizm, aż się z niego wylewa i pochłania wszystkich, niezależnie od koloru skóry. Czarni gardzą czarnymi. Biali gardzą czarnymi. Czarni gardzą białymi. Nawet czarnoskóry albinos gardzi czarnymi. WTF? Początkowo było to tylko irytujące, ale z czasem stawało się niesamowicie absurdalne. Gdy dwie postacie o odmiennym kolorze skóry ma ze sobą problem, to oczywiście zostanie im wytknięty rasizm. Dla przykładu: biały dyrektor nie godzi się na urządzanie w szkole pośmiertnej wystawki na cześć gangstera, który zaatakował uczniów, zostaje nazwany rasistą i pociągnięty za to do odpowiedzialności. Na moje oko takie przewrażliwienie i postrzeganie wszystkich akcji przez pryzmat koloru skóry bohatera, jedynie podkreśla granice, których być nie powinno i potęguje rasizm, zamiast mu przeciwdziałać. Innymi słowy, serial wywołuje skutek odwrotny od zamierzonego, a stacja The CW ponownie poległa przy tworzeniu nowego wspaniałego świata, w którym każdy powinien być traktowany równo. Słabo. Strasznie słabo.

Wiecie już wystarczająco, by samodzielnie podjąć decyzję odnośnie tego, czy warto obejrzeć "Black Lightning". Na zakończenie od siebie dodam, że ten tytuł nie odstaje za mocno od pozostałych w Arrowverse, które również w niektórych kwestiach są prowadzone nieumiejętnie, a damskie postacie odstraszają. Tu przynajmniej mamy Cressa Williamsa, który jest świetnym aktorem.

Ps. Który serial z Arrowverse lubicie najbardziej lub przynajmniej dalej oglądacie?
Czytaj całość

Urbex History - Historia Debiutu [Wywiad]

Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno

Przeglądając księgarniane półki, coraz częściej możemy trafić na książki napisane przez popularnych blogerów i Youtuberów. W ich przypadku droga do wydania różni się od ścieżki opisywanej w serii The Story of Books. Zazwyczaj nie muszą tworzyć propozycji wydawniczej ani czekać miesiącami na odpowiedź wydawcy, bo oni sami się do nich zgłaszają. Tak było również w przypadku chłopaków z Urbex History, którzy pod koniec października zadebiutowali z "Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno".


Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski wpadli na pomysł założenia kanału na YouTubie w 2014 roku, gdy postanowili udokumentować swoją wyprawę do Czarnobyla, dając ludziom możliwość zobaczenie Zony oczami eksploratorów-amatorów. Od tamtej pory na ich kanale pojawiło się niemal dwieście filmów z wypraw, a wiele z nich zostało opisanych w ich książce.


Pięć lat temu, gdy rozpoczęliście przygodę z Urbex History, mieliście w planach rozszerzyć działalność poza YouTube?

Gdy rozpoczynaliśmy naszą przygodę z tworzeniem filmów, nawet nie spodziewaliśmy się, że tyle lat będziemy prowadzić kanał, nie wspominając już o innych aspektach typu napisanie książki. Po prostu byliśmy, a w sumie dalej jesteśmy grupą przyjaciół, którą połączyła wspólna pasja, zainteresowania oraz podobne wariactwo.

Kiedy narodził się pomysł na napisanie książki?

Pod koniec 2018 r. W dużej mierze to zasługa Wydawnictwa Otwarte, które podsunęło nam taki pomysł, a my po szybkiej burzy mózgów stwierdziliśmy - czemu nie.

Podsuwając ten pomysł, zasugerowali, w jaki sposób powinna wyglądać książka, czy zostawili tę decyzję w Waszych rękach?

Nazwałbym to mediacją, natomiast najwięcej do powiedzenia i ostateczne zdanie mieliśmy my. Właśnie dlatego ogromnie się cieszymy, że trafiliśmy pod ich skrzydła. Nikt nam nic nie narzucał, tylko podsuwał pomysły, a my mieliśmy kompletnie wolną rękę, co do treści i formy jak ma wyglądać książka. Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt naszej współpracy, Wydawnictwo Otwarte rozumie, jak działa YouTube i internet i potrafi się odnaleźć w tym cyfrowym świecie.

Zaskoczyło Was to, że wydawnictwo samo się do Was zgłosiło, proponując wydanie?

