Jaką dramę obejrzeć, czyli kwartalny przegląd k-dram


Ciężkie jest życie osób zakochanych w dramach (dlatego odradzałam Wam ich oglądanie). Te wszystkie nieprzespane noce, złamane serca i trudne wybory dotyczące choćby tego, jaką kolejną dramę obejrzeć. To wszystko potrafi utrudnić życie i choć nieprzespane noce i złamane serca nic nie poradzę, to przynajmniej z ostatnim problemem postaram się Wam pomóc prezentując kilka tytułów, które polecam lub odradzam.



Gatunek: fantasy, melodramat, romans, suspense
Trójkąt miłosny: Nie, ale romans porywający!

"W" było moją pierwszą obejrzaną dramą i do dziś uważam ją za najlepszy możliwy wybór dla początkujących oraz najlepszą dramę ever. Opowiada historię dziewczyny, która zostaje wciągnięta w świat komiksu i zakochuje się po uszy w jego głównym bohaterze. Może nie byłby to taki wielki problem, gdyby nie fakt, że jej ojciec, a zarazem twórca owego komiksu próbuje uśmiercić jej ukochanego, a ona sama nie może nieustannie przebywać w fikcyjnym świecie.
Czy warto? Zdecydowanie! Jest wciągająca, wzruszająca, pełna zwrotów akcji i trzyma w napięciu! Poza tym przedstawia świat komiksowy od podszewki i z zupełnie innej strony, niż typowe amerykańskie narracje! Koniecznie przeczytajcie recenzje "W".

High Society

Gatunek: komedia, melodramat, romans
Trójkąt miłosny: Nie bardzo

Opis: Jang Yoon Ha jest najmłodszą córką chaebol. Mimo że jej rodzina jest bardzo bogata, dziewczyna pracuje w sklepie. Ukrywa swoją zamożność, próbując znaleźć faceta, który polubi ją za to, jaka jest.
Czy warto? Zdaję sobie sprawę, że ta drama jest dość popularna, ale osobiście jej nie polecam. Porzuciłam ją po 5 odcinkach i ani myślę wracać. Nie wyczułam żadnej chemii między bohaterami, a aktorzy kompletnie mnie nie urzekli. Zresztą podobnie jak cała historia, która choć zapowiadała się całkiem ciekawa, ostatecznie wcale taka nie była. Za to bardzo przewidywalna i niewywołująca emocji.

Cinderella and Four Knights

Gatunek: romans, komedia romantyczna, adaptacja manhwy, komedia
Trójkąt miłosny: Raczej wielokąt!

Opis: Eun Ha Won chce spełnić życzenie swojej zmarłej mamy i iść na studia. Po śmierci matki zamieszkuje z ojcem, macochą i przyrodnią siostrą, jednak rodzina izoluje ją od siebie traktując jak służącą. Pewnego dnia Eun Ha Won spotyka na swojej drodze Kang Hyun Mina, który to wplątuje dziewczynę w dziwną sytuację. Tak Ha Won poznaje trzech kuzynów: Kang Ji Woona, Kang Hyun Mina i Kang Seo Woo’a oraz ich ochroniarza – Lee Yoon Sunga. Kuzyni są uparci i robią, co chcą, dlatego też ich dziadek zatrudnia Eun Ha Won, aby ta wbiła im do głowy trochę rozumu.
Czy warto? Tak! Początkowo ciężko było mi się przekonać do tego tytułu, jednak przyjemnie się go oglądało. Niemniej z tytułowym Kopciuszkiem nie ma wiele wspólnego, a przynajmniej nie tyle, by móc na poważnie porównywać.


Gatunek: romans, dramat historyczny
Trójkąt miłosny: Ech... tam niemal każda męska postać jest zakochana w jednej dziewczynie!

Dziewczyna z XXI wieku przenosi się w czasie do końca pierwszego tysiąclecia do Królestwa Goryeo. Tam spotyka bandę uroczych (przynajmniej w większości) książąt, którzy tracą dla niej głowę. Niemniej ich rywalizacja o względy dziewczyny jest niczym w porównaniu do walki o tron, którą będą musieli między sobą stoczyć.
Czy warto? Na bloga TAK! To genialna produkcja, która zmiażdży was emocjonalnie i nie będziecie mogli o niej zapomnieć przez długi czas. Będziecie się śmiać, wzruszać, łkać, a na koniec czeka was kac popkulturowy. Wbrew pozorom to dobrze i zdecydowanie polecam jej obejrzenie!

Goblin: The Lonely and Great God
Goblin drama pl

Gatunek: fantasy, melodramat, romans, komedia
Trójkąt: Nope.

Opis: Kim Shin jest goblinem, a także Opiekunem Dusz. Mężczyzna mieszka razem z Ponurym Żniwiarzem. Jednakże obaj mężczyźni zmagają się z pewnymi problemami. Ponury Żniwiarz ma amnezję, natomiast Kim Shin chce zakończyć swoje nieśmiertelne życie. Niestety, gobliny mogą zakończyć swoje życie wieczne tylko w jeden sposób – odnajdując ludzką pannę młodą. W tym celu, Kim Shin znajduje optymistyczną licealistkę, Ji Eun Tak. Z czasem ta skomplikowana metoda samobójstwa zaczyna zamieniać się w miłość. Czy nieśmiertelny goblin zacznie żałować swojej decyzji? A może ta miłość stanie się nieuchronnym końcem jego życia?
Czy warto? "Goblin" jest chyba jedną z najczęściej zachwalanych i polecanych dram, ale mnie średnio przypadł do gustu. Drama rzeczywiście jest ciekawa, przyjemnie się ją ogląda, ma ciekawe wątki (goblin mieszkający z Ponurym Żniwiarzem to naprawdę coś!) i bohaterów, niemniej nie wywołała u mnie żadnych emocji, a cały romans między nastolatką i staryszym mężczyzną mnie nie przekonuje.

