Tahereh Mafi - Dotyk Julii [Trylogia], czyli o dotyku, który zabija


Wyobrażacie sobie spędzić całe życie bez dotyku drugiego człowieka? Nigdy nie zaznać czegoś nawet tak pozornie nieistotnego, jak poklepanie po plecach, ujęcie wyciągniętej ręki, która pomaga się podnieść z ziemi, czy przytulenie na pocieszenie. Niewyobrażalne, prawda? Dla Julii, czyli głównej bohaterki książki, o której dziś Wam opowiem, tak wyglądało pierwsze szesnaście lat życia.


Trylogia "Daru Julii" przenosi nas do dystopijnej rzeczywistości, w której spełniły się najczarniejsze scenariusze ekologów. Nie ma co owijać w bawełnę: nasz świat szlag trafił. Przestaliśmy dbać o Ziemię, więc Ziemia przestała dbać o nas. Plony i zwierzęta wymierały, przez co pożywienia było coraz mniej. Na społecznym strachu wyrósł Komitet Obrony, by przejąć inicjatywę i sprawić, by ludziom było jeszcze gorzej. W tym świecie wychowywała się Julia — dziewczyna, której dotyk wysysał życie z innych ludzi. Przez rodziców nazywana potworem, nigdy nie zaznała bliskości drugiej osoby. My poznajemy ją po 264 dniach zamknięcia, gdy do jej odosobnionej celi trafia nowy współlokator, Adam. Chłopak, w którym była zakochana i odporny na jej dotyk. To on wyciąga ją z psychiatryka i stawia przed najpotężniejszym człowiekiem sektora z Komitetu Obrony, Warnerem.

To jest historia, którą przeczytałam po raz pierwszy pięć lat temu [Jeśli jesteście ciekawi recenzji pierwszego tomu "Dotyku Julii", to śmiało lećcie ją przeczytać, bo nie mam zamiaru się powtarzać, lecz zwyczajnie skupić się na trylogii jako całości, czyli możecie się spodziewać spoilerów z tomów "Dotyk Julii", "Sekret Julii" i "Dar Julii"] i która ponownie podbiła moje serce. Po takim czasie praktycznie zapomniałam, co się działo w pierwszym tomie, więc musiałam go sobie odświeżyć i jestem zaskoczona, że mój odbiór się wiele nie zmienił. Dalej totalnie rozkochał mnie w sobie wielki, zły psychol (Warner), a ten pozornie dobry bohater (Adam) irytował do granic wytrzymałości. A skoro już przy romansie i bohaterach jesteśmy, to chętnie Wam opowiem o trójkącie miłosnym. Po skończeniu trylogii muszę przyznać, że Tahereh Mafi miała naprawdę dobrze przemyślanych swoich bohaterów.

Mamy główną bohaterkę, tytułową Julię, która mimo swoich wad jest dokładnie taką osobą, jaką powinna być po spędzeniu lat w izolacji, czyli nieco płochliwą, skupioną na sobie i niepewną dziewczynką, która nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi, których i tak nie może dotknąć. Nic więc dziwnego, że rzuca się na pierwszego lepszego faceta, który jest dla niej miły, a w dodatku nie wije się w agonii pod wpływem jej dotyku. I tym miłym nawiązaniem przechodzimy do Adama. Widzicie, jakoś draniowi nie mogłam zaufać. Nie kupowałam tej jego szlachetnej postawy wielkiego obrońcy uciśnionych, bo jak dla mnie był tchórzliwymi ciepłymi kluchami. Z drugiej strony trochę się bałam, że moje skrzywienie jak zawsze bez powodu pcha mnie w ramiona bezwzględnego, lecz rozbrajająco szczerego psychopaty, kreującego się na tyrana. Wiecie, że to brzmi, jakbym miała poważne problemy, prawda? Dlatego bardzo się ucieszyłam, że po pięciu latach dowiedziałam się, że jednak żadnym nie mam i okazało się, że zwyczajnie znam się na ludziach bohaterach i właściwie ulokowałam uczucia. Przeczytanie jednego tomu z trylogii nie pozwala nam - czytelnikom, w pełni poznać planu autora książki, dlatego naprawdę się cieszę, że wróciłam do czytania. Bez tego nie poznałabym prawdziwej natury bohaterów, ich przeszłości, czy ukrytych traum, o dalszych losach nie wspominając. Najbardziej podobało mi się jednak to, że pod wpływem swoich doświadczeń, postacie się zmieniały - dojrzewały lub łamały. To było absolutnie świetne i  Mafi naprawdę się spisała!

Sami przyznajcie, że okładki są cudne!

Żałuję jedynie, że nie dopieściła dystopijnego świata, w którym osadziła akcję swojej książki. Niby co jakiś czas pojawiają się jakieś tam opisy, czy wstawki z przeszłości, jednak na moje oko potraktowała ten wątek po macoszemu. Szkoda. Straszna szkoda. Podobnie zresztą ma się wątek z ludźmi obdarzonymi niezwykłymi talentami. Julia nie jest jedyna, jest ich więcej! Miałam nadzieję, że w drugim tomie, "Sekret Julii", ich wątek będzie szerzej poruszony i w pewien sposób był, lecz nadzieja na to, że autorka zabierze nas do placówki podobnej do Instytutu profesora Xaviera dla Utalentowanej Młodzieży z X-menów, szybko okazała się płonna. Niby wszystko było jak trzeba, a jednak wszystkiego mi zabrakło. Może to przez to, że książka jest pisana w pierwszej osobie z perspektywy głównej bohaterki, która zajmuje się wyłącznie własnymi dramatami sercowymi? Pewnie tak. I to jest spory problem tej powieści. Zazwyczaj uwielbiam narrację pierwszoosobową, jednak muszę przyznać, że w tym wypadku treść wiele na tym straciła. Gdyby Julia spięła cztery litery i zaczęła chodzić po tajnej podziemnej bazie, w której pękała w szwach od ludzi obdarzonych supermocami i była bardziej zainteresowana zasadami jej działania i w ogóle tym, skąd się biorą te moce, to byłoby znacznie lepiej. A tak? Ciągle przeżywała Adamowe dramy i nic ciekawego z tego nie wynikało.

