Princesses: Czy Disney jest gotowy na księżniczki superbohaterki?


Nir Paniry napisał scenariusz "Princesses" – filmu, który będzie się skupiał na znanych nam z bajek księżniczkach wcielających się w role superbohaterek. Projekt już jest opisywany jako kobieca wersja Avengers z księżniczkami z klasycznych bajek. Na chwilę obecną tylko tyle wiadomo, ponieważ wciąż trwają rozmowy z wytwórniami, które mogłyby być zainteresowane realizacją filmu.

Oczywistym kandydatem wydaje się Disney, który jest panem i władcą większości najbardziej rozpoznawalnych księżniczek, a w dodatku należy do niego Marvel. Pytanie tylko, czy władze wytwórni będą projektem zainteresowane. Tu odpowiedź wydaje się równie oczywista, jednak czy aby na pewno? Z jednej strony faktem jest, że Disney kładzie duży nacisk na promocję "swoich" księżniczek, choćby przez oficjalną markę Disney Princess. W dodatku film Nira Paniry mógłby przynieść duże zyski, skoro już sam pomysł na scenariusz cieszy się wśród fanów dużą popularnością. Z drugiej strony wątpię, by w najbliższym czasie wytwórnia zdecydowała się na stworzenie filmu, w którym księżniczki wcieliłby się w rolę superbohaterek. Dlaczego? Cóż przede wszystkim dlatego, że aktualnie trwa faza tworzenia aktorskich wersji starszych animacji. Patrząc choćby na to, jak starannie oddano w nowej "Pięknej i Bestii" detale z bajki, ciężko uwierzyć w to, by Disney nagle postanowił przedstawić widzom Bellę w żółtym obcisłym kostiumiku walczącą z złoczyńcami. Od samego początku wytwórnia bardzo dba o wizerunek swoich księżniczek, tak by mogły się one stać wzorem dla dziewczynek, a przy tym pasowały do aktualnych standardów społecznych (sprawdź Księżniczkę 2.0). Przy tym pamiętając, by nie narazić się rodzicom, którzy i tak lubią bojkotować filmy z byle powodu. Dlatego księżniczki spuszczające łomot bandziorom mogłyby stać się nieopłacalne na dłużą metę.

Za to królowe spuszczające łomot wymiatają!

Niemniej "Princesses" najpewniej będzie filmem aktorskim, a nie animacją, więc zasadniczo może się zmienić grupa docelowa widzów. Nie oszukujmy się, dorośli lubią oglądać retellingi bajek, które poznali w młodości, dlatego pozornie wyprodukowanie "Princesses" mogłoby być opłacalne. Problem polega na tym, że Disney już je tworzy. Poza wspomnianymi wersjami live action starszych animacji, dostaliśmy w 2014 roku "Tajemnice lasu", a dodatkowo stacja Abc (ta marka również należy do Disneya) od kilku lat emituje serial "Once Upon a Time", gdzie wizerunek księżniczek nie uległ drastycznej zmianie. "Princesses" byłby dla Disneya niepotrzebnym ryzykiem.

Oczywistym pytaniem w tym momencie jest: Czy nie większym ryzykiem byłoby pozwolenie, by projektem zajęła się konkurencja? Teoretycznie tak, więc jest spora szansa, że Disney wykupi prawa, a później wsadzi wszystko do szuflady i nigdy go nie zrealizuje.  A nawet jeśli tego nie zrobi, to która wytwórnia, zdecydowałaby się na zakup scenariusza, którego głównymi bohaterkami miałyby być najbardziej rozpoznawalne księżniczki? Pozwólcie, że powtórzę: najbardziej rozpoznawalne księżniczki. Które bohaterki przychodzą Wam do głowy? Śnieżka? Roszpunka? Śpiąca Królewna? Kopciuszek? Co prawda te postacie pochodzą z baśni, które od bardzo dawna nie są objęte prawami autorskimi, niemniej to Disney spopularyzował ich wizerunek i dalej posiada do niego prawa. Co konkretnie przez to rozumiem? Krótko mówiąc: ich wygląd, czyli wszystkiego, co sprawia, że od razu rozpoznajemy np. Śnieżkę w Śnieżce. Twórcy "Princesses" bez zgody Disneya nie mogą stworzyć postaci podobnych do tych z obrazka poniżej:

Ten brak wizualnej rozpoznawalności zdecydowanie utrudni sprawę. Co prawda dalej nie wiemy, czy to właśnie disneyowskie księżniczki zostały zawarte w scenariuszu Paniry. Równie dobrze mogłaby to być na przykład księżniczka na ziarnku grochu, Calineczka, czy Czerwony Kapturek, ale te dwie ostatnie już księżniczkami nie są, a mi nie przychodzą do głowy inne rozpoznawalne królewny. Gdyby jakakolwiek inna wytwórnia poza Disneyem, zdecydowała się stworzyć "Princesses" musiałaby oprzeć się właśnie na tych mniej rozpoznawalnych księżniczkach albo wykorzystać te wykreowane przez Disneya, lecz dać im nowy wygląd (co też nie zdarza się rzadko biorąc pod uwagę jak wiele filmów przedstawia historię Kopciuszka, czy Śnieżki). W przypadku wyboru tej drugiej opcji może to mimo wszystko być odrobinę problematyczne, a może tylko ja uważam, że tworząc film lub filmową serię z kilkoma bohaterkami wypadałoby je odpowiedni sposób przedstawić, jak choćby zrobił to Marvel tworząc Avengersów tj. najpierw powstały filmy o Iron Manie, Kapitanie Ameryce etc., a dopiero później ci superbohaterowie połączyli siły (swoją drogą odsyłam do kolejności oglądania filmów Marvela).



Osobiście mam ogromną nadzieję, że się mylę, bo naprawdę chciałabym zobaczyć ten film wyprodukowany przez Disneya. Bądźmy szczerzy, zazwyczaj piszę o księżniczkach Disneya, superbohaterach i zombie, więc nawet nie będę udawać, że nie podoba mi się pomysł połączenia dwóch z tych rzeczy. Chociaż super-księżniczki-zombie lub super-księżniczki walczące z zombie byłyby jeszcze lepszym pomysłem (i tylko odrobinę creepy)! Wracając do tematu, wierzę, że istnieje cień szansy, by wytwórnia zajęła się "Princesses". W końcu jeśli jest coś, co nigdy nie wyjdzie z mody, to są to księżniczki i superbohaterowie, a sam pomysł na ich połączenie wydaje się na tyle oryginalnym pomysłem, że może zaryzykują... Okey, może nie do końca oryginalnym, bo fani już od dawna łączą księżniczki z superbohaterami, więc praktycznie podali amerykańskim twórcom pomysł na tacy.