Szczerze mówiąc to tak. Niby wcześniej myśleliśmy o książce, ale raczej traktowaliśmy temat po macoszemu. Kiedy zgłosiło się Wydawnictwo, dostaliśmy kopa do działania i nieocenione wsparcie z ich strony. Jesteśmy trójką przeciętych chłopaków, którzy kompletnie nie ogarniają, jak się wydaje książki, dlatego na początku wydawało się to skomplikowane jak lot w kosmos.

Napisanie książki to wyzwanie nawet dla jednej osoby, a Wy stworzyliście ją we trójkę. Jak poradziliście sobie ze współtworzeniem, jak wyglądał sam proces pisania i czy początku byliście zgodni w tym, jak powinien wyglądać efekt końcowy?

Jak to w życiu… zawsze pojawiają się mniejsze lub większe konflikty, ale na szczęście jesteśmy dosyć podobni do siebie i mamy podobne poczucie humoru. Po początkowej burzy, kiedy ustalaliśmy, jak ma wyglądać nasza książka, doszliśmy do konsensusu i ustaliliśmy, kto ma największy sentyment do każdej z naszych wypraw i powinien je opisać. W końcu kanał i książka to nasze wspólne dziecko, więc pisanie już później można powiedzieć szło samo.

Debiut “Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno” już za Wami, a książka znika z półek w zdumiewającym tempie, jednocześnie zbierając same pozytywne recenzje. Spodziewaliście się takiego sukcesu?


Jest nam bardzo miło to słyszeć, że naszą książkę można nazwać sukcesem. Szczerze mówiąc, żaden z nas nie miał nigdy doświadczenia pisarskiego, więc musieliśmy uczyć się na żywym organizmie. Biorąc to pod uwagę, to jeszcze bardziej rosną nasz skrzydła i motywacja do dalszej pracy. Widząc, że ludziom najzwyczajniej w świecie książka się podoba, jesteśmy spokojni, że wykonaliśmy dobrą pracę.



Możemy w przyszłości liczyć na kolejną?

Odpowiem może tak: DO ZOBACZENIA NA KOLEJNEJ WYPRAWIE

Do tej pory jako Youtuberzy spotykaliście się z widzami, teraz rozpoczęliście spotkania z czytelnikami w ramach promocji książki. Odczuwacie jakąś różnicę?

Różnica jest tylko taka, że ludzie przychodzą z książką :) Rozmowy wyglądają tak samo, jak wcześniej na jakiś spotkaniach a tematy są podobne. I w sumie nie ma się co dziwić, bo przecież książka jest o tych samych wyprawach co filmy z taką różnicą, że opisujemy je bardziej od strony za kamerą, a nie przed nią. Forma spotkań autorskich oraz miejsce dają ludziom więcej komfortu. Możemy usiąść razem na fotelach i chociaż chwilę porozmawiać sam na sam, poświęcając całą swoją uwagę konkretnej osobie. Również i dla nas jest to bardzo ważne, bo niezmiernie cenimy sobie kontakt z ludźmi, którzy nas oglądają.


Mam nadzieję, że Urbex History nieco rozjaśniło, jak wygląda kwestia wydawania książek przez internetowych twórców, a także dowiedzieliście się o nich czegoś więcej. Pozostaje mi trzymać kciuki, by więcej wartościowych książek blogerów i youtuberów pojawiało się na rynku, a Was zachęcam do sprawdzenia zarówno ich książki, jak i kanału!

Pssssyt! Jeśli chcecie być na bieżąco, to wiecie, co i gdzie trzeba kliknąć! 

Czytaj całość

Nadciąga listopad, czyli premiery książkowe i filmowe!


Krakowskie Targi Książki już za nami, a wraz z nimi kończy się tegoroczne wielkie boom w premierach wydawniczych. Na całe szczęście wciąż udało mi się naleźć kilka interesujących tytułów, które w tym miesiącu trafią do księgarni. A jeśli chodzi o nowości kinowe, to zdecydowanie bajki urzekły mnie tym razem najbardziej. Sprawdźcie!

Wydawnictwo: Kobiece
Data: 20 listopada

To jedyna książka, na którą w tym miesiącu czekam do tego stopnia, że już mnie palce świerzbią, by przewijać strony. Z Victorię Gische poruszaliśmy jej temat podczas wywiadu i pomysł spodobał mi się tak bardzo, że objęłam ten tytuł patronatem. Zresztą sami sprawdźcie!