Heirs

Gatunek: komedia romantyczna, szkolny
Trójkąt: TAK! 

Opis: Historia o Cha Eun Sang – młodej i pracowitej dziewczynie, która musi pracować na swoje utrzymanie i opłaty za szkołę. Przez dziwny zbieg okoliczności zostaje wplątana w rywalizację “młodych, pięknych i bogatych”. Czy spotkanie ludzi z zupełnie innego świata odmieni życie dziewczyny na lepsze?
Czy warto? Zdecydowanie tak! Oglądając "Heirs" zaliczyłam bardzo mocny second lead syndrome i do teraz mam ochotę wtłuc bohaterce za jej głupotę. Mimo wszystko muszę przyznać, że ciężko było się oderwać od oglądania, bo drama mocno wciąga. Polecam!

Pinocchio

Gatunek: komedia romantyczna
Trójkąt: Słaby, liczy się tylko główna para.

Choi Dal Po miał szczęśliwe dzieciństwo. Przynajmniej do czasu tragedii, która uruchomiła serię okropnych zdarzeń i w konsekwencji zniszczyła jego życie. W dużej mierze za jego nieszczęścia odpowiedzialni byli dziennikarze. Wkrótce poznaje dziewczynkę imieniem In Ha, która jest córką najbardziej okrutnej reporterki. Biorąc pod uwagę jego historię, aż ciężko uwierzyć, że po kilku latach chłopak postanawia zdobyć serce In Ha, a przy okazji został dziennikarzem.
Czy warto? Raczej tak, choć ten tytuł jest średni. Początkowo, gdy poznajemy przeszłość bohaterów można się zrazić, ale warto przeczekać dwa, czy trzy odcinki, by zobaczyć ich początki w pracy dziennikarzy.

You Who Came From the Stars

Gatunek:
Trójkąt: Jeśli nawet to mało istotny.

Od setek lat  Ziemia ląduje OBCY. Trafia na ląd zwany Joseon. Obcy posiada supermoce – niczym Superman, jednakże gardzi słabo rozwiniętym rodzajem ludzkim. Po 400 latach życia na Ziemi spotyka gwiazdę hallyu i wtedy zaczyna gotować mu się jego kosmiczna krew. Niestety gwiazda ma już narzeczonego, ale co to za problem dla kosmity, któremu buzują hormony?
Czy warto? Mnie ten tytuł nie urzekł. Niby całość była całkiem przyzwoita, ale za bardzo irytowali mnie bohaterowie, by polubić tę historię. Nie odradzam, nie polecam, ale podkreślam, że poniżej i powyżej jest kilka tytułów o wiele bardziej godnych waszej uwagi i czasu.

High School: Love On

Gatunek: komedia romantyczna, fantasy, szkolny
Trójkąt: Tak, i to z bromancem

Lee Seul Bi jest aniołem (chociaż jak dla mnie bardziej kwalifikuje się jako ponury żniwiarz), który przez przypadek ratuje życie Woo Hyuna, przez co staje się człowiekiem na okres próbny. Dziewczyna nie do końca odnajduje się w ludzkim świecie, jednak trafia na dwóch chłopaków baaaardzo skorych do pomocy. Jednak niebawem będzie musiała podjąć decyzję, czy chce zostać śmiertelna, czy wrócić do anielskiej pracy.
Czy warto? Byłam sceptycznie nastawiona do szkolnej dramy, ale okazała się o wiele lepsza, niż sądziłam. Bardzo przyjemnie się ją oglądało, bawiła i niemal wzruszała, więc obstawiam, że warto ją obejrzeć!

Who Are You: School 2015

Gatunek: dramat, szkolny, komedia romantyczna
Trójkąt: Oj tak!

Dwie dziewczyny o identycznej twarzy. Pierwsza z nich chodzi do prestiżowego liceum i ma masę przyjaciół, a druga jest sierotą, nad którą znęcają się w szkole. Pierwsza zaginęła, druga postanowiła popełnić samobójstwo. Jedna z nich odnajduje się w szpitalu i nie pamięta kim jest.
Czy warto? Po pierwszym odcinku nie miałam ochoty kontynuować oglądania, ale postanowiłam dać mu drugą szansę. Absolutnie nie żałuję tej decyzji. Od drugiego odcinka serial mnie kupił. Ma świetnie skonstruowane wątki, momentami zaskakuje, a przy tym tajemnic do odkrywania nie zabraknie. Muzyka została wybrana idealnie. Jednak całą uwagę kradnie Yook Sung-jae wcielający się w uroczego Gong Tae-kwanga, przez którego zaliczyłam najgorszy Second Lead Syndrome w historii! Coś czuję, że ten tytuł zasługuje na osobny wpis. Zdecydowanie polecam!!

Orange Marmalade
Gatunek: fantasy, szkolny, historyczny, wampiry
Trójkąt: Tak

W "Orange Marmalade" ludzie od wielu wieków są świadomi istnienia wampirów, jednak przez ten czas nie potrafili się wyzbyć względem nich uprzedzeń, dlatego każdy krwiopijca ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Jednym z nich jest nastoletnia Ma Ri, która zaprzyjaźnia się z ogromnym hejterem jej rasy. Na szczęście na scenie pojawia się również uroczy nastoletni wampir, który nieustannie ratuje dziewczynę z opresji. Cała drama jest podzielona na dwie linie czasowe pokazujące dwa wcielenia bohaterów, jedna rozgrywa się współcześnie, zaś druga w dalekiej przeszłości.
Czy warto? Trzeba przyznać, że "Orange Marmalade" jest ciekawym połączeniem czasów współczesnych z historycznymi, a dodanie do tego wampirów nie jest złym posunięciem. Pod tym względem serial jest całkiem interesujący. Tylko bohaterów ma się ochotę trzepnąć w łeb. Ponadto w głównym romansie zabrakło mi chemii między bohaterami, ale to tylko marudzenie osoby kibicującej facetowi bez szans. Poza tymi drobiazgami da się oglądać i jest całkiem przyjemne.