Ps. Pamiętajcie, że tylko sobie gdybam i Disney można nas jeszcze zaskoczyć.
Ps2. Przychodzą Wam do głowy inne (nie disneyowskie) księżniczki, które mogłyby zostać bohaterkami "Princesses"?
Czytaj całość

Game2: Winter: Survivalowy reality show, czy Igrzyska Śmierci w realu?

Rosyjski Reality Show morderstwa

"Chleba i igrzysk" krzyczały tłumy! Zaspokajając ich pragnienia gladiatorzy walczyli na arenie i oddawali życie, by zapewnić rozrywkę gawiedzi. Dziś rozrywek mamy od groma, a i tak twórcy reality show prześcigają się w coraz to bardziej kontrowersyjnych pomysłach na programy. Aktualnie najbardziej wstrząsającym ma być rosyjski reality show survivalowy "Game2: Winter", który rozgrywać ma się na Syberii.

Media już zaczęły porównywać "Game2: Winter" z "Igrzyskami Śmierci" i krzyczeć, że organizatorzy dopuszczają w swoim regulaminie nawet morderstwo rywala. Sprawdźmy, czy to aby nie przesada oraz co ten program ma w rzeczywistości wspólnego z najpopularniejszą dystopią ostatnich lat?


Dożynki
Według informacji zamieszczonych na stronie organizatora (link), aktualnie (do  1 czerwca 2017 roku) trwa pierwszy etap, w czasie którego można się zgłaszać na trybuta. Niemniej proces eliminacji w niczym nie przypomina losowania z "Igrzysk Śmierci", za to znacznie bliżej mu do tego z "Nerve", w którym to nie ślepy traf wyłaniał uczestników, lecz głosowanie widzów. Tak będzie i w "Game2: Winter", gdzie już teraz można zobaczyć profile osób zgłaszających się do programu. Ostatecznie w grze pojawi się 30 uczestników - 15 mężczyzn i 15 kobiet. Warto również wspomnieć, że nie tylko Rosjanie mogą wziąć udział, lecz ludzie dowolnej narodowości. Już teraz zgłosiły się między innymi osoby z Brazylii, Portugalii, czy USA.


Wierzę, że obejdziemy się bez takiego pożegnania.

Przygotowania
15 czerwca kamery zostaną włączone. Porównując to reality show do "Igrzysk Śmierci" można ten etap przypasować do treningu trybutów w Kapitolu, ponieważ to będzie czas przeprowadzania badań i testów, a także treningu oraz łączenia w grupy. Twórcy programu na szczęście zrezygnowali z wyposażonego w broń, sprzęt i zapasy Rogu Obfitości, by pozwolić uczestnikom samodzielnie wybrać sobie ekwipunek bez krwawej walki na samym początku widowiska.

Arena
Z ośrodka treningowego uczestnicy zostaną przetransportowani helikopterami na arenę, chociaż nie została ona zbudowana przez organizatorów, to pod wieloma względami będzie przypominać tę z 74 Głodowych Igrzysk. Akcja reality show będzie miała miejsce na syberyjskiej tajdze. Konkretnie będzie to obszar o wymiarach 1000 hektarów, który miejmy nadzieje nie zostanie ogrodzony polem siłowym. Na genetycznie zmutowane stwory raczej nie mamy co liczyć, jednak na typowe dzikie zwierzaki jak najbardziej. Wilki, niedźwiedzie, rysie, kuny i duże ilości komarów mogą chcieć się spotkać z bohaterami programu.

Transmisja

Całość będzie obserwowana przez 2000 kamer, w tym również tych, które będą zamontowane na ubraniach uczestników. Nie żyjemy w Panem, więc nikt nie zmusza nas do oglądania, ale chętni będą mieli ułatwione zadanie, bo obraz każdej ze wspomnianych kamer będzie można oglądać na żywo 24/7, a trzy razy dziennie zmontowany materiał będzie emitowany online i/lub w telewizji. A skoro o telewizji mowa, to program będzie emitowany w siedmiu językach: rosyjskim, angielskim, chińskim, francuskim, niemieckim, hiszpańskim i arabskim. Dodatkowo mam ciekawostkę, która powinna ponownie kojarzyć się Wam z "Nerve". Organizatorzy programu przygotowali opcje dla najbardziej oddanych fanów, którzy będą mogli "zasiąść w pierwszym rzędzie", a raczej oglądać wszystko z odległości 2 km od areny. Oczywiście będą goszczeni w bardzo komfortowych warunkach w przeciwieństwie do uczestników programu.

Igrzyska
"Game2: Winter" reklamuje się jako survivalowe reality show, więc nie powinno nikogo dziwić, że głównym punktem programu będą próby przetrwania uczestników w niezbyt sprzyjających warunkach na Syberii, gdzie temperatury potrafią sięgać do - 40°C, ale tylko zimą. Z racji tego, że program rozpoczyna się w lipcu, gdy temperatura waha się między 10 - 20°C, nikt nie powinien zamarznąć. Przynajmniej nie od razu. Niemniej reality show ma trwać przez 9 miesięcy, więc niestety uczestnicy będą narażeni na skrajne warunki. Będą musieli zbudować sobie schronienie, samodzielnie zdobywać pożywienie i przetrwać, co z pewnością nie jest łatwe z dala od cywilizacji. Na szczęście pojawi się małe ułatwienie, ponieważ na wzór prezentów od sponsorów z "Igrzysk Śmierci", organizatorzy postanowili również dać widzom możliwość kupna i wysłania prezentu dla uczestnika, któremu kibicują.

Oby prezenty w "Game2: Winter" były lepsze.
Ponadto każdy, kto będzie chciał opuścić program może zrezygnować, gdy kliknie odpowiedni przycisk. Wówczas w przeciągu godziny zostanie przetransportowany do cywilizacji, choć bez możliwości powrotu. To chyba rozstrzyga wszelkie wątpliwości dotyczące tego, czy Rosja funduje nam Igrzyska Śmierci z prawdziwego zdarzenia, bo w tym przypadku trybuci nie muszą umrzeć, by opuścić arenę.