Tęsknota za prawdziwą miłością jest zawsze taka sama, niezależnie od czasów.
Poruszająca saga rodzinna, w której niezwykłe historie miłosne rozgrywają się na tle prawdziwych wydarzeń z przełomu wieków.
Historia rodu, którego seniorką jest Róża von Goch. Razem z synem Henrykiem i wnuczkami – Leną i Norą – mierzy się z trudnymi wyborami i uczuciami, które powiązane są ze zdarzeniami piszącej się historii. W trudnych czasach wojny rodzina nieustannie szuka swojego miejsca. Dokąd poprowadzą ich drogi z ukochanego rodzinnego Nieczujowa?
Poczuj cudowny zapach przepysznych cytrynowych ciasteczek, stań twarzą w twarz z Marią Skłodowską-Curie, daj się porwać niezwykłym historiom miłosnym, które nie pozwolą ci odłożyć książki ani na chwilę. Ten wzruszający romans pełen zaskakujących zwrotów akcji to cudowna podróż w czasie: od ostatnich lat dziewiętnastego wieku i pierwszych dekad dwudziestego aż do wybuchu II wojny światowej. 
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data: 13 listopada

Przyznaję, że gdy dostrzegłam tę książkę na Targach Książki w Krakowie i przeczytałam jej opis, nie mogłam powstrzymać śmiechu. Trochę mi się to kojarzy z wątkiem piątego sezonu "Flasha", a przy okazji zastanawiam się, co na to Apple, ale jednocześnie zapomnieć o tym tytule nie potrafiłam i pewnie ją przeczytam (jak widać, są różne powody, przez które kupuje się książki).

Zanim doszło do tego tragicznego zdarzenia, Tom był zwyczajnym nastolatkiem. Teraz w jego mózgu tkwi fragment roztrzaskanego iPhone'a. Chłopak wie i widzi więcej, niż kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić. Podczas gdy wszystko wymyka się spod kontroli, on ma nad wszystkim kontrolę, bo zyskał niezwykłą moc. Ma też wybór: wykorzystać ją, żeby zemścić się na członkach ulicznego gangu i pomścić krzywdę Lucy, czy milczeć? Cena jego decyzji może być bardzo wysoka, a jej konsekwencje – przerażające... 

Jakub Ćwiek - Brudnopis Boga. Stróże. Tom 2
Wydawnictwo: SQN
Data: 13 listopada

Czy pozornie spokojne anioły mogą mieć na koncie diablo interesujące historie? I to wiele!
Archiwa Wydziału Interwencyjnego Nadzoru Anielskiego aż trzeszczą od zagadkowych wydarzeń z różnych krańców świata. Od nadmorskiego kurortu skrywającego przerażający sekret po miasto stworzone dla zabawy bogatych – wszędzie łopoczą anielskie skrzydła. Zwykle niosą wybawienie, ale czasem ich podmuch oznacza śmierć.
W tym tomie poznacie początki WINY i wspaniałej, choć szorstkiej przyjaźni Butcha i Zadry. Dowiecie się również, za co jedno z indiańskich plemion nienawidzi skrzydlatych. Oczywiście po raz kolejny zjawi się Kłamca – w samą porę, by namieszać jak jeszcze nigdy wcześniej!

Wydawnictwo: NieZwykłe
Data: 6 listopada

Ludzie przeżyli, ponieważ ona zabijała. Ludzie ginęli, ponieważ on przeżył.
Zafira jest Łowcą. Aby wykarmić swoich ludzi, przebiera się za mężczyznę i dzielnie stawia czoła przeklętemu lasowi Arz. Nasir jest Księciem Śmierci. Zabija każdego głupca gotowego przeciwstawić się jego despotycznemu ojcu – królowi. Gdyby odkryto prawdziwą tożsamość Zafiry, wszystkie jej osiągnięcia straciłyby znaczenie; gdyby Nasir okazał łaskę, jego ojciec wymierzyłby mu brutalną karę.
Oboje są żywymi legendami królestwa Arawiyi – ale żadne z nich nie chce pełnić tej roli.
Szykuje się wojna, a mroczny, magiczny las Arz z każdym dniem się rozrasta, rzucając cień na ziemie królestwa. Gdy Zafira wyrusza na poszukiwania zaginionego artefaktu, który jest w stanie przywrócić magię w jej udręczonym świecie, Nasir otrzymuje od króla podobne zadanie: ma odnaleźć artefakt i zabić Łowcę. Jednak w trakcie ich podróży budzi się starożytne zło – a nagroda, jakiej szukają, może stanowić większe zagrożenie, niż są w stanie to sobie wyobrazić.
Akcja powieści Łowcy płomienia jest osadzona w niezwykłym świecie zainspirowanym starożytną Arabią. To niesamowicie wciągający debiut o odkryciach, pokonywaniu strachu oraz decydowaniu o własnej tożsamości. 
Wydawnictwo: Bellona
Data: 13 listopada

