Kim byłaś, Krwawa Mary?

By 14:00 ,


Każdy słyszał o Krwawej Mary - na jej cześć pijemy w barach czerwone drinki, a strach nie pozwala nam wymówić jej imienia, gdy patrzymy w lustro (chociaż to inna historia). I chociaż ostatnio opowiadałam Wam bajkę o królewnie Marii Tudor to tak naprawdę jej opowieść zaczyna się w momencie, gdy zasiadła na tronie. Poznajmy historię dziewczyny, która ponoć rozświetliła Anglię tysiącami zapalonych stosów!


Królewna Maria była jedynym dzieckiem Katarzyny Aragońskiej i Henryka VIII Tudora, które przeżyło lata niemowlęce. To naprawdę nie lada wyczyn, skoro Katarzyna była w ciąży co najmniej sześć razy, więc już sam fakt, że Maria zdążyła choćby zostać ochrzczona robi z niej wojowniczkę! Tak, Maria zdecydowanie była uparciuchem, który postanowił przeżyć swoich rodziców, by zasiąść na tronie i byłaby z niej naprawdę wspaniała królowa, gdyby w życiu jej ojca nie było tylu kochanek - zwłaszcza Anny Boleyn.

Zacznijmy od początku. Maria była wszechstronnie wykształcona, znała języki, stosowną etykietę, a w dodatku pochodziła z najlepiej ustawionych rodów w Europie - tata i mama władali Anglią, rodzina matki Hiszpanią, zaś wujowie, ciotki i kuzyni zasiadali na tronach całego kontynentu. Gdy Maria miała dziesięć lat była pierwsza w kolejce po angielską koronę, a w narodziny królewicza raczej nikt już nie wierzył. Można było spokojnie zająć się przygotowaniem Marii do roli godnego następcy i wspaniałej królowej, ale tak się nie stało, ponieważ Henrykowi zawróciła w głowie młodziutka dziewczyna z korzeniami bardziej kupieckimi, niż szlacheckimi, Anna Boleyn. To dla niej król odprawił żonę, zerwał kontakty z kościołem, zmienił wyznanie całego kraju, przewrócił Anglię do góry nogami i pozbył się jedynej córki. Moi drodzy, chwila, w której na scenę wkroczyła Anna zmienił przeznaczenie Marii.

Dziewczynka została uznana za bękarta, pozbawiona praw do korony i tytułów królewskich. Z jednej z najważniejszych osób w kraju została wepchnięta w rolę podrzędnej lady i dwórki swojej przyrodniej siostry. Przy tym Anna zadbała, by dziewczynkę bito nie tylko za przewinienia, ale również profilaktycznie. Samo to wystarczyłoby, aby małej skrzywiła się psychika, a przecież to dopiero wierzchołek góry lodowej. Niegdyś dziewczynka była córeczką tatusia, oczkiem w jego głowie, a tu nagle z dnia na dzień ojciec zaczął ją traktować podle, wręcz stał się jej największym wrogiem. Sam zmienił się w potwora, a przy tym zakazał jej kontaktu z matką. Ba! Gdy Maria poważnie zachorowała i wszyscy obawiali się o jej życie to czcigodny król dalej bronił Katarzynie odwiedzić córkę. Trzymał się tego zakazu także, gdy sytuacja się odwróciła i to matka zachorowała. Najpodlejsze było jednak zakazanie Marii uczestniczenia w pogrzebie matki. Chyba już wiecie w czyje ręce trafił medal ojca roku XVI wieku! Wiecie, że seryjni mordercy bardzo często zrzucają winę za swoje czyny na rodziców, którzy zgotowali im beznadziejne dzieciństwo? W przypadku Marii byłoby to w pełni uzasadnione. 