Kontrowersje
W powieści (i filmie) Suzanne Collins na głodowe igrzyska wybierało się dzieciaki z dwunastu dystryktów, które szły na śmierć jako danina dla Kapitolu. Z racji tego, że tylko jedno z nich mogło przeżyć, walczyli zajadle i zabijali się wzajemnie. Chcę wierzyć, że w cywilizowanym świecie (a przynajmniej mając świadomość, że każdy nasz ruch jest transmitowany na całym świecie) nikt nie potrafiłby dopuścić się morderstwa, by wygrać w reality show. Chociaż wygrana oznacza zdobycie nagrody w wysokości 1,6 mln dolarów. Ludzie zabijali za znacznie mniej pieniędzy.

Skoro o zabijaniu mowa, to główne kontrowersje pojawiły się, gdy media zaczęły trąbić, że regulamin dopuszcza gwałty i morderstwo. Nie jestem pewna, gdzie ci wszyscy poważni dziennikarze trafili na tak zdumiewające informacje, ponieważ sama się do nich nie dokopałam, a na słowo nie uwierzę. Wiem natomiast, że organizatorzy "Game2: Winter" wymagają od uczestników podpisania dokumentów dot. tego, że mogą nie przeżyć programu (wiecie, zimno i niedźwiedzie mogą być niebezpieczne), a organizator nie będzie ponosił za to żadnej odpowiedzialności. Ponadto jest dość jasno napisane w warunkach uczestnictwa, że za naruszenie prawa Federacji Rosyjskiej uczestnik będzie zmuszony do opuszcza programu bez prawa do nagrody, a następnie przekazany policji. Domyślam się, że w Rosyjskim prawie dalej zabronione są gwałty i morderstwa, więc skąd przedstawiciele mediów wzięli tę informację? Zresztą nawet, gdyby regulamin dopuszczał łamanie prawa, to i tak regulamin czegokolwiek nie zwalnia z przestrzegania przepisów prawa państwa, na terenie którego się znajdujemy, dlatego mogę śmiało założyć, że nikt nie będzie mordował na wizji. Mam nadzieję, że nie poczuliście się zawiedzeni.

Na pocieszenie zawsze zostają wilki, niedźwiedzie i przerażające zimno, ale w tym ostatnim przypadku organizatorzy programu wykazali się odrobiną zdrowego rozsądku, bo zapowiedzieli, że każdy uczestnik, który nie wybuduje sobie chatki nim nadejdzie śnieg, zostanie zdyskwalifikowany. Chyba rzeczywiście w "Game2: Winter" chodzi bardziej o survival, niż walkę gladiatorów.


Ogólnie może i pomysłodawca całego projektu, Jewgienij Pyatkovsky wzorował się na "Igrzyskach Śmierci" pod względem organizacji programu, jednak wątpię, by chodziło mu o ten sam cel, jaki przyświecał prezydentowi Snowowi. Istnieją marne szanse, by ktokolwiek został zamordowany, zgwałcony, czy w inny sposób napadnięty przez innego uczestnika programu. Jeśli naprawdę żałujecie, to obejrzyjcie film "Śmierć na żywo" dla podniesienia morale. Nie wydaje mi się również, by program mógł doprowadzić do jeszcze większej demoralizacji naszego społeczeństwa (Warsaw Shore zawiesiło poprzeczkę dość wysoko) . Niemniej oglądanie dla rozrywki, jak banda ludzi przez 9 miesięcy żyje z dala od cywilizacji i spierdziela przed wilkami, czy śpiącymi niedźwiedziami lub w czasie 40°C mrozów próbuje znaleźć wodę i pożywienie (Hunger Games indeed), nie wydaje mi się najnormalniejszą formą spędzania wolnego czasu, ale co ja tam wiem.

Ps. Przyznajcie się grzecznie, kto z Was liczył na prawdziwe, krwawe Igrzyska? Sądzicie, że mogą takie być?
Ps2. Jaki mógłby być kolejny pomysł na kontrowersyjne reality show? Uprzedźcie telewizyjnych twórców i podzielcie się pomysłami.
Czytaj całość

Jaką dramę obejrzeć, czyli kwartalny przegląd k-dram


Ciężkie jest życie osób zakochanych w dramach (dlatego odradzałam Wam ich oglądanie). Te wszystkie nieprzespane noce, złamane serca i trudne wybory dotyczące choćby tego, jaką kolejną dramę obejrzeć. To wszystko potrafi utrudnić życie i choć nieprzespane noce i złamane serca nic nie poradzę, to przynajmniej z ostatnim problemem postaram się Wam pomóc prezentując kilka tytułów, które polecam lub odradzam.



Gatunek: fantasy, melodramat, romans, suspense
Trójkąt miłosny: Nie, ale romans porywający!

"W" było moją pierwszą obejrzaną dramą i do dziś uważam ją za najlepszy możliwy wybór dla początkujących oraz najlepszą dramę ever. Opowiada historię dziewczyny, która zostaje wciągnięta w świat komiksu i zakochuje się po uszy w jego głównym bohaterze. Może nie byłby to taki wielki problem, gdyby nie fakt, że jej ojciec, a zarazem twórca owego komiksu próbuje uśmiercić jej ukochanego, a ona sama nie może nieustannie przebywać w fikcyjnym świecie.
Czy warto? Zdecydowanie! Jest wciągająca, wzruszająca, pełna zwrotów akcji i trzyma w napięciu! Poza tym przedstawia świat komiksowy od podszewki i z zupełnie innej strony, niż typowe amerykańskie narracje! Koniecznie przeczytajcie recenzje "W".

High Society

Gatunek: komedia, melodramat, romans
Trójkąt miłosny: Nie bardzo

Opis: Jang Yoon Ha jest najmłodszą córką chaebol. Mimo że jej rodzina jest bardzo bogata, dziewczyna pracuje w sklepie. Ukrywa swoją zamożność, próbując znaleźć faceta, który polubi ją za to, jaka jest.
Czy warto? Zdaję sobie sprawę, że ta drama jest dość popularna, ale osobiście jej nie polecam. Porzuciłam ją po 5 odcinkach i ani myślę wracać. Nie wyczułam żadnej chemii między bohaterami, a aktorzy kompletnie mnie nie urzekli. Zresztą podobnie jak cała historia, która choć zapowiadała się całkiem ciekawa, ostatecznie wcale taka nie była. Za to bardzo przewidywalna i niewywołująca emocji.

