Klątwa klątwie nierówna: Piękna Czarodziejka vs Meleficent


Zasadniczo jest niewielka różnica pomiędzy „czarodziejką” a „czarownicą” - oba terminy określają kobietę praktykującą magię. Różnica polega na tym, że czarodziejka kojarzy się pozytywnie, a czarownica negatywnie z czarną magią. Pierwsza stosuje białą magię, by komuś pomóc. Druga – czarną magię, by zaszkodzić. Ot takie to proste! Tylko czy na pewno?

[ ☞ Możecie też obejrzeć wersję video! ]


Niedawno po raz kolejny obejrzałam „Piękną i Bestię” i uderzyło mnie, że kobietę, którą zmieniła księcia w Bestię nazwano czarodziejką, a konkretnie „Piękną Czarodziejką". Wtedy chyba po raz pierwszy do mnie trafiło, że ona jest powszechnie postrzegana, jako postać pozytywna, a przynajmniej nikt nie traktuje jej jak złoczyńcę. Wyobrażacie sobie moje zdziwienie? W końcu mówimy o kobiecie, która rzuciła klątwę na cały zamek! I to dlatego, że odmówiono jej gościny! Wiecie komu jeszcze odmówiono gościny? Meleficent! Ale czy ktoś ją nazywa czarodziejką? Nie! Jedynie czarownicą lub złoczyńcą, a to chyba odrobinę niesprawiedliwe, prawda?

Poprawcie mnie, jeśli coś zrozumiałam, ale czy czasem bajkę o "Pięknej i Bestii" nie rozpoczyna historia o kobiecie przebranej za starą żebraczkę, która przychodzi na zamek księcia i stara się wprosić do środka, ale ten jej odmawia, a ona w zamian rzuca na niego klątwę? A przy okazji również na całą jego służbę, chociaż ta niczego jej nie zrobiła, ale jak szaleć to szaleć, nie? To trochę skrajna reakcja biorąc pod uwagę, że nie do końca normalne był (i dalej jest) wpraszanie się do kogoś do domu, czy na zamek! Niemniej nasza szalona czarodziejka w swojej wielkiej łaskawości zostawiła furtkę tj. klątwę można było zdjąć pod warunkiem, że Bestia pokocha kogoś ze wzajemnością, co zdaniem praktycznie każdego w tej bajce jest zadaniem niewykonalnym. Jednak przecież wszystko jest w porządku, skoro ostatecznie historia kończy się dobrze, a dzięki zaklęciu czarodziejki Bestia staje się dobrym człowiekiem? Otóż moi drodzy: nie! Nie jest w porządku! Bohaterowie tej bajki przez 10 lat robili za elementy wyposażenia zamku, a książę paradował z rogami na głowie - wyobrażacie sobie spać z rogami na głowie albo jako czajnik? Przecież to tortura! Ta Piękna Czarodziejka zafundowała im wszystkim 10 lat tortur, a i tak powszechnie nie uznaje się jej za czarny charakter, bo jest ładna. Seriously?!


Brakuje tylko dymku: "Ha! Psikus! Jestem piękna!".

Rozumiem, że najpewniej znajdą się tacy, którzy sądzą, że Piękna Czarodziejka przyczyniła się do rozwoju głównego bohatera i uczy widzów ważnej lekcji tj. piękno wewnętrzne jest ważniejsze od zewnętrznego - i właśnie dlatego główna bohaterka ma na imię Bella i jest najładniejszą laską w okolicy... Naprawdę mam wrażenie, że ten morał chyba nie do końca im wyszedł. W każdym razie, jeśli widzieliście „Piękną i Bestię” w wersji live-action, to z pewnością pamiętacie, że poza osobami z pałacu, klątwa dotknęła również mieszkańców miasteczka, z którego pochodzi Bella. Ci ludzie przez zaklęcie zapomnieli o swoich bliskich i żyli bez nich przez 10 lat - tych lat już nie odzyskają. Co za pozytywny, czy też neutralny bohater rozdziela rodziny na dekadę?! Podpowiem: Żaden, bo tak zachowują się tylko czarne charaktery.

