Magiczna kawiarnia, czyli Gosiarella w Dziórawym Kotle

By 14:00 , ,


Na popkulturowej mapie Krakowa niedawno zabłysnął nowy punkt warty odwiedzenia - kawiarnia "Dziórawy Kocioł". Postanowiłam sprawdzić, czy to miejsce faktycznie jest tak przepełnione magią, jak można sądzić po nazwie. W końcu każdemu fanowi serii o Harrym Potterze nasuwa się automatyczne skojarzenie z "Dziurawym kotłem", czyli londyńskim pubem oddzielający świat mugoli od krainy czarodziejów. A Krakowska rzeczywistość wygląda tak:

Knajpa w klimacie Harrego PotteraIdąc ulicą Grodzką natykam się na Gryfona trzymającego w rękach "Daily Prophet", czyli nic nadzwyczajnego. A nie czekajcie. Zapomniałam, że moja sowa nie dotarła, więc to zdecydowanie nie jest dla mnie (i dla reszty nieszczęśników) codzienny widok, więc trzeba się zatrzymać. Na moje szczęście Gryfonów cechuje rycerskość, więc udaje mi się namówić go nie tylko do pokazania najnowszego wydania gazety czarodziejów (daje słowo: obrazki się ruszają!), ale także wskazania drogi do "Dziórawego Kotła" i zdradzenia tajemniczego hasła, dzięki któremu dostanę ciasteczko z wróżbą. Szczęśliwa, że przechytrzę leniwą sowę wchodzę w alejkę, a następnie schodami do piwnicy, w której znajduje się kawiarnia. Już na progu zdążyła rozwiązać najważniejszą tajemnicę swojego życia, czyli co się stało z moim listem z Hogwartu! Zawsze podejrzewałam, że sowa niosąca dla mnie zaproszenie wykoleiła się na jakimś drzewie, albo nastąpiła poważna pomyłka w administracji szkoły. A tu proszę! Zagubione listy wiszą sobie spokojnie nad sufitem! Następnym razem będę musiała wziąć ze sobą drabinę, by go odebrać. 

Gdzie jest moja sowa z listem z Hogwartu
Zaginione listy zapraszające do Hogwartu wiszą pod sufitem. Już wiecie gdzie je znaleźć! 
Wnętrze lokalu również przypadło mi do gustu. Weszłam do baru, gdzie zamiast spokojnie, jak normalny człowiek złożyć zamówienie, postanowiłam popiszczeć na widok wystroju, różowych klepsydr (wszystko co jest różowe jest moją słabością) i mini biblioteczki, która oczywiście jest wyposażona m.in. w serię powieści J.K. Rowling. Przy okazji ciągle rozrasta się kolekcja magicznych gier planszowych, a niedawno pojawił się Pegazus. Innymi słowy pełen oldschool, a wszystko to oddane do dyspozycji klientów. No może poza różowymi klepsydrami, bo podejrzewam, że dziwnie by na mnie patrzyli, gdybym zabrała je ze sobą do stolika. Chociaż istnieje spore prawdopodobieństwo, że posądziliby mnie nie o skrzywienie, ale o wyliczanie im czasu, który poświęcają na przygotowanie zamówienia. Skoro o tym mowa to muszę się Wam do czegoś przyznać - nienawidzę piwa. Poważnie, nie cierpię jego smaku! Niemniej nie mogłabym napisać tekstu o tej kawiarni bez choćby spróbowania ich popisowego napoju. I tak oto z własnej nieprzymuszonej woli zamówiłam kremowe piwo. Na moje szczęście z tradycyjnym piwem nie miało wspólnego i było przepyszne, ale do tego jeszcze wrócę. Poza barem są dwie sale, w których można się wygodnie rozsiąść. Wybrałam ciemniejszą z kominkiem, która wydała mi się bardziej przytulna. Co prawda półmrok nie sprzyja czytaniu, czy też graniu, ale do tego bardziej się nadaje druga sala, którą ozdabia namalowana lokomotywa wyglądająca bardzo znajomo. 


Dziórawy kocioł Ser-Nick


Jedyne co mnie nie urzekło to wygląd menu, który jest tak mogolski, jak tylko mógłby być. Liczę, że to niebawem ulegnie zmianie, bo jego zawartość zachwyca. Uśmiecham się, gdy widzę Ser-Nicka, czyli sernik na cześć ducha Bezgłowego Nicka. Uśmiecham się do mioteł na ścianach i dzieciaków robiący zdjęcia Nimbusa 2000. Uśmiecham się nawet, gdy nad głową świecą mi lampki choinkowe. Zdecydowanie pomysł na kawiarnie bardzo mi się podoba i jestem zdumiona, jak niewiele mamy w Krakowie miejsc nawiązujących do światów znanych z dzieł popkultury. 
Fani Pottera będą się czuli w Kotle, jak w pokoju wspólnym Gryfonów. Niemniej mimo, że dekoracje, nazwa, promotor i właściwie większość elementów wystroju mocno nawiązuje do Hogwartu, to właściciel zapewnia, że jest to miejsce przeznaczone dla wszystkich czarodziejów. W "Dziórawym Kotle" znajdzie się miejsce zarówno dla fanów Pottera, jak i Panoramixa. 


Wnętrze dziurawego kotła w krakowie

Ogólnie jestem zachwycona "Dziórawym Kotłem", który może jeszcze nie jest idealny, ale z pewnością stara się taki stać. Podoba mi się uroczy, wręcz magiczny klimat tego miejsca. Wygodne sofy, półmrok, kominek, książki i przepyszne kremowe piwo sprawiają, że chce się tam wracać. Szczerze mówiąc to nawet, gdyby mi się nie podobało tam wcale to i tak odwiedzałabym Kocioł dla samego piwa. Naprawdę nie potrafię opisać, jak ono jest niesamowicie pyszne! Robiłabym je sobie codziennie, ale właściciel nie chciał mi zdradzić przepisu. W sumie nic dziwnego, skoro sam go opracował, a ludzie z całej Polski przemierzają kraj, by go spróbować. Wierzcie mi, warto!  

Ps. Jeśli wybierzecie się do Krakowa i będziecie chcieli się spotkać to już mamy idealne miejsce!
Ps2. Jakie Waszym zdaniem powinny powstać jeszcze miejsca nawiązujące do dzieł popkultury?

You Might Also Like

0 komentarze