Niemniej nie zrozumcie mnie źle. Zakochałam się po uszy w specyficznym stylu Julii Mafi. Jest tak barwny, dziwny i wyjątkowy, że całkiem przepadłam. Wiecie... gdybyście mieli w dłoniach moją książkę, to przeczytalibyście, że "Zamknęła oczy, gdy padał deszcz", a nie "Zamknąć oczy, słuchając miękkiego szumu deszczu gnanego wiatrem. Tylko krople deszczu przypominają mi, że chmury mają bijące serca. Że ja także je mam. Krople deszczu nie przestają mnie zadziwiać. Myślę o tym, jak spadają, jak plączą im się stopy, łamią nogi. Zapominają spadochronów, wypadając z nieba ku niepewnemu końcowi.", bo jestem bardziej oszczędna w słowach i nigdy nie spędziłam tak wiele czasu, zastanawiając się nad smutnym i krótkim żywotem kropli deszczu. Jednak wiecie co? Podobało mi się to. Było absurdalnie odświeżające, dziwne i urocze. Przy tym jestem pewna, że gdybym była zamknięta sama ze sobą i małym oknem przez 264 dni, to też mogłabym zacząć myśleć w podobny sposób i to bardzo się chwali autorce. Widzę, że przemyślała swoich bohaterów nawet pod względem tego, jakie powinni mieć dziwactwa.

Wiecie jaka refleksja mnie naszła po zakończeniu tej ogromnej cegły? Że powinnam częściej czytać serie top po tomie, zamiast robić sobie półroczne, czy roczne przerwy. Wtedy znacznie więcej rzeczy można wyłapać, lepiej przyjrzeć się postaciom i idei, która prześwietlała pisarzowi. Zwyczajnie wtedy można spojrzeć szerzej i wejść głębiej w wykreowany świat. Niestety rynek wydawniczy rządzi się swoimi prawami i takie zbiorowe wydania nowości rynkowych zwyczajnie (zazwyczaj) nie przejdą. Na szczęście jest wiele już ukończonych serii, których z pewnością nie czytaliśmy i warto dać im szansę. Może też spojrzeć wstecz, by sprawdzić, jakich kontynuacji zapomnieliśmy nadrobić. Pewnie dla Was jest to naturalne. Ale sama jako bloger zbyt często zapominam, że istnieje świat poza nowościami wydawniczymi.

Dlatego, jeśli jeszcze nie czytaliście "Dotyku Julii" lub tylko pierwszy tom, to powiadam Wam, warto po to sięgnąć. Naprawdę warto. Przy okazji mam pro tipa, dla wszystkich rozważających zakup wydania zbiorczego trylogii w twardej oprawie. To zaskakująco wygodnie się czyta! Znacznie wygodniej niż jednotomową w miękkiej. Dziwne, prawda? A może tylko ja jestem tym zdumiona? Nie ważne. W każdym razie idźcie, czytajcie, bo może w końcu wyemitują ten długo zapowiadany serial na jej podstawie? W końcu autorka na swoim twitterze ciągle zapewnia, że nad tym pracują, więc może się udać. Być może kiedyś wydawnictwo Otwarte zdecyduje się zająć polskim wydaniem kolejnych tomów? Zaskoczeni? Wcale się nie dziwię, w końcu "trylogia" sugeruje istnienie jedynie trzech tomów, a tu okazuje się, że jednak autorka zdecydowała się wydać dwa kolejne. Nie bójcie się. Zakończenie "Daru Julii" jest w pełni satysfakcjonujące, więc nie możecie śmiało uznać to za koniec.

Ps. Zdarza się Wam z niejasnych powodów porzucać serie, kompletnie zapominając o ich istnieniu, a potem nagle do nich wrócić? A może macie takie, ale wciąż brakuje Wam motywacji?

Czytaj całość

Mój ukochany prześladowco, czyli o serialu You


A gdyby tak pewnego dnia uśmiechnąć się zbyt przyjaźnie, do kogoś, kto źle odczyta nasz uśmiech? A gdyby tak wpuścić do swojego życia osobę, która chciała i planowała w nim być od dawna? Jesteście ciekawi, co mogłoby się stać? Mam dla Was idealną historię.

Pewnego dnia do księgarni, w której pracuje Joe (Penn Badgley), wchodzi klientka. Młoda, ładna, aspirująca pisarka imieniem Beck (Elizabeth Lail). Wymieniają kilka żartobliwych zdań, uśmiechają się do siebie, możne nawet odrobinę flirtują, aż w końcu on wystawia paragon, a ona wychodzi. Zwyczajna sytuacja. Zwyczajne zakupy w księgarni. Dwójka ludzi na krótką chwilę zagościła w swoim życiu tak jak to się dzieje każdego dnia w milionach księgarń na całym świecie. Tak jak Wy robicie to z nieznajomymi codziennie. Nic wielkiego ani znaczącego, a jednak. Joe uznał uśmiech za zachętę, a zapłacenie kartą (zamiast gotówką) za chęć podzielenia się z nim swoim nazwiskiem. Namierzenie jej na portalach społecznościowych nie zajęło mu dużo czasu. Dowiedział się co lubi, kogo lubi i gdzie mieszka, a później tę wiedzę wykorzystał. Wystawał przed oknem, obserwując jej życie i planował najdrobniejszy szczegół ich przyszłego związku. Śledził, włamywał, kradł bieliznę, a w końcu wkradł się również do jej życia.