Słowianie wierzyli, że bogowie sterują kosmosem i naturą, żywiołami takimi jak światło, woda, ogień, odpowiadają za rytm dobowy i zmieniające się pory roku. Autor szeroko opisuje poszczególnych bogów: jak ich przedstawiano w źródłach pisanych i w sztuce, jakie mieli cechy i atrybuty, jak wyglądał ich kult w różnych odłamach Słowiańszczyzny. Sporo miejsca poświęcono demonom i istotom mitycznym, takim jak wilkołaki, wampiry i strzygi.
Tomasz Kosiński, autor książek "Rodowód Słowian", "Słowiańskie skarby", Runy słowiańskie", wydaje w Bellonie kolejną publikację pt. "Bogowie Słowian". Przedstawia w niej panteon słowiańskich bogów, bóstw i bohaterów-herosów, zarówno z ziem polskich, jak i Pomorza, Połabia, Czech, Rusi i Bałkanów. 

Salma w krainie dusz - 8 listopada


Kraina Lodu 2 - 22 listopada

Ps. I jak Wam się podobają najnowsze premiery?
Czytaj całość

Kuchisake-onna, czyli kim jest kobieta o rozciętych ustach?


Gdy kobieta pyta, czy jest piękna, odpowiedź powinna być tylko jedna: OCZYWIŚCIE. No chyba, że jesteście w Japonii, a kobieta ma twarz zakrytą maseczką i przy okazji biega za Wami z nożyczkami. Wtedy lepiej zastanowić się kilkukrotnie, nim udzieli się odpowiedzi. Tak tylko ostrzegam, gdyby przez przypadek Kuchisake-onna okazała się czymś więcej, niż miejską legendą.


Kim jest Kuchisake-onna?


Według miejskich legend opowiadanych Kuchisake-onna grasuje na ulicach miast w Japonii, gdzie podchodzi od przechodniów i zadaje proste pytanie: Watashi kirei?, czyli Czy jestem piękna? Jak wspominałam powyżej, trochę ciężko to stwierdzić, skoro kobieta nosi na twarzy maseczkę zasłaniającą dolną część twarzy. Niemniej, gdy odpowie się twierdząco, zdejmuje maskę i pokazuje swój uśmiech poszerzony jak u Jokera. Gdy już widoczny jest pełen urok kobiety o rozciętych ustach, pada kolejne pytanie, czy wciąż wydaje się piękna. Odpowiadasz nie - rozetnie Cię na pół. Odpowiadasz tak - rozcina Ci usta, żebyś jako jej rozmówca też poczuł się pięknie. Oczywiście, jeśli będziesz niewychowanym gburem i od razu powiesz kobiecie (gdy jest jeszcze w maseczce), że jest brzydka, to również Cię zabije. Zresztą po prawej macie diagram z przebiegiem konwersacji i nic w nim nie napawa optymizmem (swoją drogą to fascynujące, że ludzie wymyślili na tyle szczegółowy przebieg rozmowy, by stworzyć diagram). Jak więc wybrnąć z tej kłopotliwej i potencjalnie śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji? Podobno wystarczy powiedzieć, że jest taka sobie lub odpowiedzieć pytaniem na pytanie, dokładnie tym samym, by ją zdezorientować i móc odejść.

Kim naprawdę jest Kuchisake-onna?

Kuchisake-onna jest dość ciekawym przypadkiem, który w przeciwieństwie do pozostałych postaci omawianych w Przewodniku po Potworach, ewoluował przez lata. Oryginalnie Kuchisake-onna nie biegała z nożyczkami po mieście, zasłaniając twarz maseczką. Po raz pierwszy plotki na jej temat pojawiły się w okresie Edo (czyli pomiędzy rokiem 1603 a 1868). Według nich Kuchisake była piękną kobietą, która poślubiła samuraja, lecz zakochała się w innym mężczyźnie. Jej mą dowiedział się o jej niewierności, nim zdążyła go opuścić męża i postanowił wymierzyć sprawiedliwość w dość okrutny sposób - rozciął usta kobiety, oszpecając ją i z zadowoleniem zapytał, czy ktokolwiek jeszcze uzna ją za piękną. Kuchisake niedługo później zmarła i jako duch zaczęła zadawać to legendarne pytanie, z tym że zamiast ubierać maseczkę (których wtedy jeszcze nie było), zasłaniała swój uśmiech Jokera rękawem kimona.