Cheese in the Trap

Gatunek: komedia, romans, komedia romantyczna, psychologiczny
Trójkąt: Tak.

Opis: Hong Seol jest ciężko pracującą studentką, która wraca na uczelnię po rocznej przerwie. Jej rodzina jest biedna, dlatego dziewczyna ciężko pracuje. Z kolei jej senior – Yoo Jung, nazywany jest Panem Idealnym. Chłopak jest przystojny, wysportowany, miły, a ponadto bardzo dobrze się uczy. Jednak posiada on też mroczną stronę. Po pewnym czasie Seol czuje, że od kiedy ma do czynienia z Jungiem, jej życie zmienia się na gorsze. Czyżby chłopak robił to celowo? 
Czy warto? Hmmm... to kolejny mocno zachwalany tytuł, który kompletnie mnie nie ruszał, a jeśli już to raczej irytował. Głównego męskiego bohatera nie da się shippować, bo strasznie z niego podły manipulator. Może dlatego tak męczyło mnie oglądanie jego perypetii. Jedyne, co ratuję tę produkcję to postać In Ho.

Ps. Trochę tych tytułów się nazbierało, bo naprawdę ciężko przestać oglądać dramy. Czuję, że do kolejnego kwartalnego przeglądu nie zabraknie mi tytułów, ale możecie śmiało podsyłać swoje propozycje. Przy okazji koniecznie dajcie znać, co Wy oglądaliście w ostatnim czasie.
Ps2. Określenie gatunku jest rzeczą ważną. Teoretycznie samo istnienie trójkąta miłosnego w danej produkcji już jest znacznie mniej ważne, ale co tam! W dużej mierze tym się kieruję, gdy wybieram dramę, jednak jeśli chcielibyście w kolejnym przeglądzie znaleźć dodatkowe kryteria, to koniecznie napiszcie w komentarzach jakie Was interesują.
Czytaj całość

Gosiarella poleca blogi, czyli Share Week 2017


Dobrych rzeczy nie powinno się chować, lecz dzielić ze światem. Podobnie ma się sprawa z blogami, których jest w sieci cała masa, a czasami ciężko znaleźć te naprawdę warte czytania. I w tym momencie z pomocą przychodzi Share Week, czyli akcja Andrzeja Tucholskiego, w ramach które blogerzy polecają swoje ulubione blogi. Z tego okazji Gosiarella poleca...



Jestem wierną czytelniczką eM poleca, odkąd tylko założyła bloga. Od początku urzekł mnie specyficzny styl eM, masa nawiasów i teksty, dzięki którym ciągle się uśmiecham. Najbardziej uroczą rzeczą jest mocno wyczuwalny entuzjazm. Jej ekscytacja (nawet średnimi tytułami) jest niesamowicie zaraźliwa (przez co wciąż oglądam Shadow Hunters)! Czytając jej wpisy uznałam ją za tak ciekawą i pozytywnie zakręconą osobę, że musiałam ją poznać na żywo - mogę już oficjalnie potwierdzić, że oceniłam ją trafnie. Przy okazji nie można zapomnieć, że to właśnie eM wymyśliła zaklepańców, za co większość blogerek jej nienawidzi, a ja uwielbiam. Zdecydowanie Gosiarella poleca eM poleca!

Rykoszetka jest jednym z moich najświeższych odkryć blogowych. Na pierwszy rzut oka fani popkultury mogą nie widzieć tam tematów dla siebie, jednak zapewniam, że Rykoszetka potrafi poruszyć ten temat z zupełnie innej, a zarazem bardzo ciekawej perspektywy. Szczególnie urzekła mnie jej seria Serialowe miasteczka, w której przedstawia interesujące fakty, a przy okazji udowadnia, że potrafi świetnie połączyć motywy popkulturowe ze swoim głównym tematem bloga, dzięki czemu jej artykuły o życiu w mieście jakoś tak same się przeczytały. I cóż... kupiła mnie tym.


Mysza to geek z prawdziwego zdarzenia. Widać ogromną pasję w tym co robi, dzięki czemu jej teksty naprawdę dobrze się czyta. Widać również, że wie o czym pisze i potrafi się przyłożyć do bardziej wnikliwych artykułów. Niemniej dla mnie jedną z największych zalet jest fakt, że na jednym blogu mogę przeczytać zarówno o bajkach Disneya, jak i o zombie, czy superbohaterach, czyli dokładnie o tym, co sama piszę. Ogólnie pozytywna dziewczyna tworząca świetne miejsce w sieci. Polecam!

Ps. Wierzę, że polecone blogi przypadną Wam do gustu, więc koniecznie jest sprawdźcie, a jeśli będzie Wam mało, to zajrzyjcie również do dwóch poprzednich poleceń share weekowych: 2016 i 2015. 
Ps2. Mam nadzieję, że Wy również weźmiecie udział w tegorocznej edycji Share Week! [Jeśli Gosiarella się w nim pojawi, to koniecznie podeślijcie mi link!] A do tego czasu dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze ulubione blogi.
Czytaj całość

Czy Gaston jest Złoczyńcą?