O stalkerze słów kilka


Zróbmy krótką przerwę, abyście mogli spojrzeć na tę fabułę z Waszego punktu widzenia. Też robicie zakupy, też czasami się uśmiechacie, płacicie kartą i być może macie otwarte profile na Facebooku (Drodzy stalkerzy, Gosiarellę namierzycie tutaj!), czy instagramie (Drodzy stalkerzy, i tym razem ułatwię Wam zadanie: łapcie Gosiarellowego instagrama! Proszę bardzo!), a już sami doskonale zdajecie sobie sprawę, czym tam dzielicie się ze światem. Ulubioną muzyką, książkami, filmami, zdjęciami ze znajomymi, miejscami, w których bywacie. Macie rolety w oknach, czy zapominacie, że szkło jest przeźroczyste? Wiecie, że stalkerzy nie prześladują jedynie sławnych osób? Częściej ich ofiarami padają przeciętni ludzie, z którymi wcale nie muszą być powiązani.

Myślicie, że tylko cztery osoby uczestniczą w tej rozmowie?

Co ciekawe nie wszyscy stalkerzy są brzydkimi, aspołecznymi czubami. Niektórzy są atrakcyjnymi i przystojnymi czubami, którzy potrafią się świetnie kamuflować, więc gdy Joe zaczął wcielać swój plan w życie, Beck nie uciekła z krzykiem. Cieszę się, że Lifetime / Netflix zaserwował nam serial, w którym stalker nie jest introwertycznym, aspołecznym, creepy przygłupem ubranym w bluzę z kapturem. Joe nie jest stereotypowym prześladowcą, dzięki czemu wydaje się bardziej realnym zagrożeniem. Podoba mi się, że posiada wystarczające IQ, by wedrzeć się do życia swojej ofiary bez wzbudzania podejrzeń, a przy tym jest zręcznym manipulantem, który układa je według własnego pomysłu. Przede wszystkim jednak zachwyca mnie, że [spoiler] pragnienia Joe zostają zaspokojone i dziewczyna zakochuje się w nim [i po spoilerze]. To odświeżające i w świadomości masowej rzuca nowe światło na problem!

"You" praktycznie przypomina nam, że jest cienka granica między miłością a prześladowaniem. W końcu przecież wszyscy z nas, gdy się zakochują w nowo poznanej osobie, szukają z nią kontaktu i próbują dowiedzieć się o obiekcie swoich uczuć jak najwięcej. Stopniowo wdzieramy się do życia drugiego człowieka, pełni nadziei, że on też wedrze się do naszego. Zresztą bardzo często tak się właśnie dzieje i wtedy nasza potrzeba jego bliskości, zostaje zaspokojona. Nawet wtedy próbujemy partnera kontrolować. Zdarza się naruszać jego prywatność bez pozwolenia i manipulować, by wspólne życie ułożyło się wedle NASZYCH planów.
Problem w tym, że ta granica jednak istnieje, a Joe ją przekroczył. Teraz garść spoilerów: skradziony telefon, włamanie, porwanie byłego faceta, czy morderstwo to jednak gruba przesada. Zresztą samo śledzenie i wystawanie pod oknem (jeśli nie rozdają pod nim ciasteczek) jest niesamowicie creepy i nikt normalny tego nie robi, prawda? Prawda?! Prawda!



Ogromną zaletą "You" jest również przedstawienie wydarzeń z punktu widzenia prześladowcy, dzięki czemu możemy poznać jego myśli, zamiast automatycznie uznać go za skrzywionego zboczeńca. Cholernie fascynujące było dla mnie poznanie jego myśli. Motywów, które nim kierowały i pragnień, które go napędzały. Poznawanie jego mózgu. Ponadto postawienie go w pierwszoplanowej roli w jakiś sposób pomogło wczuć się w niego. Mówiłam, że jestem odrobinę skrzywiona? To teraz uważajcie, bo muszę się do czegoś przyznać. W krytycznym momencie zaczęłam mu kibicować. Tak, dobrze przeczytaliście. Autentycznie część mnie miała cichą nadzieję, że [spoiler] zakończenie sezonu będzie zupełnie inne, a serial nie będzie opowiadał jedynie o krótkim zaspokojeniu potrzeb stalkera, lecz o stalkerze, który tak zwichrował swoją 'ofiarę', by ta przyjęła jego argumenty i je zaakceptowała. To dopiero byłoby niespotykane! [koniec spoilerów] Niemniej i tak jestem zadowolona z zakończenia. Widać, że twórcy serialu robili, co mogli, by ich dzieło wyróżniało się na tle podobnych produkcji, a przy tym nie szokowało widzów za bardzo, wywołując falę protestów. W końcu nie od dziś wiadomo, jak 'delikatni' są amerykanie.

Koniec z moją niezdrową fascynacją, bo czas nagli, a jeszcze nie oceniłam serialu. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby domyślić się, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona "You". Co prawda serial miał dość leniwą akcję, bez wybuchów i spektakularnych scen, ale w końcu to serial psychologiczny i jako taki sprawdził się dobrze. Nie wywoływał dreszczy, nie mroził krwi w żyłach, lecz zwyczajnie malował portret. Penn Badgley w roli błyskotliwego stalkera sprawdził się wybornie. Zresztą co tu dużo mówić, miał już doświadczenie w odgrywaniu takiej postaci w "Plotkarze". Naprawdę te postacie są do siebie bardzo zbliżone, dlatego miałam dodatkową radochę z oglądania. Sam problem stalkingu moim zdaniem nie został jeszcze w pełni wyeksplorowany w popkulturze (dajcie znać, jeśli chcecie, aby na blogu pojawiła się lista tytułów skupiająca się na postaci stalkerów), więc twórcy mieli duże pole do popisu, z którego skorzystali, przedstawiając problem z innej perspektywy. Liczę, że w kolejnym sezonie nie spoczną na laurach.

Ktoś chętny do śledzenia? Zapraszam!