Co ciekawe doszukałam się również mniej drastycznych pogłosek na temat genezy Kuchisake-onna z okresu Meiji, jednak tym razem piękna kobieta z prefektury Shiga wymykała się do lasu na spotkanie z mężczyzną, którego kochała, lecz z racji tego, że w tamtych czasach samotne wyprawy górskimi ścieżkami bywały dość niebezpieczne, zwłaszcza dla młodych dziewczyny, postanowiła zabrać ze sobą sierp, pokryć ubranie białym proszkiem, przebrać się za zjawę (w końcu wiadomo, że nie ma nic bardziej przerażającego od Azjatek ucharakteryzowanych na duchy z wyjątkiem azjatyckich dzieci demonów... jeśli oglądacie japońskie horrory, to jestem pewna, że rozumiecie, o co mi chodzi!) i tak narodziła się plotka, która przetrwała do dziś w nieco zmienionej formie. Swoją drogą najnowsza miejska legenda donosi, że Kuchisake-onna zaczęła się bawić w autostopowiczkę i zadaje swoje słynne pytanie, gdy kierowca patrzy na nią w lusterku.

Prawdziwa Kuchisake-onna

Pisząc tę serię, zrozumiałam, że prawdziwymi potworami są ludzie. Tym razem jednak żadna ciepłokrwista kobieta nie przelała krwi w imieniu zjawy, choć to wcale nie znaczy, że nie było naśladowczyń Kuchisake-onna. Po tym, gdy legenda o zjawie została opublikowana w gazecie "Gifu Nichi Nichi Shinbun" 26 stycznia 1979 roku, a następnie w marcu w tygodniku "Shukan Asahi" oraz w kwietniu w magazynie "Shukan Shincho", plotki o pojawiającej się tu i ówdzie kobiecie z uśmiechem od ucha do ucha, która podążała za dziećmi, zaczęły rozprzestrzeniać się wśród uczniów japońskich szkół, aż całe społeczeństwo ogarnęła panika. Nawet jeśli szalone lub mniej szalone kobiety rzeczywiście wychodziły na ulicę straszyć dzieci, nikomu nie zrobiły krzywdy. Jednak nie chcąc ryzykować, policja potraktowała sprawę poważnie i zwiększyła liczbę patroli. 21 czerwca aresztowano 25-letnią mieszkankę Himeji, która kręciła się po okolicy z nożem i w przebraniu Kuchisake-onna. Nic straszniejszego nie miało miejsca, lecz jeszcze przez kilka lat rodzice domagali się, aby odprowadzać dzieci ze szkoły do domów w zorganizowanych grupach z nauczycielami.

Sprawdźcie inne potwory:

Na zakończenie mała ciekawostka: Mówi się, że Bob Kane stworzył Jokera, opierając jego postać na Kuchisake-Onna. Choćby dlatego powinniśmy być wdzięczni za tę miejską legendę!

Ps. Szczęśliwego Halloween!
Czytaj całość

Jaką dramę obejrzeć, czyli paczka tytułów z Korei #10


Miałam ostatnio wyjątkowe szczęście do dram. Podejrzewam, że częściowo odpowiedzialny za ten sukces jest fakt, że sięgałam po świeżutkie tytuły. Jedno jest pewne - tegoroczne produkcje z Korei są naprawdę niesamowite i trudno mi jednoznacznie wskazać, która jest najlepsza. Uważajcie, bo to pierwsza paczka dram, w której nie ukrywa się żadna mina i wszystko jest godne obejrzenia!


The Crowned Clown
Gatunek: Historyk, Romans, Dramat polityczny

Fabuła: Na tronie Joseon zasiada okrutny, szalony król, a jego stan psychiczny wcale nie ulega poprawie, gdy raz za razem ktoś próbuje go zabić. Jest tym tak zmęczony, że gdy dowiaduje się o istnieniu klauna wyglądającego dokładnie jak on, nie zastanawia się długo przed zmuszeniem go do zajęcia jego miejsca. Wtajemniczeni dość szybko przekonują się, że klaun okazuje się lepszym królem od prawowitego władcy.

Ocena: Bardzo lubię historie inspirowane “Księciem i Żebrakiem” i po raz kolejny się nie zawiodłam. Scenariusz jest ciekawy, gra aktorska rewelacyjna, więc nie mam na co narzekać. Dramy historyczne mają to do siebie, że występuje w nich wiele wątków i akcji, ta nie było wyjątkiem, ale jednoczenie nie była w żaden sposób przytłaczająca, więc powinna spodobać się również widzom, którzy nie przepadają na ogół za tym gatunkiem. Cała reszta też będzie zachwycona!