Piękna i Bestia artykuł

Na pierwszy rzut oka w bajkach Disneya wszystko jest proste i nawet dziecko potrafi z łatwością wskazać, który bohater jest dobry, a który zły. Dobro jest piękne, szlachetne, miłe i zawsze zwycięża. Zło jest brzydkie, podstępne, niemiłe i zawsze przegrywa. Jednak odnoszę wrażenie, że w "Pięknej i Bestii" coś poszło niezgodnie ze schematem i karta członkowska klubu złoczyńców powinna zostać Gastonowi cofnięta.

Gaston jest najprzystojniejszym facetem w mieście (przynajmniej zdaniem mieszkańców z grupką fanek na czele).  Zdecydowanie jest myśliwym i aroganckim brutalem, co już dyskwalifikuje go, jako postać pozytywną, jednak absolutnie nie jest złoczyńcą w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Zdaję sobie sprawę, że możecie być teraz nieco sceptycznie nastawieni, zważywszy na to, że niemal zawsze bronię czarne charaktery i nie podzielam powszechnej opinii na temat samej bajki (Bella ma syndrom sztokholmski i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej!), jednak jestem przekonana, że zgodzicie się ze mną za kilka minut.


Faktem jest, że Gaston jest pierwszorzędnym dupkiem i nie potrafi wzbudzić sympatii u widzów. Bądźmy szczerzy, ta postać jest niezwykle próżna, jednak to nie wzięło się znikąd. W miasteczku go wychwalają, ma własne groupies, wszyscy śpiewają na jego cześć, a nawet trzymają jego portret w tawernie (dlaczego mojego nikt nie trzyma?!). Podejrzewam, że od dawna karmią jego ego, co ostatecznie musiało doprowadzić do jego zbyt wysokiej samooceny. Jednak widzowie nie mogą być nim oczarowani, skoro od samego początku bajki udowadnia, jakim jest burakiem. W końcu kto normalny rzuca książką w błoto?! Czyste zwyrodnialstwo! Każdy szanujący się mól książkowy od tego momentu szczerze go nienawidzi. A kilka sekund później znienawidziły go również wszystkie kobiety, gdy rzucił obraźliwą, seksistowską uwagę, że nie powinny czytać, bo jeszcze daj Bóg zaczną myśleć. No cóż... Gaston jest niewykształconym prostakiem z małym móżdżkiem, ale jeśli dobrze się orientuję, to nigdy nie było karalne (chętnie zmieniłabym to po przejęciu władzy), a przy okazji jest niewystarczające, by móc wstąpić w szeregi złoczyńców. Podobno liczą się czyny, a nie charakter, więc szukajmy dalej uczynków, które udowadniałoby jego zło.

Gaston wspaniały
Bożyszcze tłumów (pomyślcie tylko, co by się stało, gdyby tam rządziła demokracja)

Gdy Bestia uwięziła Bellę, a jej zdesperowany ojciec udał się do tawerny po pomoc w odzyskaniu córki, niemal nikt nie zwrócił na niego uwagi. Oczywiście poza Gastonem, który podobnie jak większość mieszkańców miasteczka uważał Mauricego za szaleńca. Właśnie wtedy w tępym móżdżku największego okolicznego przystojniaka, powstał plan, by umieścić ojca Belli w szpitalu psychiatrycznym do momentu, gdy dziewczyna zgodzi się poślubić Gastona. Nie zaprzeczam, że to bardzo nikczemne, jednak na tle całej bajki nie powinno być aż tak oburzające. W końcu Gaston chciał ostatecznie wypuścić Mauricego, a do jego zamknięcia ostatecznie nie doszło. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa, gdy to Bestia uwięził tego staruszka. To też było bezprawne zatrzymanie wbrew woli i pewnie trzymałby go w lochach do śmierci, gdyby jego miejsca nie zajęła Bella. A skoro o Belli mowa, to należy tu również wytknąć motywację Bestii, który miał nadzieję, że znajdzie dziewczynę, która go pokocha i będzie wstanie odczynić zaklęcie. Czy to nie bardzo zbliżone pobudki do tych, którymi kierował się Gaston? A jednak nikt nie uważa Bestii za złoczyńcę, prawda?

Punktem kulminacyjnym bajki jest moment, w którym Gaston na czele dzikiego tłumu uzbrojonego w widły i pochodnie rusza na zamek Bestii, by zgładzić potwora. Ogólnie to nie ładnie wbijać do kogoś na zamek z pochodniami, ale bądźmy szczerzy, kto normalny czułby się bezpiecznie ze świadomością, że w okolicy mieszka dziwny stwór porywający ludzi? No kto?! Niby Bella mówiła, że jest niegroźny, ale skoro więził ją przed dłuższy okres czasu, to z logicznego punktu widzenia jej gorliwe bronienie porywacza przywodzi na myśl bardziej syndrom sztokholmski, niż obiektywne zeznanie świadka. Poza tym na tym etapie nikt nie miał pojęcia, że Bestia jest królewiczem uwięzionym w ciele potwora, więc nie można było dzikiemu tłumowi z Gastonem na czele zarzucić usiłowania zabójstwa. To bardziej pasuje do instynktu myśliwego, który wybrał się na łowy. Było nie było Bestia przypomina bardziej zwierze (w końcu jest połączeniem sześciu zwierząt: lwa, bizona, dzika, goryla, wilka i niedźwiedzia), niż człowieka. Gaston nie jest Cruellą, która chce zabić szczeniaczki, by zrobić sobie modne futro. On zwyczajnie kieruje się prostymi kategoriami. Większość z nas również chciałaby zabić potwora (chyba, że zbyt nasiąknęlibyśmy paranormalnymi romansami i wierzylibyśmy, że ten morderczy potwór mógłby okazać się świetną partią), gdyby mieszkał w okolicy. Innymi słowy motywacja Gastona (i dzikiego tłumu) jest w pełni uzasadniona, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy, w których żył.