Ps. A Wy zostawicie otwartą furtkę potencjalnym stalkerom? Znalazłabym na Waszych profilach zbyt intymne informacje, które nie chcielibyście zdradzać obcym osobom? Powinnam sprawdzić?
Ps2. Właściwie jestem też ciekawa, jak to działa w drugą stronę i ile niechcianych rzeczy moglibyście się dowiedzieć o mnie, gdybyście tylko chcieli...
Czytaj całość

Jaką dramę obejrzeć, czyli paczka tytułów z Korei #8


Boję się przyznać, kiedy ostatnio publikowałam listę obejrzanych k-dram i jak długo zajęło mi obejrzenie poniższej dziesiątki. Dlatego czym prędzej przejdę do sedna, bo czeka na Was wiele interesujących tytułów, w tym kilka naprawdę świeżutkich!

[WAŻNE: Jeśli dotąd nie oglądaliście żadnej dramy, to koniecznie zacznijcie od poradnika Jak zacząć przygodę z koreańskimi dramami, bo ta przygoda musi zacząć się we właściwej kolejności!]


Lovely Horribly
Koreańkie dramy warte obejrzenia
Gatunek: Komedia romantyczna, Horror, duchy

Opis: Yoo Phillip i Ji Eul Soon urodzili się połączeni niezwykłym przeznaczeniem – szczęście jednego prowadzi do nieszczęścia drugiego. Szczęśliwym dzieckiem była Eul Soon, jednak przez ich niefortunne spotkanie, Philip zabrał jej całe szczęście dla siebie i został sławną gwiazdą. Z kolei mająca pecha Eul Soon pracuje jako scenarzystka dram. Co zaskakujące, scenariusze, które tworzy, niebawem stają się rzeczywistością.

Ocena: Zacznijmy od tego, że "Lovely Horribly" obok horroru nawet nie stało, więc nie rozumiem klasyfikacji gatunkowej. Chociaż... może osoba odpowiedzialna za tę decyzję, zwyczajnie zobaczyła, jak wygląda główna bohaterka i zaczął krzyczeć z przerażenia. Wtedy to miałoby sens. Poza tym drama w ogóle nie jest straszna. Bardziej przypomina komedię z przerysowanymi bohaterami i ich zachowaniami. Warto zaznaczyć, że romans nie jest porywający, więc jeśli to na niego liczycie, możecie być zawiedzeni. Za to, jeśli ciekawią Was oryginalne wątki związane z tajemnicami, losem, zbrodniami i przeznaczeniem, to dobrze trafiliście, bo są zasadniczo dobrze przeprowadzone i podane w lekki sposób.

Gdzie oglądać: drama-online.

Where Stars Land
Gatunek: Romans, Melodramat

Opis: Pierwszego dnia pracy w dziale obsługi pasażerów na lotnisku w Incheon, Han Yeo Reum spotyka tajemniczego Lee Soo Yeon. Mężczyzna trzyma innych ludzi na dystans, ze wszystkich sił starając się żyć normalnie i utrzymać swoją tajemnicę w sekrecie. Jednak już sama obecność Yeo Reum zdaje się wywoływać różne wypadki, przez które musi użyć swoich niezwykłych umiejętności.

Ocena: Podoba mi się, jak twórcy budowali napięcie wokół tajemnicy skrywanej przez głównego bohatera. Ciągle zachodziłam w głowę, co to mogłoby być, a biorąc pod uwagę tytuł, obstawiałam, że jest kosmitą (albo kopią Edzia ze "Zmierzchu", co też przyszłoby Wam do głowy, gdybyście obejrzeli scenę z lecącym samochodem), a tu niespodzianka! Nie myślcie, że Wam ją zdradzę! Nic z tego! Będziecie musieli się przekonać sami! Za to mam małą podpowiedź, czym mężczyzna nie jest -> spójrzcie na gatunek (Spoiler: brakuje w gatunkach fantasy, więc wszystkie nadprzyrodzone stwory wylatują przez okno!). Poza tym drama jest całkiem przyjemna. Bohaterowie są do polubienia, a początkowe wątki z problemami na lotnisku fajnie urozmaicają oglądanie. Mam tylko pewne zastrzeżenia do końcówki, bo zrobiono z igły widły na taką skalę, że czoło boli. Poza tym można śmiało oglądać!

Gdzie oglądać: Viki.

One More Time / Raz po raz
Kim Myung Soo / L (Infinite)
Gatunek: fantasy, romans, dramat

Opis: Yoo Tan (Kim Myung Soo) jest muzykiem, średnio popularnym. Pewnego dnia los się jednak do niego uśmiechnął, gdy skontaktowała się z nim kobieta pracująca dla dużej agencji muzycznej, chcąc podpisać z nim kontrakt. Tylko z nim. Jego zespół nie idzie w pakiecie, a w dodatku wedle wymagań agencji musi także zerwać z dziewczyną, z którą jest od siedmiu lat. Długo się nie zastanawia. Podpisuje umowę, kończy związek, baluje i umiera. A później dzień zaczyna się od nowa. Znów i znów i znów...

Ocena: Uwielbiam motyw przeżywania przez bohatera tego samego dnia od nowa, jak w "Dniu Świstaka", jednak już jeden dzień Tana, to było dla mnie za dużo. Może to przez kulawą grę aktorską, może przez to, że nie polubiłam żadnego z bohaterów (poza Ponurą Żniwiarką), może przez słaby scenariusz, może przez to, że ta drama nie ma wiele zalet (jeśli wgl jakąś ma), a może przez to wszystko razem, odradzam Wam oglądanie tej padaki. Podejrzewam, że z założenia miała to być historia miłosna, ale nie kręcą mnie love story, w których [spoiler] chłopak zdradza dziewczynę tylko przez to, że może, a ona i tak się o tym nie dowie, a później dopiero w krytycznej sytuacji wraca do kogoś, kogo miał serdecznie dość. Zwłaszcza że w sumie i tak wielkiego wyjścia nie ma [koniec spoilerów]. Dlatego "Raz po raz" mówię wielokrotne: NIE!