Cinderella and Four Knights

Gatunek: romans, komedia romantyczna, adaptacja manhwy, komedia
Trójkąt miłosny: Raczej wielokąt!

Opis: Eun Ha Won chce spełnić życzenie swojej zmarłej mamy i iść na studia. Po śmierci matki zamieszkuje z ojcem, macochą i przyrodnią siostrą, jednak rodzina izoluje ją od siebie traktując jak służącą. Pewnego dnia Eun Ha Won spotyka na swojej drodze Kang Hyun Mina, który to wplątuje dziewczynę w dziwną sytuację. Tak Ha Won poznaje trzech kuzynów: Kang Ji Woona, Kang Hyun Mina i Kang Seo Woo’a oraz ich ochroniarza – Lee Yoon Sunga. Kuzyni są uparci i robią, co chcą, dlatego też ich dziadek zatrudnia Eun Ha Won, aby ta wbiła im do głowy trochę rozumu.
Czy warto? Tak! Początkowo ciężko było mi się przekonać do tego tytułu, jednak przyjemnie się go oglądało. Niemniej z tytułowym Kopciuszkiem nie ma wiele wspólnego, a przynajmniej nie tyle, by móc na poważnie porównywać.


Gatunek: romans, dramat historyczny
Trójkąt miłosny: Ech... tam niemal każda męska postać jest zakochana w jednej dziewczynie!

Dziewczyna z XXI wieku przenosi się w czasie do końca pierwszego tysiąclecia do Królestwa Goryeo. Tam spotyka bandę uroczych (przynajmniej w większości) książąt, którzy tracą dla niej głowę. Niemniej ich rywalizacja o względy dziewczyny jest niczym w porównaniu do walki o tron, którą będą musieli między sobą stoczyć.
Czy warto? Na bloga TAK! To genialna produkcja, która zmiażdży was emocjonalnie i nie będziecie mogli o niej zapomnieć przez długi czas. Będziecie się śmiać, wzruszać, łkać, a na koniec czeka was kac popkulturowy. Wbrew pozorom to dobrze i zdecydowanie polecam jej obejrzenie!

Goblin: The Lonely and Great God
Goblin drama pl

Gatunek: fantasy, melodramat, romans, komedia
Trójkąt: Nope.

Opis: Kim Shin jest goblinem, a także Opiekunem Dusz. Mężczyzna mieszka razem z Ponurym Żniwiarzem. Jednakże obaj mężczyźni zmagają się z pewnymi problemami. Ponury Żniwiarz ma amnezję, natomiast Kim Shin chce zakończyć swoje nieśmiertelne życie. Niestety, gobliny mogą zakończyć swoje życie wieczne tylko w jeden sposób – odnajdując ludzką pannę młodą. W tym celu, Kim Shin znajduje optymistyczną licealistkę, Ji Eun Tak. Z czasem ta skomplikowana metoda samobójstwa zaczyna zamieniać się w miłość. Czy nieśmiertelny goblin zacznie żałować swojej decyzji? A może ta miłość stanie się nieuchronnym końcem jego życia?
Czy warto? "Goblin" jest chyba jedną z najczęściej zachwalanych i polecanych dram, ale mnie średnio przypadł do gustu. Drama rzeczywiście jest ciekawa, przyjemnie się ją ogląda, ma ciekawe wątki (goblin mieszkający z Ponurym Żniwiarzem to naprawdę coś!) i bohaterów, niemniej nie wywołała u mnie żadnych emocji, a cały romans między nastolatką i staryszym mężczyzną mnie nie przekonuje.

Heirs

Gatunek: komedia romantyczna, szkolny
Trójkąt: TAK! 

Opis: Historia o Cha Eun Sang – młodej i pracowitej dziewczynie, która musi pracować na swoje utrzymanie i opłaty za szkołę. Przez dziwny zbieg okoliczności zostaje wplątana w rywalizację “młodych, pięknych i bogatych”. Czy spotkanie ludzi z zupełnie innego świata odmieni życie dziewczyny na lepsze?
Czy warto? Zdecydowanie tak! Oglądając "Heirs" zaliczyłam bardzo mocny second lead syndrome i do teraz mam ochotę wtłuc bohaterce za jej głupotę. Mimo wszystko muszę przyznać, że ciężko było się oderwać od oglądania, bo drama mocno wciąga. Polecam!

Pinocchio

Gatunek: komedia romantyczna
Trójkąt: Słaby, liczy się tylko główna para.

Choi Dal Po miał szczęśliwe dzieciństwo. Przynajmniej do czasu tragedii, która uruchomiła serię okropnych zdarzeń i w konsekwencji zniszczyła jego życie. W dużej mierze za jego nieszczęścia odpowiedzialni byli dziennikarze. Wkrótce poznaje dziewczynkę imieniem In Ha, która jest córką najbardziej okrutnej reporterki. Biorąc pod uwagę jego historię, aż ciężko uwierzyć, że po kilku latach chłopak postanawia zdobyć serce In Ha, a przy okazji został dziennikarzem.
Czy warto? Raczej tak, choć ten tytuł jest średni. Początkowo, gdy poznajemy przeszłość bohaterów można się zrazić, ale warto przeczekać dwa, czy trzy odcinki, by zobaczyć ich początki w pracy dziennikarzy.

You Who Came From the Stars

Gatunek:
Trójkąt: Jeśli nawet to mało istotny.

Od setek lat  Ziemia ląduje OBCY. Trafia na ląd zwany Joseon. Obcy posiada supermoce – niczym Superman, jednakże gardzi słabo rozwiniętym rodzajem ludzkim. Po 400 latach życia na Ziemi spotyka gwiazdę hallyu i wtedy zaczyna gotować mu się jego kosmiczna krew. Niestety gwiazda ma już narzeczonego, ale co to za problem dla kosmity, któremu buzują hormony?
Czy warto? Mnie ten tytuł nie urzekł. Niby całość była całkiem przyzwoita, ale za bardzo irytowali mnie bohaterowie, by polubić tę historię. Nie odradzam, nie polecam, ale podkreślam, że poniżej i powyżej jest kilka tytułów o wiele bardziej godnych waszej uwagi i czasu.