Przez kolejne lat tatuś Marii ścinał, odsyłał i brał sobie nowe żony, a Maria musiała radzić sobie na Tudorowskim rollercoasterze. Gdy w końcu męska linia dynastii zgasła, a Maria miała zasiąść na tronie okazało się, że już ktoś tam siedzi, ale spokojnie to tylko mało istotna i często pomijana dziewięciodniowa królowa, Jane Grey. Może Jane posiedziałaby tam dłużej, gdyby nie to, że Maria miała już powyżej uszu dawania sobą pomiatać. Udała się do Norfolk, gdzie katolicy z radością ogłosili ją jedyną prawowitą królową. Stamtąd królowa Maria I Tudor ruszyła do Londynu, a po drodze zyskała takie poparcie tłumu, że osadzenie uzurpatorów w Tower było już tylko formalnością. Wiwatom na cześć nowej królowej nie było końca. Pewnie ciężko uwierzyć, że właśnie tak zaczęły się rządy kobiety, którą po niedługim czasie nazywano Krwawą Mary?


Po dojściu do władzy Maria I Tudor udowodniła, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. Cechy Katarzyny Aragońskiej i Henryka Tudora, które odziedziczyła zaczęły aż bić po oczach. Przede wszystkim nasza nowa królowa była zagorzałą katoliczką, tak jak jej matka. Najważniejsze było dla niej przywrócenie katolicyzmu w protestanckiej Anglii. Obrończyni starej religii zaczęła działać szybko. Wypuściła z więzień katolików, uwięzionych za rządów jej ojca i brata, oraz przywróciła im utracone majątki i tytuły. Jednak nie martwcie się tym, że nagle więzienia opustoszały, bo cele zajęli protestanci. Ci z większymi grzechami na sumieniu poszli na stos. Powiedzmy sobie szczerze - spalenie człowieka żywcem jest ohydnym czynem - nie dość, że to śmierć w męczarniach to wszystko w okół śmierdzi, ofiara krzyczy wniebogłosy, a całość prezentuje się mało elegancko. Niemniej płonące stosy były dość popularną formą eliminacji przeciwników w tamtych czasach, dlatego chciałabym poświęć chwilę na obronę Marii. 

Słysząc przydomek Krwawa Mary myślicie pewnie, że królowa zamordowała tysiące protestantów, prawda? Właściwie było ich znacznie mniej, bo tylu, ilu Spartan w bitwie pod Termopilami, czyli 300. Przy tym tylko 273 protestantów spaliło się na stosie.  Jak na pięć lat sprawowania rządów to stosunkowo niewiele. Jednak zacznijmy od początku. To nie było tak, że zaraz po koronacji Maria wypadła z kościoła z pochodnią w ręce. Proces rekatolicyzacji trochę trwał. Najpierw unieważniono reformy religijne wprowadzone przez jej zmarłego brata, a dopiero rok później zakazano zgromadzeń religijnych kwestionujących doktryny katolickie, wyznawania protestantyzmu oraz publikowania i czytania ksiąg protestanckich, więc lud miał trochę czasu, by się oswoić z nowym porządkiem lub wyemigrować. Dopiero dwa lata po wstąpieniu Marii na tron angielski zaczęło się robić dziwnie, czyli od momentu, gdy przywrócono dawne ustawy przeciwko herezjom wobec religii rzymskokatolickiej. W tym czasie królowa była już żoną Filipem Habsburgiem (synem hiszpańskiego cesarza), który podobnie, jak Maria był fanatykiem [mało to istotne dla głównego tematu, ale warto wspomnieć, że ich małżeństwo nie było szczęśliwe. Maria kochała męża, jednak bez wzajemności. Filip szybko uciekł do Hiszpanii. Królowa nigdy nie doczekała się potomka, chociaż dwukrotnie sądzono, że była w ciąży. Gdy okazało się, że to nieprawda Maria uznała to za karę boską za jej tolerancję wobec protestantów]. Wspólnie wpadli na genialny pomysł, by polecić sędziom we wszystkich angielskich hrabstwach inwigilować poddanych tj. notować kto nie pojawia się na mszy, kto źle wyraża się o panującej religii, a kto uczestniczy w nielegalnych zgromadzeniach innowierców. Oczywiście osoby dopuszczające się takich przewinień musiały zostać ukarane, jednak niewielu z nich trafiło na stos, serio! Jak wspomniałam tylko 273 heretyków zostało spalony. Skąd wiadomo, jaka jest dokładna liczba? John Foxe opisał ich w swoim "Acts and Monuments", a przy okazji w Anglii możecie znaleźć kilka tabliczek pamiątkowych, na których zostali wymienieni. Dla porównania z moich informacji wynika, że Maria do dziś nie doczekała się ani jednego pomnika.