Gdzie oglądać: Netflix

Seo Kang Joon
Gatunek: Sf, romans,

Opis: Laura Oh jest światowej klasy specjalistą w kwestii robotyki, więc gdy pewnego dnia jej mąż ginie, a syn zostaje siłą uprowadzony przez dziadka, postanawia zbudować robota obdarzonego sztuczną inteligencją, wyglądającego dokładnie tak samo, jak jej syn. Roboty mają jednak to do siebie, że nie dorastają tak, jak żywe dzieci, więc pani doktor co kilka lat musiała budować nowego robota i transferować do niego pamięć poprzednika. I tak oto Nam Shin III (Seo Kang Joon) wyrósł na zdrowego robocika o dobrym procesorze, który wiedział, że płaczących trzeba przytulać, a zagrożonych ludzi ratować. Życie robota zaczyna się komplikować, gdy prawdziwy syn pani Oh postanawia ją odnaleźć i zostaje potrącony przez samochód, a następnie wpada w śpiączkę. Wtedy ludzie wpadają na genialny plan, by w tajemnicy zastąpić człowieka jego robocim sobowtórem.

Ocena: "Are You Human" podobało mi się szalenie! Zdecydowanie była to jedna z najlepszych dram, jakie oglądałam, a co za tym idzie równie zdecydowanie warta polecenia. Będziecie się przy niej naprawdę dobrze bawić, pokochacie bohaterów i może odrobinę żałować, że takie roboty, jak Nam Shin jeszcze nie chodzą po ulicach. Przy okazji zarówno tematyka, jak i niektóre sceny (jak choćby przyjaźń z odkurzaczem) nie pozwalają uciec od porównywania z inną koreańską dramą "I'm not a robot". Więcej znajdziecie w recenzji "Are You Human too".

Gdzie oglądać: drama-online.

Rich Man, Poor Woman
Rich Man, Poor Woman opinie
Gatunek: Komedia romantyczna

Opis: Historia miłosna rozgrywająca się między dupkiem Lee Yoo-chan ( Kim Jun-myeon ), genialnym programiście i dyrektorze firmy IT Next In, który nie potrafi rozpoznawać twarzy, oraz Kim Bo-ra ( Ha Yeon- soo ), poszukującej pracy studentce posiadającej niesamowitą zdolność zapamiętywania.

Ocena: Czegoś takiego dotąd nie oglądałam. Oto drama, w której nie lubi się ŻADNEGO głównego bohatera, ani drugoplanowego i co najwyżej wśród epizodycznych jest się w stanie kogoś wybrać. Oto drama, w której każdy jest samolubnym chamem, zdrajcą lub idiotką. Oto drama, w której nie kibicujecie postaci, do której czujecie sympatię, lecz tej która w danym momencie jest terroryzowana przez jeszcze gorszego drania. Jakby to nie wystarczyło, aby uznać oglądanie "Rich Man, Poor Woman" za skrajny masochizm, to dodam, że początkowo sądziłam, że to nie drama z 2018 r., lecz conajmniej 10 lat starsza, bo tak byle jak jest nakręcona. Może zwyczajnie twórcy działali na starym sprzęcie oraz z byle jakim budżetem? Who know?! Radzę omijać.

Gdzie oglądać: Skoro już naprawdę chcecie sobie to robić, to: Viki.

Gatunek: Akcja, komedia

Opis: Terius to pseudonim Kim Bona (So Ji Sub), byłego tajnego agenta NIS (Narodowa Służba Wywiadu Korei Południowej), który zniknął z radaru agencji po niefortunnych wydarzeniach z misji rozgrywającej się w Warszawie. Kim Bon na własną rękę stara się odszukać morderców swojej ukochanej, a jednocześnie ustalić tożsamość prawdziwego zdrajcy z NIS-u. W tym celu zatrudnia się jako niania u kobiety, której mąż został zabity przez Magika (zabójcę, ktróry sprzątnął także dziewczynę naszego bohatera). Tajemniczy przystojniak robiący za niańkę wywołuje wśród rodziców nie małe poruszenie, zwłaszcza wśród takich, które stworzyły swoją własną siatkę przepływu informacji zwaną KIS.

Ocena: Nie mogłam się od niej oderwać. Wiele scen mnie bawiło. Aktorzy byli rewelacyjni, fabuła wciągająca, a całość wyszła fenomenalnie. "Terius Behind Me" mogę zaliczyć do tych nielicznych tytułów, które nadają się świetnie na rozpoczęcie przygody z dramami. Na duży plus zaliczam fakt, że poza scenami związanymi z kinem akcji, było także wiele komediowych, a sama intryga była dobrze skonstruowana. Wręcz na tyle, że niemal do samego końca nie byłam pewna, kto rzeczywiście jest wtyką w NIS. Zdecydowanie polecam, zwłaszcza że miło obejrzeć dramę kręconą w Polsce, w której można usłyszeć kilka słów w naszym języku. Przy okazji sprawdźcie pełną recenzję Teriusa.

Gdzie oglądać: drama-online.

My Only Love Song
Drama o podróżach w czasie
Gatunek: historyczny, romans, komedia, fantasy, podróże w czasie

Opis: Romans księżniczki Pyeong Gang z On Dalem jest słynną koreańską historią miłosną, na bazie którego postanowiono stworzyć dramę. W główną bohaterkę wciela się Song Soo Jung (Kong Seung Yeon), bardzo...hmmmm.... przebojowa i zadziorna aktorka, która pierwszego dnia na planie dowiaduje się, że zamiast odgrywania głównych skrzypiec w romansie, reżyser robi z tej histori trójkąt miłosny z aktorką, która (tego samego dnia) odbiła jej faceta. Po skandalu Soo Jung musiała uciekać, a uroczy Bum Bum (samochód) wyznaczył jej trasę do przeszłości, gdzie spotyka prawdziwego On Dala (Lee Jong Hyun).