High School: Love On

Gatunek: komedia romantyczna, fantasy, szkolny
Trójkąt: Tak, i to z bromancem

Lee Seul Bi jest aniołem (chociaż jak dla mnie bardziej kwalifikuje się jako ponury żniwiarz), który przez przypadek ratuje życie Woo Hyuna, przez co staje się człowiekiem na okres próbny. Dziewczyna nie do końca odnajduje się w ludzkim świecie, jednak trafia na dwóch chłopaków baaaardzo skorych do pomocy. Jednak niebawem będzie musiała podjąć decyzję, czy chce zostać śmiertelna, czy wrócić do anielskiej pracy.
Czy warto? Byłam sceptycznie nastawiona do szkolnej dramy, ale okazała się o wiele lepsza, niż sądziłam. Bardzo przyjemnie się ją oglądało, bawiła i niemal wzruszała, więc obstawiam, że warto ją obejrzeć!

Who Are You: School 2015

Gatunek: dramat, szkolny, komedia romantyczna
Trójkąt: Oj tak!

Dwie dziewczyny o identycznej twarzy. Pierwsza z nich chodzi do prestiżowego liceum i ma masę przyjaciół, a druga jest sierotą, nad którą znęcają się w szkole. Pierwsza zaginęła, druga postanowiła popełnić samobójstwo. Jedna z nich odnajduje się w szpitalu i nie pamięta kim jest.
Czy warto? Po pierwszym odcinku nie miałam ochoty kontynuować oglądania, ale postanowiłam dać mu drugą szansę. Absolutnie nie żałuję tej decyzji. Od drugiego odcinka serial mnie kupił. Ma świetnie skonstruowane wątki, momentami zaskakuje, a przy tym tajemnic do odkrywania nie zabraknie. Muzyka została wybrana idealnie. Jednak całą uwagę kradnie Yook Sung-jae wcielający się w uroczego Gong Tae-kwanga, przez którego zaliczyłam najgorszy Second Lead Syndrome w historii! Coś czuję, że ten tytuł zasługuje na osobny wpis. Zdecydowanie polecam!!

Orange Marmalade
Gatunek: fantasy, szkolny, historyczny, wampiry
Trójkąt: Tak

W "Orange Marmalade" ludzie od wielu wieków są świadomi istnienia wampirów, jednak przez ten czas nie potrafili się wyzbyć względem nich uprzedzeń, dlatego każdy krwiopijca ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Jednym z nich jest nastoletnia Ma Ri, która zaprzyjaźnia się z ogromnym hejterem jej rasy. Na szczęście na scenie pojawia się również uroczy nastoletni wampir, który nieustannie ratuje dziewczynę z opresji. Cała drama jest podzielona na dwie linie czasowe pokazujące dwa wcielenia bohaterów, jedna rozgrywa się współcześnie, zaś druga w dalekiej przeszłości.
Czy warto? Trzeba przyznać, że "Orange Marmalade" jest ciekawym połączeniem czasów współczesnych z historycznymi, a dodanie do tego wampirów nie jest złym posunięciem. Pod tym względem serial jest całkiem interesujący. Tylko bohaterów ma się ochotę trzepnąć w łeb. Ponadto w głównym romansie zabrakło mi chemii między bohaterami, ale to tylko marudzenie osoby kibicującej facetowi bez szans. Poza tymi drobiazgami da się oglądać i jest całkiem przyjemne.

Cheese in the Trap

Gatunek: komedia, romans, komedia romantyczna, psychologiczny
Trójkąt: Tak.

Opis: Hong Seol jest ciężko pracującą studentką, która wraca na uczelnię po rocznej przerwie. Jej rodzina jest biedna, dlatego dziewczyna ciężko pracuje. Z kolei jej senior – Yoo Jung, nazywany jest Panem Idealnym. Chłopak jest przystojny, wysportowany, miły, a ponadto bardzo dobrze się uczy. Jednak posiada on też mroczną stronę. Po pewnym czasie Seol czuje, że od kiedy ma do czynienia z Jungiem, jej życie zmienia się na gorsze. Czyżby chłopak robił to celowo? 
Czy warto? Hmmm... to kolejny mocno zachwalany tytuł, który kompletnie mnie nie ruszał, a jeśli już to raczej irytował. Głównego męskiego bohatera nie da się shippować, bo strasznie z niego podły manipulator. Może dlatego tak męczyło mnie oglądanie jego perypetii. Jedyne, co ratuję tę produkcję to postać In Ho.

Ps. Trochę tych tytułów się nazbierało, bo naprawdę ciężko przestać oglądać dramy. Czuję, że do kolejnego kwartalnego przeglądu nie zabraknie mi tytułów, ale możecie śmiało podsyłać swoje propozycje. Przy okazji koniecznie dajcie znać, co Wy oglądaliście w ostatnim czasie.
Ps2. Określenie gatunku jest rzeczą ważną. Teoretycznie samo istnienie trójkąta miłosnego w danej produkcji już jest znacznie mniej ważne, ale co tam! W dużej mierze tym się kieruję, gdy wybieram dramę, jednak jeśli chcielibyście w kolejnym przeglądzie znaleźć dodatkowe kryteria, to koniecznie napiszcie w komentarzach jakie Was interesują.
Czytaj całość

Gosiarella poleca blogi, czyli Share Week 2017


Dobrych rzeczy nie powinno się chować, lecz dzielić ze światem. Podobnie ma się sprawa z blogami, których jest w sieci cała masa, a czasami ciężko znaleźć te naprawdę warte czytania. I w tym momencie z pomocą przychodzi Share Week, czyli akcja Andrzeja Tucholskiego, w ramach które blogerzy polecają swoje ulubione blogi. Z tego okazji Gosiarella poleca...



Jestem wierną czytelniczką eM poleca, odkąd tylko założyła bloga. Od początku urzekł mnie specyficzny styl eM, masa nawiasów i teksty, dzięki którym ciągle się uśmiecham. Najbardziej uroczą rzeczą jest mocno wyczuwalny entuzjazm. Jej ekscytacja (nawet średnimi tytułami) jest niesamowicie zaraźliwa (przez co wciąż oglądam Shadow Hunters)! Czytając jej wpisy uznałam ją za tak ciekawą i pozytywnie zakręconą osobę, że musiałam ją poznać na żywo - mogę już oficjalnie potwierdzić, że oceniłam ją trafnie. Przy okazji nie można zapomnieć, że to właśnie eM wymyśliła zaklepańców, za co większość blogerek jej nienawidzi, a ja uwielbiam. Zdecydowanie Gosiarella poleca eM poleca!