Gdzie obejrzeć? Viki.com

My Absolute Boyfriend
Gatunek: Komedia romantyczna, sf,

Fabuła: W tajnej placówce badawczej naukowcy pracują nad udoskonalaniem robotów, które mają stać idealnymi partnerami dla bogatych klientów. Niestety nie wszyscy z nich potrafią docenić bezwarunkową miłość i traktują roboty jako zabawki. Diana jest jedną z takich osób, dlatego przeznaczony jej robot zostaje nielegalnie oddany na przechowanie innej dziewczynie.
Um Da Da jest charakteryzatorką od efektów specjalnych, pracującą przy dramie, w której Ma Wang Joon wciela się w robota. Aktor jest gwiazdą i przez to od siedmiu lat ukrywa swój związek z Da Dą. W dzień, w którym odbiera statuetkę dla najlepszego aktora (czyt. w dzień, w którym przyrzekł, że się jej oświadczy) dochodzi do kolejnej sytuacji, w której przedkłada swoją reputację nad szczęście (i godność) swojej 'ukochanej', co ostatecznie doprowadza do ich rozstania. Złamane serce pomaga jej uleczyć mechaniczny chłopak.

Ocena: W czasach, gdy jeszcze nie umiałam w dramy, trafiłam na japońską dramę "Zettai Kareshi", więc znałam oryginał. Już wtedy pomysł mnie zachwycił, choć w tamtej wersji bohaterka sama złożyła zamówienie na idealnego chłopaka i wyszczególniła cechy, które miał posiadać. Koreańska wersja pod tym względem się różni, ale jest też znacznie lepsza. Lepiej zagrana, lepiej nakręcona i przyjemniej się ją ogląda. Cieszę się, że powstał ten remake i szczerze go polecam, choć nie jest to najlepszy tytuł, który powstał w tym roku - drama godna tego miana znajduje się poniżej.

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Hotel del Luna
Gatunek: horror, romans, fantasy, dramat

Fabuła: Hotel del Luna jest hotelem przyjmującym niezwykłych gości. To miejsce, w którym duchy zmarłych mogą załatwić swoje niedokończone sprawy i nacieszyć się rzeczami, którym nie udało się za życia, by móc bez żalu przejść dalej. Man Wal prowadzi hotel w ramach pokuty za swoje czyny, lecz potrzebuje ludzkiego menadżera do zarządzania sprawami w ludzkim świecie. Wybiera Goo Chan Sung, który jest świetnym hotelarzem, ale również strasznym tchórzem i niespecjalnie uśmiecha mu się zajmowanie się zmarłymi gośćmi.

Ocena: Od pierwszej do ostatniej minuty oglądanie "Hotel del Luna" jest czystą przyjemnością. Kolory, muzyka, kadry - wszystko idealnie ze sobą współgra, tworząc niesamowity klimat idealnie pasujący do mistycznej tematyki. Postacie są świetnie wykreowane i odegrane. Co prawda to już trzecia drama z rzędu, którą obejrzałam Yeo Jin Goo i było to trochę dziwne (chociaż wcale nie złe). A IU wykreowała Man Wal tak, że biję pokłony. Uwielbiałam, gdy tak charyzmatyczna postać występuje na pierwszym planie, w dodatku zarówno we współczesnej odsłonie, jak i w wersji historycznej z retrospekcji. A zresztą historia ze wspomnieniami bohaterki jest moim ulubionym wątkiem i dobrze podkreśla, z jak przemyślanym scenariuszem mamy do czynienia. Teraz pozostaje jedynie trzymać kciuki za "Hotel Blue Moon".

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Angel's Last Mission: Love
Gatunek: komedia romantyczna, fantasy, melodramat

Fabuła: Dan jest aniołem odpowiedzialnym za dusze zwierząt, jednak przez swoją empatię co chwilę narusza zasady i ingeruje w ludzkie życie. By odpokutować ocalenie życia niewidomej baleriny, musi wykonać misję i pomóc jej znaleźć bratnią duszę. Problem polega na tym, że Lee Yeon Seo ma ostry charakter, nie lubi i nie ufa ludziom, a przy tym ktoś ciągle próbuje ją zabić.

Ocena: "Angel's Last Mission" to urocza drama z urzekającym bohaterem i rewelacyjną bohaterką, która sama chce decydować o swoim losie. Wszystkie przeciwności, którym muszą stawić czoło, sprawiają, że ten tytuł zachowuje idealny balans pomiędzy byciem słodkim i gorzkim. Uważajcie, bo ta produkcja jest silnie uzależniająca. Innymi słowy, lepiej się za nią nie brać, jeśli nie macie czasu na maraton. 