Ocena: Początkowo sądziłam, że to niewymagająca komedia niskich lotów i chyba początkowo taka była. Niemniej wcale nie przeszkadzało mi to przez cały czas śmiać się z serwowanych żartów i wciągnąć tak bardzo, by pochłonąć ją w jeden dzień. Naprawdę lubię to, że twórcy sparodiowali najbardziej oklepane sceny z dram (przy których zawsze zaliczam bolesnego facepalma), tak by zaskoczyć i rozśmieszyć widzów. O dziwo, sam romans wcale na tym nie stracił. Zwyczajnie zamiast wielu scen pełnych przydługich i tęsknych spojrzeń, dostaliśmy romans na luzie, gdzie bohaterowie nie tylko do siebie wzdychają, ale zwyczajnie dobrze się bawią przy kłótniach. W "My Only Love Song" bohaterów naprawdę da się lubić i nijak nie przeszkadza, że są momentami przerysowani. Zwłaszcza główny antagonista, który bawił mnie do łez swoim narcyzmem. Zdecydowanie polecam, a sobie życzę więcej takich tytułów!

Gdzie oglądać: Netflix.

Thirty But Seventeen
Thirty But Seventeen opnie pl
Gatunek: Romans

Opis: Gdy Gong Woo (Yang Se Jong) i Woo Seo Ri  (Shin Hye Sun) mieli po 17 lat, zdarzył się wypadek, który zmienił ich życie. Gong Woo stał się zdziwaczałym odludkiem, który za wszelką cenę stara się nie angażować w sprawy innych. Z kolei Seo Ri zapadła w śpiączkę, z której obudziła się po 13-stu latach. Choć jej ciało ma już 30 lat, to mentalnie nadal 17 lat. Ciężko jej odnaleźć się we własnej skórze i w świecie, który zdążył się zmienić, a wszyscy jej bliscy zniknęli.

Ocena: Przyjemna i wzruszająca - te określenia najtrafniej opisują "Thirty But Seventeen". To powinno wystarczyć, żeby Was przekonać do oglądania. A jeśli nie, to dorzucę, że jest również strasznie wciągająca, momentami smutna i daje dużo materiału do przemyśleń. Idźcie oglądać!

Gdzie oglądać: Viki.

What’s Wrong With Secretary Kim
Koreańskie dramy po polsku
Gatunek: Komedia romantyczna

Opis: Lee Young Joon jest wiceprezesem - bogatym, inteligentnym, przystojnym i zakochanym w sobie (jest bardziej narcystyczny ode mnie, a jak wiecie to niespotykane!). Nie dostrzega potrzeb innych, a często nawet zapomina ich imion. Na szczęście ma u swego boku najbardziej profesjonalną sekretarkę na świecie, dodatkowo obdarzoną anielską cierpliwością. Sprawa się komplikuje, gdy sekretarka Kim składa rezygnacje.

Ocena: Pewnie, gdybym napisała swoją ocenę tuż po obejrzeniu, moja opinia byłaby znacznie bardziej entuzjastyczna, lecz teraz na chłodno, mogę powiedzieć, że chociaż jest bardzo dobra, to ma też swoje wady, jak choćby przewidywalność. Jednak nie można jej zarzucić braku fenomenalnych scen humorystycznych i genialnie wykreowanych bohaterów. Dobrze się ogląda, gdy aktorzy świetnie się bawią podczas kręcenia, a to tu widać! Właśnie dlatego "What’s Wrong With Secretary Kim" jest dramą, przy której dobrze spędzicie czas.

Gdzie oglądać: Viki.

Lawless Lawyer
Lawless Lawyer drama pl
Gatunek: akcja, prawniczy, romans, komedia

Opis: Bong Sang Pil jest byłym członkiem gangu, który wraca do rodzinnego miasta, by założyć kancelarię prawną, w której zatrudnia Ha Jae Yi. Niemniej nie są to prawnicy, do których przywykliście. Kodeks Karny jest dla nich zbiorem ogólnych wytycznych, które łatwo obejść, jeśli zna się luki prawne, a gdy one nie pomagają, pięści idą w ruch. Wydaje się to im najskuteczniejszą metodą walki ze skorumpowaną władzą w bezprawnym mieście i jedyną drogą do pomszczenia matki Bong Sang Pila.

Ocena: Z pewnością sam pomysł jest ciekawy, a i wykonanie całkiem niezłe, jednak czegoś mi tu zabrakło do pełni szczęścia. Powiedzmy, że ostatecznie nie była wyjątkowa i zaczęła mnie męczyć. To jednak wcale nie oznacza, że jest zła. Nie jest. Jest przeciętna.

Gdzie oglądać: Viki.


Wiecie, że każdy wtorek na Facebooku jest azjatycki? Jeśli nie, to pewnie dlatego, że jeszcze nie zalajkowaliście Gosiarelli!

Ps. Co ciekawego oglądaliście ostatnio? Było wśród nich coś z powyższych tytułów lub coś godnego polecenia? Dajcie znać!
Czytaj całość

Filmy i seriale o superbohaterach, które pojawią się w 2019


Filmy i seriale o superbohaterach są dalej na topie, więc w roku 2019 czeka nas kolejna dawka produkcji o bohaterach z supermocami i wciśniętych w obcisłe kostiumy. Po prawdzie dorzuciłam też filmy bez kostiumów, adaptacje komiksów i wszystko, gdzie tylko można znaleźć superzdolności. Bawcie się dobrze!