Gaston śmieszne obrazki
Złoczyńcy nie powinni mieć więcej klasy?

Czy Gaston jest aroganckim dupkiem? Zdecydowanie! Czy wzbudza sympatię? Oczywiście, że nie! Czy jest zły? Śmiem wątpić, a przynajmniej nie jest gorszy od Bestii, który jest powszechnie uznawany za bohatera pozytywnego. Nie mówię, że Bestia robi tu za złoczyńcę (skąd!), jednak uważam, że oboje są zbyt pochopnie ocenianymi postaciami, które mają swoje grzeszki za uszami i tylko jeden z nich przypłacił je życiem. Czy uważacie, że osoba próbująca zabić kogoś, kogo uważa za realne zagrożenie powinna zginąć? Moim zdaniem to zbyt wysoka cena nawet za to, że wygłaszał seksistowskie uwagi i rzucił książką.

Ps. Uważacie, że jeszcze któryś bohater bajek Disneya został zbyt pochopnie uznany za złoczyńcę?
Ps2. Dziś oficjalna premiera aktorskiej wersji "Pięknej i Bestii", ktoś z Was wybiera się do kina?
Czytaj całość

Krew, kły i lovestory, czyli 10 seriali o wampirach

filmy o wampirach

Boom na wampirzą tematykę powoli ustaje, jednak nigdy nie umiera. Najwyraźniej historie o mrocznych, pięknych i żyjących przez wieki posiadaczy kłów ciągle uwodzi ludzi na całym świecie, dlatego ciągle jesteśmy złaknieni poznawaniem ich losów i oglądaniem, jak zakochują się w śmiertelniczkach. Niestety mimo ogromnej ilości produkcji o krwiopijcach, naprawdę niewiele z nich jest wartych obejrzenia. Dlatego tym razem przygotowałam dla was omówienie 10 najważniejszych tytułów, abyście wiedzieli, czy warto je oglądać, czy może lepiej trzymać się z daleka. Enjoy!


Pamiętniki Wampirów
Seriale podobne do Pamiętników Wampirów

"Pamiętniki Wampirów" są jednym z najbardziej rozpoznawalnych seriali o wampirach. Powstały jako bardzo dobra adaptacja słabego cyklu powieści L.J. Smith i od początku podbiły serca widzów. Trójkąt miłosny między Eleną Gilbert i wampirzymi braćmi Salvatore podbijał serca, a ilość trupów i ciągłych nadprzyrodzonych problemów w Mystic Falls podtrzymywał napięcie, jednak po kilku sezonach żadna ilość wiedźm, wilkołaków i super wampirów nie potrafiła wynagrodzić nam paskudnego spadku poziomu produkcji i sztucznie podtrzymywanej przy życiu produkcji, która ostatecznie umarła w ubiegłym tygodniu. Niemniej każdy szanujący się fan wampirów zna ten tytuł i obejrzał przynajmniej jeden odcinek. W końcu było nie było, to dzięki "Pamiętnikom Wampirów" powstał wampirzy trend w serialowym świecie.

The Originals
Seriale podobne do The Originals

"The Originals" to spin-off "Pamiętników Wampirów", opowiadający o losach rodziny Mikaelsonów - pierwszych wampirach, które zapoczątkowały istnienie wszystkich krwiopijców. Choć są niezwykle potężni, ciągle pojawia się ktoś stwarzający realne zagrożenie dla nich, a przede wszystkim tego, co usiłują chronić - ich miasta, rodziny i najmłodszego członka rodu. Ten tytuł okazał się pozytywnym zaskoczeniem i trzyma znacznie wyższy poziom od serialu-matki. Zdecydowanie warto dać mu szansę, by poznać Mikaelsonów! 👍

Dracula
serial o wampirach

Jedno sezonowy serial o Draculi z 2013 roku wyprodukowany przez NBC i Sky Living, to luźna adaptacja powieści Brama Stokera o tym samym tytule. Jonathan Rhys Meyers wcielający się w rolę Draculi przybywa do Londynu w 1896 roku, by pod przykrywką amerykańskiego przedsiębiorcy przekonać wiktoriańskie społeczeństwo do nowych technologii. Jednak prawdziwym powodem jego wizyty jest zemsta na ludziach, którzy rzucili na niego klątwę nieśmiertelności. Plan Draculi komplikuje się, gdy na jego drodze pojawia się Mina Murray, która bardzo przypomina jego zmarłą żonę.
Osobiście nie byłam zachwycona tym tytułem, jednak oglądanie na ekranie Jonathana Rhysa Meyersa zawsze jest przyjemnością.

Buffy - Postrach Wampirów
Seriale podobne do Buffy

Serial "Buffy - Postrach Wampirów" powstał w 1997 roku, dzięki czemu jest najstarszym tytułem z listy. Przyznaję, że wielu z Was może odrzucać niezbyt współczesny wygląd bohaterów, jednak radzę się nie zrażać, ponieważ ten tytuł zdobył ogromną popularność nie bez powodu! Serial ma siedem sezonów i opowiada o losach nastoletniej Buffy Summers (Sarah Michelle Gellar), która została wybrana do walki z siłami ciemności z krwiożerczymi wampirami na czele. Oczywiście ostatecznie nie wszystkie okazują się takie złe, a dla Spike stracicie głowę! 👍