Nawet Maleficent nie była zła do tego stopnia! Niemniej na wszelki wypadek porównajmy tę czarownicę do tamtej czarodziejki. Według animacji Disneya Maleficent zdenerwowała się, ponieważ nie zaproszono ją na chrzest królewny, czyli można powiedzieć, że odmówiono jej gościny, skoro od razu po jej niezapowiedzianym przybyciu na zamek goście i gospodarze mieli dość wrogie nastawienie do niej. W porywie emocji Maleficent rzuciła klątwę na królewnę, wedle której po ukuciu się wrzecionem - zapadnie w sen. Klątwa nie aktywowała się od razu, jak w przypadku Bestii, lecz dostała termin ważności: 16 lat. Jeśli do przez ten czas dziewczyna nie ukłułaby się wrzecionem, wszystko byłoby w porządku. To nie byłoby specjalnie trudne, gdyby ktokolwiek z obecnych uprzedził dziewczynę co ją czeka, jednak "pozytywni bohaterowie" woleli siedzieć cicho, a w dodatku para królewska na własne życzenie odprawiła niemowlaka z zamku, by dziewczynka wychowywała się pod opieką stukniętych wróżek. Poważnie, tak rozsądni ludzie rządzą bajkowymi królestwami... Nic dziwnego, że Złoczyńcy z nimi walczą w interesie ogółu!


Niby dużo imprezowiczów, ale dla jednej, biednej Maleficent znalazłoby się przecież trochę miejsca! 

Niemniej "Śpiąca królewna" jako bajka nie miałaby sensu, gdyby bohaterka przez 16 lat ominęła każde napotkane wrzeciono, więc oczywiście klątwa ostatecznie się uaktywniła. Królewna wraz z mieszkańcami zamku zapadli w sen, który trwał dość krótko, bo tylko przez czas, w którym królewicz przedzierał się do zamku i zabijał smoka tj. Maleficent, a następnie całował śpiącą panienkę. I już. Po krzyku. Nikt się nawet nie zdarzył wyspać. Efekt obu bajek był taki sam: Królewna i królewicz żyli razem długo i szczęśliwie, a złoczyńca padł trupem (chociaż dalej uważam, że z Gastona taki Złoczyńca jak ze mnie kabanos).

Zasadnicza różnica jest taka, że Maleficent uznano za złoczyńcę i zabito, a Piękna Czarodziejka żyła sobie najpewniej na tyle długo, by rzucić jeszcze kilka klątw. Problem polega na tym, że nie widzę żadnej różnicy pomiędzy czynami oboma władającymi magią kobietami. Może zróbmy jakąś sensowną punktacje, by ocenić ich skalę zła?

Czy któraś z nich posłużyła się czarną magią? 
Sądzę, że klątwy raczej nie są efektem białej magii, więc obie dostają po jednym punkcie.
Czy klątwa trwała na tyle długo, by wpłynąć znacząco na życie bohaterów?
Jedni się zdrzemnęli, a drudzy stracili dekadę życia, więc punkt leci tylko na konto Pięknej Czarodziejki.
Czy zdjęcie klątwy było w jakiś sposób utrudnione?
Maleficent usłała drogę kolcami i zmienia się w smoka, a w PiB pałac Bestii został wymazany z pamięci i map mieszkańców, a w dodatku panowała tam wieczna zima i grasowały wilki, więc możemy uznać to za remis.
Czy ostatecznie klątwa doprowadziła do tego, że główna para odnalazła miłość i żyła razem długo i szczęśliwie?
Znów remis.



Z tej punktacji wynika, że piękna czarodziejka prowadzi jednym punktem, czyli ostatecznie okazała się gorsza od Maleficent. No cóż Disney... grunt to konsekwencja: olejmy czyny bohaterów i oceniajmy ich jednak na podstawie wyglądu. I pomyśleć, że "Piękna i Bestia" (Przeczytajcie True Story) miała szerzyć odwrotny przekaz.


Podobało się?


Ps. I błagam pamiętajcie, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane, więc intencje się tu nie liczą!
Ps2. Waszym zdaniem, która z nich jest gorsza i dlaczego?
Ps3. Znacie innych pozytywnych lub neutralnych bohaterów z bajek, którzy w rzeczywistości niczym się nie różnią od łotrów? Piszcie!