Glass - 18 stycznia

Niewidzialny chłopak - Nowa Generacja - 18 stycznia


Kapitan Marvel -  8 marca


Shazam! - 3 kwietnia



Hellboy - 12 kwietnia


Avengers: Endgame - 25 kwietnia


X-Men: Mroczna Phoenix - 6 czerwca


Spider-Man: Daleko od domu - 5 lipca

Akcja filmu będzie miała miejsce zaraz po wydarzeniach pokazanych w "Avengers: Endgame", więc ostrzegam, że dalej czytacie na własną odpowiedzialność.  Liceum Petera Parkera szykuje wycieczkę po Europie, więc bohater decyduje się na ten czas zostawić kostium Spider-Mana w domu, aby skupić się na życiu zwykłego nastolatka. Jednak Nick Fury ma inny plan. Pajączek wraz z pracującym dla T.A.R.C.Z.Y. Mysterio mają pokonać  grupę zwaną The Elementals.

Nowi Mutanci - 1 sierpnia

[Zwiastun jest sprzed roku, gdy film zapowiadano jeszcze na drugą połowę 2018 r., więc mogło zajść wiele zmian]

Joker - 14 października

Film w całości skoncentrowany na Jokerze przeniesie nas do Gotham w roku 1981. Trzymajcie mnie.
-------------------------------------
Warto również wspomnieć o kilku nadchodzących serialach o bohaterach z supermocami, więc łapcie:

The Umbrella Academy [Netflix] - 15 lutego


Doom Patrol [DC Universe] - 15 lutego

Przed obejrzeniem lepiej nadrobić "Tytanów".

Zapewne pojawi się ich znacznie więcej, jednak sytuacja z produkcjami nieprzeznaczonymi na wielkie ekrany zawsze jest dość niepewna. Przy okazji DC zapowiedziało wiele nowych tasiemców o superbohaterkach, z których o części już pisałam.

Aby być na bieżąco, wbijajcie na Facebooka i grupę! 

Ps. Na co czekacie z zapartym tchem?
Czytaj całość

10 najważniejszych Gosiarellowych tekstów z 2018 roku!


Żyjemy w zabieganych czasach, w których ciągle brakuje nam godzin w dobie. Przez to łatwo przeoczyć coś istotnego jak choćby najlepsze artykuły opublikowane przez Gosiarellę w 2018 roku! Na szczęście corocznym rytuałem jest publikacja mojego różowego TOP10, czyli pięć najpopularniejszych publikacji oraz pięć moimi osobistych ulubieńców, które warto przypomnieć. Enjoy!


Nie ulega wątpliwości, że Rękawica Nieskończoności Thanosa wywołała nie lada zamieszanie w 2018 roku, dlatego wcale nie dziwi mnie, że fani MCU chcieli dowiedzieć się więcej na temat umieszczonych w niej kamieni - czym były i jaką posiadają moc. Przewodnik po Kamieniach Nieskończoności był najczęściej odwiedzanym zeszłorocznym tekstem, a zaraz po nim pełna spoilerów recenzja Infinity War. Piąteczka dla wszystkich fanów Marvela!


Gdyby ktoś urządził konkurs na najpopularniejszego potwora ubiegłego roku, to Momo zdecydowanie zdobyłaby statuetkę! W lipcu zaczęła straszyć i poszła z rozmachem, opanowując cały świat. W sumie miała odrobinę ułatwione zadanie, bo straszy przez Whatsappa, więc nie musi się nawet ruszać z rodzinnej Japonii. Jeśli dotąd o niej nie słyszeliście (to jak to się stało?!) lub chcecie poznać prawdę o tym, co się czai za kurtyną, to koniecznie sprawdźcie: Przewodnik po Potworach: Momo - Potwór na telefon.


Przewodnik po Potworach to nowa seria, która dopiero raczkuję, dlatego trochę mnie zaskoczyło, że aż dwa z trzech potworów wskoczyło na listę! Chyba lubicie się bać... albo raczej nie bać, skoro jesteście ciekawi genezy powstania potworów i prawdy o tym, jak wyglądają popełniane przez nich zbrodnie. Niemniej ze Slendermanem raczę obchodzić się ostrożnie, bo w internetach plotkują, że gdy dowiesz się o nim, on dowie się o Tobie.


Fakt, że tekst "Mroczna strona Korei Południowej, czyli jaki obraz kreują dramy?" znalazł się wśród najpopularniejszych artykułów, jest moim małym osobistym sukcesem i dowodem, że nieco poważniejsze teksty wymagające więcej wysiłku też mogą przyciągnąć Waszą uwagę! Za to ogromnie Was serduszkuję! A jeśli jeszcze nie czytaliście, to zdradzę, że opisałam w nim jak koreańskie dramy wykreowały obraz swojego społeczeństwa i struktur rządzących krajem. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda mi się opublikować tekst porównujący go ze stanem faktycznym. Trzymajcie kciuki!


Ostatni z najpopularniejszej piątki, pokazuje, że macie w sobie duszę romantyków i lubicie czytać o dobrze dobranych parach, nawet jeśli każde z nich jest z innej bajki innego studia! A może zwyczajnie chcieliście zobaczyć co by było gdyby wywalić wszystkich królewiczów z bajek Disneya i zastąpić ich bohaterami Marvela? Tak czy siak wydaje się, że jeśli rzucę blogowanie, to mogę zrobić karierę jako swatka! Nie wierzycie? To łapicie Dajmy Avengersowi Księżniczkę!


„Atlantyda. Zaginiony ląd” jest jedną z najbardziej niedocenianych animacji Disneya, dlatego nie pozwolę, by podobnie skończyła jej prawdziwa historia! Zwłaszcza że jest fascynująca. Od zaginionej wyspy, którą poszukujemy od wieków, przez inpirację powieściami Juliusza Verne'a, aż po oskarżenia o plagiat - to wszystko znajdziecie w najnowszym True Story o Atlantydzie!


Zastanawialiście się, jak wyglądałby świat, gdyby żyli w nim bohaterowie dram? Ja owszem i doszłam do dość przerażających wniosków, które ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie wyszłoby z tego nic dobrego!