Czysta krew
lista seriali o wampirach

"True Blood" jest adaptacją serii powieści Charlaine Harris. W wykreowanym przez Harris świecie, ludzie zdają sobie sprawę z istnienia wampirów. Choć zazwyczaj nie są ich największymi fanami, to nieufność uspokaja nieco fakt, że oficjalnie wampiry żywią się sztucznie zsyntetyzowaną krwią, zamiast wysysać swoje pożywienie prosto z ludzkich żył. Historia koncentruje się na losach potrafiącej czytać w myślach Sookie Stackhouse, która bardzo lubi towarzystwo wampirów. Po części dlatego, że są oni jedynymi 'ludźmi', których myśli nie słyszy.
Oglądając tę produkcję można natknąć się m.in. na wilkołaki, wróżki, wampiry, ludzie, wiedźmy i fanatyków religijnych, więc mamy do czynienia z mieszanką wybuchową. "Czysta krew" nie jest serialem na poziomie, to raczej guilty pleasure dla masochistów. 👎

Wampiry z Morganville
lista filmów o wampirach

Claire Danvers przyjeżdża do miasteczka Morganville, by rozpocząć studia na pobliskim uniwersytecie. Jednak dziewczyna staje się ofiarą zaczepek grupki popularnych dziewczyn, które postanawiają zmienić jej życie w koszmar. Na domiar złego Claire dowiaduje się, że miasto jest pełne wampirów, które rządzą nie tylko całym Morganville, ale i wszystkimi jego mieszkańcami.
Już sama książkowa seria Rachel Caine nie była udanym projektem, dlatego nie spodziewajcie się wiele po jej adaptacji w formie sześcioodcinkowego serialu internetowego. Szczerze mówiąc wierzę, że ten tytuł mógłby zgarnąć nagrodę dla najgorszej produkcji o wampirach. Zdecydowanie odradzam oglądanie! 👎

Pod osłoną nocy / Moonlight
Serial o wampirze detektywie

55 lat przed główną akcją serialu, główny bohater Mick St. John został przemieniony w wampira w noc poślubną przez swoją świeżo upieczoną żonę, Coraline. Nie specjalnie przypadło mu to do gustu, więc postanowił wybrać mniej drapieżne nawyki żywieniowe, a w dodatku jako detektyw pomagać ludziom w rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Tak, to wampirzy detektyw, a w dodatku zakochany w śmiertelnej dziennikarce. Jeśli temat wydaje Wam się ciekawy, to może warto sprawdzić ten jedno sezonowy serial.

Van Helsing
Seriale o apokalipsie wampir

Po wybuchu wulkanu w Yellowstone wampiry wylazły na ulice i rozpoczęła się apokalipsa z wampirami w rolach głównych. Według twórców jedynym ratunkiem dla ludzkości jest Vanessa Helsing - kobieta powstała z martwych, niezwykle silna i odporna na przemianę w wampira. A sami krwiopijcy? Zapomnijcie o eleganckim stylu Draculi, czy teoretycznej normalności Cullenów, bo tu mamy stwory bardziej obleśne i brudne, niż zgniłe zombiaki, co zdecydowanie nie jest zaletą.
Serial może nie byłby taki zły, gdyby stworzyć go zupełnie inaczej, bo ostateczna wersja, którą zaprezentowano widzom okazała się niegodną uwagi porażką. Już sam pomysł jest nieco bzdurny, bo w końcu jaki sens jest w masowym wyżynaniu ludzi, gdy są jedynym źródłem pożywienia wampirów? Cała reszta też się prosi o pomstę. 👎

Being Human
serial o istotach nadprzyrodzonych

Istnieje wersja brytyjska i amerykańska, sama oglądałam jedynie tę drugą. Historia opowiada o losach trzech dość nietypowych współlokatorów - wampira, wilkołaka i ducha. Każdy z nich stara się udawać normalnego człowieka (chociaż akurat duchowi raczej ciężko to osiągnąć), jednak z wiadomych względów dość trudno im to osiągnąć.
Początkowo serial przyciągnął moją uwagę, jednak ostatecznie wolałabym go Wam nie polecać. Może brytyjska wersja jest lepsza?

Orange Marmalade
drama o wampirach

Zestawienie zamyka koreańska drama "Orange Marmalade", w której ponownie ludzie są świadomi istnienia wampirów i to od kilku wieków, jednak przez ten czas nie potrafili się wyzbyć względem nich uprzedzeń, dlatego każdy krwiopijca ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Jednym z nich jest nastoletnia Ma Ri, która zaprzyjaźnia się z ogromnym antyfanem jej rasy. Na szczęście na scenie pojawia się również uroczy nastoletni wampir, który nieustannie ratuje dziewczynę z opresji. Cała drama jest podzielona na dwie linie czasowe pokazujące dwa wcielenia bohaterów, jedna rozgrywa się współcześnie, zaś druga w dalekiej przeszłości.
Ten tytuł może i nie jest najlepszą produkcją o wampirach w historii, jednak zdecydowanie idealnie nada się dla wszystkich, którzy chcieliby odmiany. 👍

Sprawdź również 12 książek o wampirach!

Powyższych 10 tytułów to oczywiście nie jedyne seriale o wampirach. Warto wspomnieć o istnieniu takich tytułów, jak  ''Anioł ciemności'' (spin-off "Buffy"), ''The Gates'', "Wirus", "Blood" (drama) oraz rewelacyjne anime ''Vampire knight''.

Ps. Jeśli o jakimś tytule zapomniałam, a jest warty polecenia lub odradzenia, to koniecznie dajcie znać w komentarzach.
Ps2. Przy okazji, jeśli chcecie to możecie również zaproponować, jakie chcielibyście temat kolejnego serialowego zestawienia.
Czytaj całość

Munio: Strażnik Księżyca i Władca Snów pobudza wyobraźnię

Mune & Glim

Zastanawialiście się dlaczego słońce i księżyc suną po niebie? Skąd się wzięły i czy ktoś ich pilnuje? Pewnie słyszeliście już w wyjaśnienie astronomów, jednak nie dajcie się im zwieść! Słońce i księżyc mają swoich strażników, którzy dbają o prawidłowy przebieg dnia i nocy.

