Santaniel i banda uroczych stworków

By 14:00 , , ,


Spójrzcie tylko na tego uroczego stworka znajdującego się na powyższym zdjęciu. Czyż nie jest słodki z tymi swoimi wielgachnymi oczami, śmiesznymi uszkami, futerkiem i malutkimi łapkami. Nie uwierzę Wam, że nie chcielibyście go wziąć na ręce, wyprzytulać, jak Emilka z Animków i zabrać ze sobą do domu. No proszę Was - w życiu nie widziałam słodszego zwierzaczka, a mieszkam z Bolończykiem. Chcecie wiedzieć o nim więcej?

Inari Foxes pochodzi z Rosji, ale nie żyją na wolności. Tak właściwie to one wcale nie żyją, lecz zostały stworzone. Spokojnie nie jest to wynik szalonego eksperymentu mistrza zła, który za pomocą zastępów tych słodziaków chce przejąć władzę nad światem, a przynajmniej nie według oficjalnej wersji. W rzeczywistości te magiczne stworki są wynikiem pracy rosyjskiej artystki Mitiny Marii Sergeevny, znanej jako Santaniel. Dziewczyna ma dopiero dwadzieścia pięć lat, ale kilka lat wprawy w tworzeniu swojej dzikiej bandy. Byłam tak ciekawa jej historii, że zwyczajnie musiałam z nią o tym porozmawiać. Tuż pod tym uroczym stworkiem znajdziecie mini wywiad z Santaniel.
Poznajcie Lynxa z serii "My Little Dragon"
Jak rozpoczęła się twoja przygoda z robieniem figurek?
Zaczęłam robić lalki, gdy miałam 15 lat. Od tamtej pory nie mogłam przestać i robię je do dziś, więc od 10 lat. Na początku zrobiłam małe plastikowe figurki zwierząt i fantastycznych stworzeń, takich jak smoki i itp. Po 2 latach i zaczęłam tworzyć figury z połączenia sztucznych futer z glinianymi elementami.

Skąd czerpiesz pomysły na tworzenie swoich stworków i dlaczego tak one wyglądają? 
Przeglądałam wiele zdjęć zwierząt, a następnie postanowiłam łączyć elementy z różnych gatunków w moich wzorach. Fascynuje mnie dzika przyroda i to ona jest dla mnie największą inspiracją. Podobają mi się małe, urocze, puchate zwierzątka, ale również lubię straszne małe bestie, takie jak młode nietoperze, małe ośmiornice lub dziwnie wyglądające pisklaki. Podoba mi się mieszanie słodkich istoto z tymi bardziej przerażającymi. Zawsze miałem wiele zwierzęta w moim domu: psy, koty, węże, także szczury, myszy i inne gryzonie. Ci mali przyjaciele zawsze mnie zainspirowali.

Przy okazji nie mogłam oprzeć się, by nie zapytać o najważniejszą rzecz:
Jakie trzy rzeczy chciałabyś mieć ze sobą, gdyby wybuchła zombie apokalipsa?
Cóż, jedynym pewnym sposobem, aby zniszczyć zombie to strzał w głowę. Z tego powodu przypuszczam, że powinnam wziąć ze sobą solidny kask i to wszystko! ^ __ ^


Oto przeuroczy Grey Elf z "My Little Dragon"
Patrząc na nie mam wrażenie, że zostały żywcem wyjęte z filmu fantasy lub baśni. Zdecydowania podobnie, jak Nataniel jestem fanką połączenia creepy little beasts with the cute one. Zdumiewa mnie, że wyglądają tak rzeczywiście i magicznie zarazem. Jeśli zastanawiacie się jakim cudem stworki wyglądają, aż tak realistycznie to podpowiem, że wynika to między innymi z ilości czasu, który Santaniel poświęca na ich wykonanie. Przeważnie zrobienie jednej zabawki trwa ponad tydzień, ponieważ każdy jej element ręcznie od podstaw - od rzeźbienia przez szycie aż po montaż i malowanie. To właśnie skrupulatne dopracowywanie najdrobniejszych szczegółów sprawia, że wyglądają na zdjęciach, jak nowo odnaleziony gatunek zwierzaka. Przy okazji nie bójcie się, bo wszystko jest wykonane z tworzywa sztucznego. W tym także futra są sztuczne, bo wierzcie mi, nie podrzucałabym Wam czego, co zostało okupione krwią zwierzaków. It's not gonna happen!

A ten słodziak to Grey, który też jest małym smokiem.
Jeszcze jedna sprawa. Na początku napisałam, że te stworki aż się proszą o przytulenie i to prawda tylko trzeba przy tym odrobinę uważać, ponieważ nie są typowymi pluszakami. W rzeczywistości elementy są dość sztywne, twarde, a przy tym delikatne, więc nie nadają się jako zabawki dla dzieci. Spać też z nimi nie polecam. Właściwie służą głównie za element dekoracyjny, na którym przez lata można się rozczulać. Niektóre z nich mają metalowy szkielet, przez które mogą robić różne pozy, i być świetnymi modelami dla fotografów, którzy najwyraźniej sprzymierzyli się, by wywołać u mnie zazdrość. 


To Ginger z serii Tiny Griffin Lemur
Jeśli jesteście choć trochę do mnie podobni to pewnie zastanawiacie się gdzie można takiego stworka kupić. Na stronie Santaniel znajdziecie więcej stworków (niektóre naprawdę przypominają skrzyżowanie Ferbiego z Gremlinami) oraz zakładkę ze sklepem. Jeśli nie znajdziecie tam niczego to możecie się z nią skontaktować za pomocą formularza i napisać co byście chcieli. Ceny ustalane są indywidualnie. A na zakończenie podrzucam jeszcze kilka zdjęć tych rozkosznych zabawek.


To Oncilla z serii Inari Fox
Tiny Griffin Lemur Leopard
 

Ps. Którego chcielibyście adoptować i jak bardzo żałujecie, że nie istnieją naprawdę? 

You Might Also Like

0 komentarze