Rykoszetka jest jednym z moich najświeższych odkryć blogowych. Na pierwszy rzut oka fani popkultury mogą nie widzieć tam tematów dla siebie, jednak zapewniam, że Rykoszetka potrafi poruszyć ten temat z zupełnie innej, a zarazem bardzo ciekawej perspektywy. Szczególnie urzekła mnie jej seria Serialowe miasteczka, w której przedstawia interesujące fakty, a przy okazji udowadnia, że potrafi świetnie połączyć motywy popkulturowe ze swoim głównym tematem bloga, dzięki czemu jej artykuły o życiu w mieście jakoś tak same się przeczytały. I cóż... kupiła mnie tym.


Mysza to geek z prawdziwego zdarzenia. Widać ogromną pasję w tym co robi, dzięki czemu jej teksty naprawdę dobrze się czyta. Widać również, że wie o czym pisze i potrafi się przyłożyć do bardziej wnikliwych artykułów. Niemniej dla mnie jedną z największych zalet jest fakt, że na jednym blogu mogę przeczytać zarówno o bajkach Disneya, jak i o zombie, czy superbohaterach, czyli dokładnie o tym, co sama piszę. Ogólnie pozytywna dziewczyna tworząca świetne miejsce w sieci. Polecam!

Ps. Wierzę, że polecone blogi przypadną Wam do gustu, więc koniecznie jest sprawdźcie, a jeśli będzie Wam mało, to zajrzyjcie również do dwóch poprzednich poleceń share weekowych: 2016 i 2015. 
Ps2. Mam nadzieję, że Wy również weźmiecie udział w tegorocznej edycji Share Week! [Jeśli Gosiarella się w nim pojawi, to koniecznie podeślijcie mi link!] A do tego czasu dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze ulubione blogi.
Czytaj całość

Czy Gaston jest Złoczyńcą?

Piękna i Bestia artykuł

Na pierwszy rzut oka w bajkach Disneya wszystko jest proste i nawet dziecko potrafi z łatwością wskazać, który bohater jest dobry, a który zły. Dobro jest piękne, szlachetne, miłe i zawsze zwycięża. Zło jest brzydkie, podstępne, niemiłe i zawsze przegrywa. Jednak odnoszę wrażenie, że w "Pięknej i Bestii" coś poszło niezgodnie ze schematem i karta członkowska klubu złoczyńców powinna zostać Gastonowi cofnięta.

Gaston jest najprzystojniejszym facetem w mieście (przynajmniej zdaniem mieszkańców z grupką fanek na czele).  Zdecydowanie jest myśliwym i aroganckim brutalem, co już dyskwalifikuje go, jako postać pozytywną, jednak absolutnie nie jest złoczyńcą w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Zdaję sobie sprawę, że możecie być teraz nieco sceptycznie nastawieni, zważywszy na to, że niemal zawsze bronię czarne charaktery i nie podzielam powszechnej opinii na temat samej bajki (Bella ma syndrom sztokholmski i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej!), jednak jestem przekonana, że zgodzicie się ze mną za kilka minut.


Faktem jest, że Gaston jest pierwszorzędnym dupkiem i nie potrafi wzbudzić sympatii u widzów. Bądźmy szczerzy, ta postać jest niezwykle próżna, jednak to nie wzięło się znikąd. W miasteczku go wychwalają, ma własne groupies, wszyscy śpiewają na jego cześć, a nawet trzymają jego portret w tawernie (dlaczego mojego nikt nie trzyma?!). Podejrzewam, że od dawna karmią jego ego, co ostatecznie musiało doprowadzić do jego zbyt wysokiej samooceny. Jednak widzowie nie mogą być nim oczarowani, skoro od samego początku bajki udowadnia, jakim jest burakiem. W końcu kto normalny rzuca książką w błoto?! Czyste zwyrodnialstwo! Każdy szanujący się mól książkowy od tego momentu szczerze go nienawidzi. A kilka sekund później znienawidziły go również wszystkie kobiety, gdy rzucił obraźliwą, seksistowską uwagę, że nie powinny czytać, bo jeszcze daj Bóg zaczną myśleć. No cóż... Gaston jest niewykształconym prostakiem z małym móżdżkiem, ale jeśli dobrze się orientuję, to nigdy nie było karalne (chętnie zmieniłabym to po przejęciu władzy), a przy okazji jest niewystarczające, by móc wstąpić w szeregi złoczyńców. Podobno liczą się czyny, a nie charakter, więc szukajmy dalej uczynków, które udowadniałoby jego zło.

Gaston wspaniały
Bożyszcze tłumów (pomyślcie tylko, co by się stało, gdyby tam rządziła demokracja)

Gdy Bestia uwięziła Bellę, a jej zdesperowany ojciec udał się do tawerny po pomoc w odzyskaniu córki, niemal nikt nie zwrócił na niego uwagi. Oczywiście poza Gastonem, który podobnie jak większość mieszkańców miasteczka uważał Mauricego za szaleńca. Właśnie wtedy w tępym móżdżku największego okolicznego przystojniaka, powstał plan, by umieścić ojca Belli w szpitalu psychiatrycznym do momentu, gdy dziewczyna zgodzi się poślubić Gastona. Nie zaprzeczam, że to bardzo nikczemne, jednak na tle całej bajki nie powinno być aż tak oburzające. W końcu Gaston chciał ostatecznie wypuścić Mauricego, a do jego zamknięcia ostatecznie nie doszło. Zupełnie inaczej wyglądała sprawa, gdy to Bestia uwięził tego staruszka. To też było bezprawne zatrzymanie wbrew woli i pewnie trzymałby go w lochach do śmierci, gdyby jego miejsca nie zajęła Bella. A skoro o Belli mowa, to należy tu również wytknąć motywację Bestii, który miał nadzieję, że znajdzie dziewczynę, która go pokocha i będzie wstanie odczynić zaklęcie. Czy to nie bardzo zbliżone pobudki do tych, którymi kierował się Gaston? A jednak nikt nie uważa Bestii za złoczyńcę, prawda?