Cała historia zaczyna się w momencie, gdy nadchodzi czas wyboru nowych strażników. Zasadniczo ceremonia miała być tylko formalnością, ponieważ następcy byli szkoleni przez swoich poprzedników. Nowym opiekunem księżyca ma być Leon, a słońca Stalon (taki Johnny Bravo napędzany energią słoneczną), jednak w czasie wyboru Strażnika Księżyca, księżyc decyduje się na Munia - nieporadna, rozbrykana niebieska istotka, w której sukces nikt nie wierzy. Początkowo wątpliwości względem Munia okazują się całkiem rozsądne, skoro chłopak odniósł epicką porażkę już pierwszego dnia pierwszej nocy nowej pracy. By wszystko naprawić musi ruszyć w podróż wraz ze Strażnikiem Słońca i Glim - dziewczyną ulepioną z wosku.



Zacznijmy od samej historii, która zasadniczo niczym nie odstaje od standardowych wielkich podróży mających na celu uratować świat przez totalną zagładą. Sam scenariusz nie jest powiewem świeżości, jednak trzeba przyznać, że ma w sobie coś ciekawego. Jest przemyślana i przyjemnie nawiązuje do pradawnych wierzeń ludów całego świata. Ciężko wskazać jednoznacznie, która mitologia najmocniej inspirowała twórców (chociaż złapanie słońca na hak bardzo kojarzy mi się z legendami polinezyjskimi), bo przecież większość naszych przodków czciła słońce i księżyc i może właśnie dlatego jeszcze większą przyjemność sprawia poznawanie wierzeń bohaterów.

A skoro o nich mowa, to muszę przyznać, że większość pozornie jest bardzo stereotypowa. Na szczęście tylko pozornie. Słoneczny bożyszcz Stalon pragnący zdobyć sławę i podbijać serca niewiast, wcale się nie kryję z tym, co go motywuje. W dodatku nie jest on tak samowystarczalny, jak mogłoby się wydawać. Jego przeciwieństwem jest Munio, który jest dość nieporadny, nieśmiały i rozbrykany, lecz jak na głównego bohatera przystało, potrafi stanąć na wysokości zadania, gdy sytuacja tego wymaga. Co więc go wyróżnia? Przede wszystkim, to że typowych animowanych bohaterów, nie potrzebuje motywacji zewnętrznej, bo sam w sobie potrafi odnaleźć pokłady bohaterstwa. Niemniej największą niespodzianką są postacie drugoplanowe. [Mały Spoiler] Najbardziej fascynujące jest w nich to, że ostatecznie okazują się inne, niż mogłoby się początkowo zdawać. Postacie, które z założenia powinny wcielać się w rolę łotrów w pewnym momencie przestają zachowywać się nagannie i zwracają swoje serca w stronę dobra. Nawet z założenia dobra Glim ostatecznie oddaje swoje serce odpowiedniemu strażnikowi.

Munio: Strażnik Księżyca opinie

Jednak prawdziwą robotę robi animacja. Bajka jest przepiękna. Zarówno ja, jak i moje gałki oczne były zachwycone głębią barw, wszystkimi detalami i fluorescencyjnymi dodatkami, które tworzą genialną całość. Strasznie podobało mi się połączenie dopracowanej animacji komputerowej z sekwencjami rysunkowymi. Idealnie się to dopełniało, a dzięki takiemu kontrastowi bez problemu można było odróżnić świat główny od świata snów. Talent francuskich twórców "Munio: Strażnik Księżyca" wprawił mnie w zdumienie. Od dawna nie oglądałam tak pięknej animacji, która w połączeniu z fabułą staje się magiczną opowieścią, w której nie sposób się nie zakochać!

Swoją drogą świat przedstawiony w bajce jest fascynujący. Historia opowiadająca o stworzeniach żyjących dniem lub nocą oraz tych, które mogą funkcjonować jedynie 'pomiędzy' wprowadza ciekawy kontrast między bohaterami, a przy okazji samą przypadłość Glim można interpretować na wiele sposobów. Ogólnie cała ta fikcyjna kraina jest niesamowicie bajeczna, dopracowana i zachwycająca. Muszę przyznać, że ciężko mi powstrzymać zachwyt nad oryginalnością tej produkcji. Czasami warto zrobić sobie przerwę od animacji produkowanych przez amerykańskich gigantów, by znaleźć prawdziwą perełkę i nią zdecydowanie jest "Munio".

Ps. Trafiliście na animację, która zachwyciła Was swoim pięknem i magicznym światem? Jeśli tak, to koniecznie podrzućcie tytuł w komentarzach.
Ps2. Wolelibyście żyć nocą, czy za dnia (gdyby nie ograniczały Was godziny otwarcia szkół, firm i urzędów)?
Czytaj całość

Diabolika S.J. Kincaid, czyli człowiek, czy potwór?

Diabolika S.J. Kincaid recenzja

Diaboliki przypominają ludzi, jednak nie są takie jak my. Są silniejsze i nie znają litości dla tych, którzy zagrażają życiu najważniejszej osobie nadającej sens ich istnieniu — człowiekowi, dla którego zostały stworzone. Jako istoty zaprojektowane przez człowieka, powinny być ochroniarzami idealnymi, niezdolnymi do odczuwania żadnych emocji poza bezwarunkowym chęcią chronienia swojego właściciela.