Gdzie obejrzeć? Viki.com

I Picked Up a Celebrity On the Street
Gatunek: Komedia romantyczna, thriller?

Fabuła: Dziewczyna spotyka celebrytę i traci przez niego pracę. W pijackim szale próbuje zabić  swojego byłego szefa, ale przez przypadek cios powala wspomnianego celebrytę. Chłopak leży w ciemnym zaułku, a krew barwi ulice. Staje się dla niej oczywiste, że jej zbrodnia niebawem wyjdzie na jaw, dlatego postanawia zabrać zwłoki do domu i tam wymyślić, jak pozbyć się ciała. Plan nie ulega wielkiej zmianie, gdy chłopak okazuje się jednak wcale nie być taki martwy, jak podejrzewała.

Ocena: Okey, to było po prostu dziwne. Przynajmniej na początku. Z drugiej strony love story zaczynające się od dwukrotnej próby zabójstwa oraz pozbycia się zwłok zdecydowanie jest czymś odświeżającym. W sumie nazwałabym to bardziej syndromem sztokholmskim, ale twórcy uparcie zaprzeczają. Niemniej sama drama jest... no cóż... początkowo dość oryginalna, ale dość szybko zjeżdża na utartą drogę, choć dalej bawi. Żenuje i bawi.

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Search: WWW
Gatunek: komedia, 

Fabuła: Drama opowiada o losach trzech silnych, ambitnych kobiet oraz rywalizujących ze sobą portalach internetowych, w których pracują. Ich przyjaźnie, romanse i życie prywatne ustępują miejsca karierze. To jednak wcale nie znaczy, że nie mają serca. Każda z nich mierzy się z osobistymi problemami. Prezes Song utknęła w roli synowej, która robi za służkę. Tami martwi się romansem z młodszym mężczyzną, który marzy o rodzinie. A Scarlett... cóż... ona lewdo jest w stanie utrzymać na wodzy swój temperament.

Ocena: Jeszcze przed premierą czułam, że powinnam obejrzeć ten tytuł, ale coś mnie od niej odpychało. Ostatecznie bardziej się zmusiłam, niż chciałam i naprawdę cieszę się, że to zrobiłam, bo nie potrafię się zdecydować, czy najlepszą tegoroczną dramą jest "Hotel del Luna" czy właśnie "Search: WWW". Tak fenomenalnie wykreowanych damskich postaci i ich relacji nie widziałam dotąd nigdzie. Aż mnie to zmusiło do napisania artykułu na temat nowego oblicza kobiet w k-dramach. Tami i Scarlett są postaciami, o których ciężko zapomnieć. Ich relacje między sobą i z facetami, którzy stanowią wątek poboczny, są nieocenione. Przyznam się także, że całkiem przepadłam przez dramę w dramie (zrozumiecie, gdy obejrzycie). Zdecydowanie wszystkim polecam ten tytuł - nawet, jeśli nie jesteście przekonani!

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Beauty Inside
Gatunek: Komedia romantyczna, fantasy, melodramat

Fabuła: Han Se Gye jest popularną aktorką, która ma tendencję do znikania, przez co krąży na jej temat wiele plotek. Prawda jest taka, że dziewczyna co miesiąc przez jeden tydzień zmienia się w inną osobę. Może to być dziecko, starzec, nastolatka - ktokolwiek. Rasa, płeć czy wiek nie mają żadnego znaczenia. Utrzymanie takiej tajemnicy, by nie wylądować w laboratorium szalonego naukowca, jest dość trudne. Zwłaszcza gdy Seo Do Jae przywiązuje się do niej kontraktem. Plus polega na tym, że mężczyzna ma prozopagnozję, czyli nie jest w stanie rozpoznawać twarzy.

Ocena: Jako komedia "Beauty Inside" sprawdziła się całkiem nieźle. Momenty, gdy  Han Se Gye zmieniała się w obcą osobę i z nową twarzą uczestniczyła w życiu pozostałych bohaterów, były momentami tak szalone, że nie mogłam przestać się śmiać. Twórcy świetnie zagrali swoim pomysłem, a przy okazji było to całkiem odświeżające, bo zazwyczaj mamy do czynienia z zamianą ciał, a nie zwyczajnie zmianą wyglądu. Świetne! Jako romans drama sprawdziła się nieco gorzej, ale to moim zdaniem wina głównego aktora. Bądźmy szczerzy, Lee Min Ki gra jak śnięta ryba. Na jego twarzy nie ma żadnych emocji. To już kolejna drama z kolei, którą z nim obejrzałam i ciągle to samo. Meh. Na szczęście partnerujący mu aktorzy są o niebo lepsi i starają się to widzom wynagrodzić, dlatego mogę śmiało polecić obejrzenie!