Punktem kulminacyjnym bajki jest moment, w którym Gaston na czele dzikiego tłumu uzbrojonego w widły i pochodnie rusza na zamek Bestii, by zgładzić potwora. Ogólnie to nie ładnie wbijać do kogoś na zamek z pochodniami, ale bądźmy szczerzy, kto normalny czułby się bezpiecznie ze świadomością, że w okolicy mieszka dziwny stwór porywający ludzi? No kto?! Niby Bella mówiła, że jest niegroźny, ale skoro więził ją przed dłuższy okres czasu, to z logicznego punktu widzenia jej gorliwe bronienie porywacza przywodzi na myśl bardziej syndrom sztokholmski, niż obiektywne zeznanie świadka. Poza tym na tym etapie nikt nie miał pojęcia, że Bestia jest królewiczem uwięzionym w ciele potwora, więc nie można było dzikiemu tłumowi z Gastonem na czele zarzucić usiłowania zabójstwa. To bardziej pasuje do instynktu myśliwego, który wybrał się na łowy. Było nie było Bestia przypomina bardziej zwierze (w końcu jest połączeniem sześciu zwierząt: lwa, bizona, dzika, goryla, wilka i niedźwiedzia), niż człowieka. Gaston nie jest Cruellą, która chce zabić szczeniaczki, by zrobić sobie modne futro. On zwyczajnie kieruje się prostymi kategoriami. Większość z nas również chciałaby zabić potwora (chyba, że zbyt nasiąknęlibyśmy paranormalnymi romansami i wierzylibyśmy, że ten morderczy potwór mógłby okazać się świetną partią), gdyby mieszkał w okolicy. Innymi słowy motywacja Gastona (i dzikiego tłumu) jest w pełni uzasadniona, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy, w których żył.

Gaston śmieszne obrazki
Złoczyńcy nie powinni mieć więcej klasy?

Czy Gaston jest aroganckim dupkiem? Zdecydowanie! Czy wzbudza sympatię? Oczywiście, że nie! Czy jest zły? Śmiem wątpić, a przynajmniej nie jest gorszy od Bestii, który jest powszechnie uznawany za bohatera pozytywnego. Nie mówię, że Bestia robi tu za złoczyńcę (skąd!), jednak uważam, że oboje są zbyt pochopnie ocenianymi postaciami, które mają swoje grzeszki za uszami i tylko jeden z nich przypłacił je życiem. Czy uważacie, że osoba próbująca zabić kogoś, kogo uważa za realne zagrożenie powinna zginąć? Moim zdaniem to zbyt wysoka cena nawet za to, że wygłaszał seksistowskie uwagi i rzucił książką.

Ps. Uważacie, że jeszcze któryś bohater bajek Disneya został zbyt pochopnie uznany za złoczyńcę?
Ps2. Dziś oficjalna premiera aktorskiej wersji "Pięknej i Bestii", ktoś z Was wybiera się do kina?
Czytaj całość

Krew, kły i lovestory, czyli 10 seriali o wampirach

filmy o wampirach

Boom na wampirzą tematykę powoli ustaje, jednak nigdy nie umiera. Najwyraźniej historie o mrocznych, pięknych i żyjących przez wieki posiadaczy kłów ciągle uwodzi ludzi na całym świecie, dlatego ciągle jesteśmy złaknieni poznawaniem ich losów i oglądaniem, jak zakochują się w śmiertelniczkach. Niestety mimo ogromnej ilości produkcji o krwiopijcach, naprawdę niewiele z nich jest wartych obejrzenia. Dlatego tym razem przygotowałam dla was omówienie 10 najważniejszych tytułów, abyście wiedzieli, czy warto je oglądać, czy może lepiej trzymać się z daleka. Enjoy!


Pamiętniki Wampirów
Seriale podobne do Pamiętników Wampirów

"Pamiętniki Wampirów" są jednym z najbardziej rozpoznawalnych seriali o wampirach. Powstały jako bardzo dobra adaptacja słabego cyklu powieści L.J. Smith i od początku podbiły serca widzów. Trójkąt miłosny między Eleną Gilbert i wampirzymi braćmi Salvatore podbijał serca, a ilość trupów i ciągłych nadprzyrodzonych problemów w Mystic Falls podtrzymywał napięcie, jednak po kilku sezonach żadna ilość wiedźm, wilkołaków i super wampirów nie potrafiła wynagrodzić nam paskudnego spadku poziomu produkcji i sztucznie podtrzymywanej przy życiu produkcji, która ostatecznie umarła w ubiegłym tygodniu. Niemniej każdy szanujący się fan wampirów zna ten tytuł i obejrzał przynajmniej jeden odcinek. W końcu było nie było, to dzięki "Pamiętnikom Wampirów" powstał wampirzy trend w serialowym świecie.

The Originals
Seriale podobne do The Originals

"The Originals" to spin-off "Pamiętników Wampirów", opowiadający o losach rodziny Mikaelsonów - pierwszych wampirach, które zapoczątkowały istnienie wszystkich krwiopijców. Choć są niezwykle potężni, ciągle pojawia się ktoś stwarzający realne zagrożenie dla nich, a przede wszystkim tego, co usiłują chronić - ich miasta, rodziny i najmłodszego członka rodu. Ten tytuł okazał się pozytywnym zaskoczeniem i trzyma znacznie wyższy poziom od serialu-matki. Zdecydowanie warto dać mu szansę, by poznać Mikaelsonów! 👍

Dracula
serial o wampirach

Jedno sezonowy serial o Draculi z 2013 roku wyprodukowany przez NBC i Sky Living, to luźna adaptacja powieści Brama Stokera o tym samym tytule. Jonathan Rhys Meyers wcielający się w rolę Draculi przybywa do Londynu w 1896 roku, by pod przykrywką amerykańskiego przedsiębiorcy przekonać wiktoriańskie społeczeństwo do nowych technologii. Jednak prawdziwym powodem jego wizyty jest zemsta na ludziach, którzy rzucili na niego klątwę nieśmiertelności. Plan Draculi komplikuje się, gdy na jego drodze pojawia się Mina Murray, która bardzo przypomina jego zmarłą żonę.
Osobiście nie byłam zachwycona tym tytułem, jednak oglądanie na ekranie Jonathana Rhysa Meyersa zawsze jest przyjemnością.