Skłamałabym pisząc, że artykuł "Drodzy Internetowi Rycerze broniący poprawności politycznej!" jest jednym z moich ulubionych lub chociaż go lubię, bo tak nie jest. Nie lubię tego, że musiałam go napisać, ani że ciągle się martwię, czy został dobrze zrozumiany. Jednak wydaje mi się niezbędny w czasach, w których każda najmniejsza pierdoła wypowiedziana w internecie, jest brana pod lupę i posądzana o przejawy nietolerancji.


Lubię wszystkie teksty z serii "Gdy Twój facet...". Mam niesamowity fun podczas pisania i wymyślania, jakie plusy i minusy pociąga za sobą romans, czy tam związek z przeróżnymi facetami występującymi niemal wyłącznie w popkulturze. To tak uroczo abstrakcyjne. Z nich wszystkich tylko romans z robotem w niedalekiej przyszłości może być możliwy, przez co właśnie ten tekst wywołał ciekawą dyskusje i stał się jednocześnie jednym z moich faworytów. Sprawdźcie go!


Tak, wiem, miały być teksty z bloga, ale jakoś nie mogę się powstrzymać przed dodaniem serii, której w minionym roku byłam najwierniejsza. Zwłaszcza że kanał na YouTubie wpisał się w Różowego Bloga jako stały element. Kiczowate Horrory to seria poświęcona najgorszym gniotom, jakie wypluła kinematografia. Niezmiernie mnie fascynuje, jak ludzie wpadają na takie pomysły i mają w sobie takie szaleństwo, by je zrealizować. W sumie i moim (i Waszym) zdrowi psychicznym też dobrze nieświadczy fakt, że to oglądam. Czysty masochizm! I to lubię!

Aby być na bieżąco, wbijajcie na Facebooka i grupę! 

Ps. A Wy macie swoje ulubione teksty z minionego roku? Nie muszą być Gosiarelli (chociaż takie lubię najbardziej!).
Czytaj całość

Bajeczne premiery, czyli filmy animowane w 2019


Animacji z roku na rok przybywa, więc ciężko się w nich odnaleźć. Mamy początek stycznia, a już trafiłam na ponad 150 zapowiedzi bajek z całego świata. Na szczęście nie musicie się przez nie przedzierać, by wyłowić najlepsze, bo Gosiarella zrobiła to za Was! Oto najbardziej obiecujące premiery filmów animowanych w 2019 roku! Okey, dodałam też nowe wersje baśni Disneya, ale to było obowiązkowe!


Sekretny świat kotów - 4 stycznia


Ralph Demolka w internecie - 11 stycznia


Asteriks i Obeliks. Tajemnica magicznego wywaru - 18 stycznia

LEGO® PRZYGODA 2 - 8 lutego


Jak wytresować smoka 3 - 15 lutego


Corgi, psiak Królowej - 1 marca

Dumbo - 29 marca


Pokemon's Detective Pikachu - 10 maja


Kraina cudów - 10 maja


Aladyn - 24 maja


Paskudy. UglyDolls - 24 maja

Sekretne życie zwierzaków domowych 2 - czerwiec/lipiec


Król Lew - 19 lipca


Wish Dragon - lipiec


Wish Dragon to animacja, która jest zapowiadana jako współczesna wersja opowieści o Dżinie z Baśni tysiąca i jednej nocy.

Weathering With You - lipiec

Po "Your Name." nie trzeba mnie przekonywać do nowych animacji Makoto Shinkai - biorę je w ciemno! Jeśli jednak potrzebujecie słów zachęty, to oto zarys fabuły: Główny bohater, licealista Hodaka, opuszcza swój dom na odizolowanej wyspie i przeprowadza się do Tokio, jednak błyskawicznie traci środki do życia. Ponownie żyje w izolacji i biedzie, ale w końcu znajduje pracę jako redaktor w podejrzanym magazynie okultystycznym. gdzieś w zakątku zatłoczonego miasta poznaje młodą kobietę, Hinę. Dziewczyna ma moc powstrzymywania deszczu i rozjaśniania nieba.

Toy Story 4 - 9 sierpnia


Tajni i fajni - 16 sierpnia


The Angry Birds Movie 2 - sierpień 

The Addams Family - październik 

Sonic the Hedgehog - listopad


Jeśli pamiętacie grę wyprodukowaną przez Segę, to wiecie kim jest główny bohater i co potrafi. Jeśli nie, to zdradzę, że Sonic jest niebieskim antropomorficznym jeżem , który może biegać z prędkością naddźwiękową. W listopacie będziemy mogli obejrzeć adaptacje gry w live action, w której małomiasteczkowy szeryf, Tom Wachowski ( James Marsden ), podróżuje do San Francisco, aby pomóc Sonicowi ( Ben Schwartz ) w walce z złym dr. Robotnikiem (Jim Carrey).

Kraina lodu II - 22 listopada

Data polskiej premiery nie została jeszcze potwierdzona, jednak szacuje się, że będzie tego samego dnia, co w USA. Na tę chwilę nie wiele także wiadomo na temat fabuły, jednak największe kontrowersje wzbudza pytanie: Czy Elsa będzie miała dziewczynę? Czy może trafi jej się jednak książę.

Klaus - grudzień


Ps. Moim faworytem jest Rodzina Addamsów, a Wy na które bajki czekacie najbardziej?
Ps2. Podobno nowy Shrek też ma się ukazać w tym roku! 
Czytaj całość

Polityka Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Małgorzata Stefanik, e-mail: gosiarella@gmail.com. Zamieszczając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez Administratora. W każdej chwili masz prawo do: żądania dostępu do swoich danych osobowych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania, przeniesienia, cofnięcia zgody na przetwarzanie oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego. Na blogu zaimplentowany jest kod śledzenia Google Analitycs w celach analizy statystyki bloga.

© Copyright Gosiarella