Nemezis jest diaboliką należącą do Sydonii Impirian, córki senatora o poglądach dość niewygodnych dla cesarza, który w końcu postanawia wymierzyć mu karę. Sydonia dostaje rozkaz zjawienia się na jego dworze, by zostać zakładnikiem gwarantującym posłuszeństwo ojca. To może się okazać dla dziewczyny śmiertelnie niebezpieczne, dlatego jej miejsce zajmuje Nemezis. Plan powinien się udać, bo nikt nie wie, jak wygląda Sydonia, a w dodatku Nemezis jest najprawdopodobniej jedyną diaboliką, która przetrwała czystkę po delegalizacji jej gatunku przez cesarstwo. Już samo jej istnienie jest nielegalne, a udawanie córki senatora sprowadziłoby gniew najważniejszej osoby w kosmosie na całą rodzinę Impirianów. Czy istota stworzona do zabijania poradzi sobie w roli zwyczajnej dziewczyny?


Potwór czy antybohater?

Czytając o przygodach Nemezis ciężko uznać ją za genetycznie wyhodowaną zabójczynię, która nie jest zdolna do uczuć. Po prawdzie jest bardziej ludzka, niż większość postaci wykreowanych przez S.J. Kincaid. Pomijając jej niezwykłą siłę fizyczną, można ją porównać do osoby dorastającej w dramatycznych warunkach, wychowywanej na żołnierza idealnego, któremu wyprano mózg. W końcu, gdy wszyscy wokół wmawiają, że nie jest się zdolnym do uczuć takich jak strach, pożądanie, czy współczucie, można zacząć odczuwać te emocje i nie potrafić odpowiednio ich zdefiniować. Fakt, że diabolika nie może uwierzyć, że kocha kogoś poza swoją panią, wcale nie jest jednoznaczny z tym, że kochać rzeczywiście nie potrafi, prawda? Główna bohaterka nie może być całkiem pozbawiona empatii, czy emocji, bo wówczas ciężko byłoby czytelnikom obdarzyć ją sympatią. Zupełnie inaczej wygląda to z antybohaterem, ponieważ im bardzo chcemy kibicować. Nemezis jest antybohaterką, która zabija, bo nie ma wyboru lub jesteśmy w stanie zrozumieć jej motywację. Dziewczyna dokonuje czasem czynów heroicznych, jednak sposób, w jaki to robi oraz jej intencje nie do końca są heroiczne. Pod tym względem bardzo przypominała mi Celaenę Sardothien ze "Szklanego tronu", która podobnie jak ona nie cofnęłaby się przed niczym, by chronić lub pomścić tych, którzy są dla niej najcenniejsi. To właśnie ta moralna dwuznaczność bohaterek nadaje ich historiom charakteru.

Religia vs Nauka

"Często myślę, że władza jest najbardziej szkodliwą substancją we wszechświecie."

W „Diabolice” intrygujący jest również konflikt pomiędzy religijnym fanatyzmem wspieranym przez cesarza tyrana a nauką, która jest potrzebna do ocalenia rasy ludzkiej i świata. W swojej powieści S.J. Kincaid przenosi akcje do dalekiej przyszłości — czasów, gdy dzięki rozwojowi technologicznemu ludzkość opanowała już wszechświat i założyła kolonie na większości zdatnych do tego planet. Nauka, która umożliwiła podbój kosmosu, została zapomniana, a z biegiem lat statki zaczęły niszczeć i wybuchać, tworząc niebezpieczne dziury. W niedalekiej przyszłości wszystkie maszyny mogły ulec awariom, niszcząc przy tym wszechświat, co doprowadziłoby do zagłady. Logicznym wyjściem z opresji byłoby podjęcie próby stworzenia technologicznego przełomu, jednak nauka była zakazana. Nowa religia wysławiająca kosmos zabraniała prób jego naprawienia. Ten absurdalny paradoks wpierany przez cesarza miał na celu utrzymanie obecnego systemu władzy. Mało kto jednak zdawał sobie sprawę, że cena ignorancji jest zbyt wysoka. Żałuję, że ten wątek został odrobinę zepchnięty na dalszy plan przez próby odpowiedzenia na pytanie, czym jest człowieczeństwo. Niemniej samo liźnięcie tego tematu jest interesującym dodatkiem to powieści Young Adults.

Odrobinę żałuję, że w Polsce również nie mamy dwóch wersji okładkowych.

„Diabolica” to interesujące połączenie dystopii z sci-fi. Wyważone połączenie historii o ludzkim okrucieństwie oraz o człowieczeństwie przejawianym przez sztucznie wyhodowaną istotę. Powieść S.J. Kincaid ciekawie przeplata ze sobą opowieść o przyjaźni i nienawiści, miłości i zemście, polityce i nauce. Rysuje przed czytelnikami niezwykle intrygujący obraz świata, w którym o wszystko trzeba brutalnie walczyć i ukrywać nawet najmniejsze sekrety, by zachować życie. Całość jest całkiem wciągająca, więc książkę czyta się bardzo szybko, jednak nie mogę powiedzieć, że jest najciekawszą historią, którą czytałam w ostatnim czasie. Niemniej naprawdę potrafi chwycić za serce i zagwarantować dobrze spędzone godziny. Poza tym bądźmy szczerzy, okładka jest tak hipnotyzująca, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

Ps. Przyznać się, kto chciałby mieć własną diabolikę? Osobiście nie obraziłabym się za całą armię, ale z drugiej strony, kto niby miałby mi zagrażać?
Ps2. Jeśli zdecydujecie się na zakup, to polecam odwiedzić tę stronę.
Czytaj całość

© Copyright Gosiarella