Buffy - Postrach Wampirów
Seriale podobne do Buffy

Serial "Buffy - Postrach Wampirów" powstał w 1997 roku, dzięki czemu jest najstarszym tytułem z listy. Przyznaję, że wielu z Was może odrzucać niezbyt współczesny wygląd bohaterów, jednak radzę się nie zrażać, ponieważ ten tytuł zdobył ogromną popularność nie bez powodu! Serial ma siedem sezonów i opowiada o losach nastoletniej Buffy Summers (Sarah Michelle Gellar), która została wybrana do walki z siłami ciemności z krwiożerczymi wampirami na czele. Oczywiście ostatecznie nie wszystkie okazują się takie złe, a dla Spike stracicie głowę! 👍

Czysta krew
lista seriali o wampirach

"True Blood" jest adaptacją serii powieści Charlaine Harris. W wykreowanym przez Harris świecie, ludzie zdają sobie sprawę z istnienia wampirów. Choć zazwyczaj nie są ich największymi fanami, to nieufność uspokaja nieco fakt, że oficjalnie wampiry żywią się sztucznie zsyntetyzowaną krwią, zamiast wysysać swoje pożywienie prosto z ludzkich żył. Historia koncentruje się na losach potrafiącej czytać w myślach Sookie Stackhouse, która bardzo lubi towarzystwo wampirów. Po części dlatego, że są oni jedynymi 'ludźmi', których myśli nie słyszy.
Oglądając tę produkcję można natknąć się m.in. na wilkołaki, wróżki, wampiry, ludzie, wiedźmy i fanatyków religijnych, więc mamy do czynienia z mieszanką wybuchową. "Czysta krew" nie jest serialem na poziomie, to raczej guilty pleasure dla masochistów. 👎

Wampiry z Morganville
lista filmów o wampirach

Claire Danvers przyjeżdża do miasteczka Morganville, by rozpocząć studia na pobliskim uniwersytecie. Jednak dziewczyna staje się ofiarą zaczepek grupki popularnych dziewczyn, które postanawiają zmienić jej życie w koszmar. Na domiar złego Claire dowiaduje się, że miasto jest pełne wampirów, które rządzą nie tylko całym Morganville, ale i wszystkimi jego mieszkańcami.
Już sama książkowa seria Rachel Caine nie była udanym projektem, dlatego nie spodziewajcie się wiele po jej adaptacji w formie sześcioodcinkowego serialu internetowego. Szczerze mówiąc wierzę, że ten tytuł mógłby zgarnąć nagrodę dla najgorszej produkcji o wampirach. Zdecydowanie odradzam oglądanie! 👎

Pod osłoną nocy / Moonlight
Serial o wampirze detektywie

55 lat przed główną akcją serialu, główny bohater Mick St. John został przemieniony w wampira w noc poślubną przez swoją świeżo upieczoną żonę, Coraline. Nie specjalnie przypadło mu to do gustu, więc postanowił wybrać mniej drapieżne nawyki żywieniowe, a w dodatku jako detektyw pomagać ludziom w rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Tak, to wampirzy detektyw, a w dodatku zakochany w śmiertelnej dziennikarce. Jeśli temat wydaje Wam się ciekawy, to może warto sprawdzić ten jedno sezonowy serial.

Van Helsing
Seriale o apokalipsie wampir

Po wybuchu wulkanu w Yellowstone wampiry wylazły na ulice i rozpoczęła się apokalipsa z wampirami w rolach głównych. Według twórców jedynym ratunkiem dla ludzkości jest Vanessa Helsing - kobieta powstała z martwych, niezwykle silna i odporna na przemianę w wampira. A sami krwiopijcy? Zapomnijcie o eleganckim stylu Draculi, czy teoretycznej normalności Cullenów, bo tu mamy stwory bardziej obleśne i brudne, niż zgniłe zombiaki, co zdecydowanie nie jest zaletą.
Serial może nie byłby taki zły, gdyby stworzyć go zupełnie inaczej, bo ostateczna wersja, którą zaprezentowano widzom okazała się niegodną uwagi porażką. Już sam pomysł jest nieco bzdurny, bo w końcu jaki sens jest w masowym wyżynaniu ludzi, gdy są jedynym źródłem pożywienia wampirów? Cała reszta też się prosi o pomstę. 👎

Being Human
serial o istotach nadprzyrodzonych

Istnieje wersja brytyjska i amerykańska, sama oglądałam jedynie tę drugą. Historia opowiada o losach trzech dość nietypowych współlokatorów - wampira, wilkołaka i ducha. Każdy z nich stara się udawać normalnego człowieka (chociaż akurat duchowi raczej ciężko to osiągnąć), jednak z wiadomych względów dość trudno im to osiągnąć.
Początkowo serial przyciągnął moją uwagę, jednak ostatecznie wolałabym go Wam nie polecać. Może brytyjska wersja jest lepsza?

Orange Marmalade
drama o wampirach

Zestawienie zamyka koreańska drama "Orange Marmalade", w której ponownie ludzie są świadomi istnienia wampirów i to od kilku wieków, jednak przez ten czas nie potrafili się wyzbyć względem nich uprzedzeń, dlatego każdy krwiopijca ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Jednym z nich jest nastoletnia Ma Ri, która zaprzyjaźnia się z ogromnym antyfanem jej rasy. Na szczęście na scenie pojawia się również uroczy nastoletni wampir, który nieustannie ratuje dziewczynę z opresji. Cała drama jest podzielona na dwie linie czasowe pokazujące dwa wcielenia bohaterów, jedna rozgrywa się współcześnie, zaś druga w dalekiej przeszłości.
Ten tytuł może i nie jest najlepszą produkcją o wampirach w historii, jednak zdecydowanie idealnie nada się dla wszystkich, którzy chcieliby odmiany. 👍

Sprawdź również 12 książek o wampirach!

Powyższych 10 tytułów to oczywiście nie jedyne seriale o wampirach. Warto wspomnieć o istnieniu takich tytułów, jak  ''Anioł ciemności'' (spin-off "Buffy"), ''The Gates'', "Wirus", "Blood" (drama) oraz rewelacyjne anime ''Vampire knight''.

Ps. Jeśli o jakimś tytule zapomniałam, a jest warty polecenia lub odradzenia, to koniecznie dajcie znać w komentarzach.
Ps2. Przy okazji, jeśli chcecie to możecie również zaproponować, jakie chcielibyście temat kolejnego serialowego zestawienia.
Czytaj całość

© Copyright Gosiarella