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Gatunek: 

Fabuła: Cała historia zaczyna się od zamachu na panującego cesarza Lee Hyuka (Shin Sung Rok), do którego dochodzi w czasie spotkania z grupką podanych, w tym z Oh Sunny (Jang Na Ra). Powiedzmy sobie szczerze, cesarz jest zepsutym człowiekiem. Tchórzliwym, zadufanym w sobie egocentrykiem, dla którego ludzkie życie nie ma żadnej wartości, dlatego przez przypadek potrąca autem starszą kobietę, bardziej martwi się o samochód, niż o nią. Zamiast przyznać się do wypadku, porzuca ją schowaną wśród śmieci przy drodze, by kolejne auto ją potrąciło. Mało tego, zleca zabójstwo jej syna, a sam, by zapewnić sobie alibi, idzie obejrzeć musical, na który zaprosiła go Oh Sunny i przez zbieg okoliczności i intrygi cesarzowej wdowy, ostatecznie poślubia niczego nieświadomą i po uszy zakochaną w nią dziewczynę, którą zresztą później próbuje zamordować.

Ocena: Twórcy "The Last Empress" pokusili się o pokazanie, co by się stało, gdyby Cesarstwo Koreańskie przetrwało, a ich dynastia wciąż zasiadała na tronie. To wystarczyło, żeby mnie przekonać, chociaż pierwsze odcinki "The Last Empress" sugerowały, że twórcy zmarnują potencjał pomysłu, to dość szybko okazało się, że było to jedynie małe potknięcie. Udało im się stworzyć pełną akcji dramę wypełnioną intrygami dworskimi i zagadkami kryminalnymi, a także scenami walk i okrucieństwem tak nieludzkim, że trudno uwierzyć, by człowiek mógł się go dopuścić. Byłam tak zachwycona, że pokusiłam się o napisanie pełnej recenzji, którą znajdziecie tutaj

Gdzie obejrzeć? Viki.com

 The Secret Life of My Secretary
Gatunek: Komedia romantyczna

Fabuła: Jung Gal Hee jest taką sekretarką-niewolnikiem. Zrobi wszystko, by szef przedłużył jej umowę o pracę, by mogła wysłać swoją młodszą siostrę na zagraniczną uczelnie. Na nieszczęście dla niej, Do Min Ik nie zamierza tego zrobić. Po zwolnieniu dziewczyny, ta postanawia go zabić, ale ostatecznie ratuje mu życie. Dochodzi jednak do wypadku, w którym mężczyzna przestaje rozpoznawać twarze. Wszystkie poza jedną - swojej sekretarki, ale tylko wtedy, gdy ma na sobie czerwony sweterek. Gdy go nie ma, ma ją za dziewczynę, z którą chce się umawiać.

Ocena: W tym zestawieniu to jedyny tytuł, z którym mam problem. Z jednej strony oglądało mi się to dobrze i stosunkowo nieźle się przy tym bawiłam, a z drugiej strony wcale nie chciało mi się skończyć. Niemal wszystkie wątki zostały rozwiązane (a dużo ich nie było), więc nie widziałam sensu kontynuowania. To trochę pokazuje, że bohaterom nie udało się mnie do siebie przekonać na tyle, bym chciała spędzać z nimi czas, gdy się nudzę.

Gdzie obejrzeć? Viki.com

Każdy wtorek na fanpage'u to Wtorek Azjatycki, więc co tydzień dostajecie nową dawkę opinii o dramach na bieżąco! 


Ps. Co już oglądaliście z tej listy i co dobrego poza nią? Polećcie coś godnego uwagi?
Ps2. Wieczorem dołożę Wam jeszcze dwie dodatkowe dramy!


Czytaj całość

Polityka Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Małgorzata Stefanik, e-mail: gosiarella@gmail.com. Zamieszczając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez Administratora. W każdej chwili masz prawo do: żądania dostępu do swoich danych osobowych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, przeniesienia, cofnięcia zgody na przetwarzanie oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego. Na blogu zaimplentowany jest kod śledzenia Google Analitycs w celach analizy statystyki bloga.

© Copyright Gosiarella