Jak to seksistowscy heretycy nie wystawią mi pomnika?! Na stos z nimi!
Niby rozumiem, że nikt nie chce stawiać pomnika osobie odpowiedzialnej za śmierć trzystu ludzi, ale powiedzmy sobie szczerze: który władca miał mniej ofiar na sumieniu? Królowie i królowe z racji wykonywanego stanowiska byli seryjnymi mordercami, a Maria w przeciwieństwie do większości nigdy nie zabiła nikogo własnymi rękami. Przy tym nie zrobiła niczego, czego wcześniej nie zrobiłby jej ojciec. Gdy Henryk VIII zmienił religijne zasady gry ogłaszając się głową Kościoła anglikańskiego. W momencie, gdy ktoś sprzeciwiał się lub kwestionował jego religię i poczynania tracił głowę za zdradę stanu. Dla porównania szacuje się, że za panowania Henryka VIII w Anglii zginęło ok. 500 katolików, a przecież na sumieniu miał też wysłanie dwóch żon na katowski pieniek i całą masę byłych przyjaciół. Dlaczego w takim razie nikt nie nazywa go Krwawym Heniem? Przecież był jak rozpieszczone, socjopatyczne dziecko posadzone na tronie, a Maria tylko poszła w jego ślady. Czy samo to, że była kobietą wystarczyło, by tak surowo ją ocenić? A może powodem było to, co zawsze Wam powtarzam, czyli "historię piszą zwycięzcy"? W końcu Maria stała się "Krwawą Mary" dopiero po swojej śmierci, gdy miejsce na tronie zajęła jej przyrodnia siostra Elżbieta, która notabene była gorliwą protestantką. Jako ciekawostkę powiem Wam, że królowa Elżbieta I podobnie, jak wcześniej jej rodzina, również prześladowała innowierców z tym, że wówczas w niekorzystnej sytuacji znaleźli się katolicy. 

Swoją drogą XVI wieczna Anglia musiała być magiczną krainą, bo najpierw Henryk wszystkich katolików nawrócił na protestantyzm, a opornych wymordował. Później sytuacja się odwróciła i Marysia tępiła protestantów, a kilka lat później Elżbieta wyplewiła katolików, faworyzując protestantów. Powiedzcie mi jakim cudem królowie w tym kraju mieli kim rządzić? Przecież przez takie nagłe, krwawe, religijne zwroty akcji nie powinien tam zostać ani jeden poddany. 


Jednak Krwawa Mary to nie tylko Maria I Tudor, na cześć której nazwano drinka. Z pewnością kojarzycie też legendę, wedle której jeśli powiecie przed lustrem trzy razy "krwawa Mary" to zobaczycie oszpeconą twarz i umrzecie, czy coś w tym stylu. Ten zabobon, mit, czy jakkolwiek inaczej to nazwać nie ma nic wspólnego z angielską królową. Właściwie ciężko dojść do źródła, bo wszyscy stawiają na inną Mary. Najbardziej popularna wydaje się historia domniemanej czarownicy Mary Worth, która została spalona na stosie w czasie łapanki w Salem. Co to ma wspólnego z lustrem? Nie mam pojęcia, ale wyobraźnia ludzka nie zna granic. Przyjmuje się również opcje z Elżbietą Batory, która wedle postawionych jej zarzutów uwielbiała odmładzać się krwią młodych dziewczyn, ale jak to ma się do 'Mary'? Chyba nijak. Trzymajmy się tego, by na wszelki wypadek nie robić nic głupiego przy lustrach - przynajmniej do momentu, gdy sprawa się wyjaśni. W końcu głupio stracić czytelników tylko dlatego, że zabije ich lustrzana zjawa.

Ps. Sądzicie, że Maria zasłużyła na swój przydomek? A może inny Tudor był większym socjopatą? 
Ps2. Musicie mi wybaczyć wrzucanie wszędzie Sary Bolger, bo to moim zdaniem jedyny słuszny popkulturowy wizerunek Marii I Tudor. Przy tym chyba żadna inna jej filmowa/serialowa odsłona nie wywołała więcej współczucia dla tej postaci.

You Might Also Like

0 komentarze