Nie chcesz być księżniczką Disneya!

Chce być księżniczką z bajki

Ach! Księżniczką być! Piękne suknie, przystojny książę i happy end - kto o tym nie marzy? Nie wiem, ale zdecydowanie wszyscy powinni przestać! Najlepiej w tej chwili! Księżniczki u Disneya mają straszne życie i to już od najmłodszych lat, a potem wcale nie jest lepiej. Przygotowałam dla Was 7 powodów, dzięki którym przestaniecie marzyć o byciu księżniczkami z bajek! 
[Ważne: istnieją księżniczki, które nie pasują do danych podpunktów, ale są wyjątkami!]

1. Zła sytuacja rodzinna
Niemal wszystkie księżniczki Disneya są półsierotami. Disney przez dziesięciolecia skrupulatnie mordował ich matki (przeczytajcie Czy Disney nienawidzi matek?), zostawiając małe dziewczynki (i pozostałych bohaterów swoich bajek) w najlepszym razie pod opieką ojców. Raz na jakiś czas trafiał im się całkiem znośny ojczulek, jednak najczęściej byli oni średnio zainteresowani dobrem swych dzieci. Woleli zostawić je pod opieką swojej nowej żonki, które dbały o to, by punkt nr 2 stał się faktem.

2. Beznadziejne dzieciństwo
Aurora została oddana na wychowanie niezrównoważonym wróżkom, bo rodzicom nie chciało się nią zajmować. Śnieżka musiała się błąkać po lesie, bo jej macocha chciała ją zabić. A i tak najgorzej miał Kopciuszek, który robił za niewolnika swojej rodzinki. W takich warunkach rozwój emocjonalny dziecka nie może być prawidłowy, więc nic dziwnego, że disneyowskie księżniczki są takie bierne. 

3. Bierność 
Przeciętna księżniczka siedzi w swoim małym padole łez i rozpaczy, dopóki nie przyjdzie ktoś, kto łaskawie ją z niego wyciągnie. Pamiętacie, gdy łowca miał zabić Śnieżkę, a ona sobie tam zwyczajnie stała i czekała, aż zarąbię ją siekierą w środku lasu? O tym właśnie mówię, gdy chłop sam się nie rozmyślił to mielibyśmy masakrę siekierą ręczną, a nie bajkę dla dzieci. Obszarpany Kopciuszek pogodził się z decyzją macochy i najpewniej zwinęłaby się kłębek koło węgla, gdyby nie pojawiła się dobra wróżka. Nawet Kida czekała tysiąc lat (plus minus 500), by poznać historię swojego ludu i odnaleźć niebieski kryształ. Oczywiście i ona miała pomoc. 

4. Żenujący iloraz inteligencji
Wyobraź sobie, że nagle pojawia się dobra wróżka, która chce spełnić Twoje marzenie - o co prosisz? Jeśli to nowa sukienka i pójście na bal to zdecydowanie jesteś księżniczką Disneya. 
Wyobraź sobie, że ktoś chce Cię zabić i mimo porażek nie ustaje w próbach, czy w takiej sytuacji bierzesz jabłko od podejrzanie wyglądającej baby, która puka do chatki znajdującej się w ŚRODKU LASU? Jeśli tak to zdecydowanie długo nie pożyjesz.
Uważasz, że rozsądnie jest przehandlować swój głos i życie za parę ludzki nóżek u najcwańszej wiedźmy w podmorskim półświatku? Bitch, please. 
Wygląda na godną zaufania?
5. Cel życiowy - dorwać księcia z rumakiem.
I jak współczesna kobieta mogłaby się identyfikować z tym punktem? No jak?! Nawet jeśli nie w głowie nam kariera to jest tam miejsce na inne cele. Samorealizacja, zdobycie nobla, czy podróże po świecie, a nie jakiś tam książę, czy inny królewicz. Chyba, że ten rumak to po to, by na nim zwiedzać świat? Jeśli tak to znam wygodniejsze sposoby podróżowania po świecie. Wracając jednak do tematu. Rozumiem, jak wspaniałe jest znalezienie ukochanego, ale nie róbmy z tego życiowej misji. 

6. Gdzieś zawsze czai się ZŁOczyńca!
Każdy szanujący się czarny charakter musi dążyć do totalnej zagłady disneyowskiej księżniczki. W planach jest posiadanie władzy nad dziewuszką, podstępne pozbawienie jej wszystkiego co sprawia radość, a i odebraniem życia nie pogardzą. Kto chciałby, aby przez całe jego życie ktoś próbował pozbawić go szczęścia? Zwłaszcza, że bajkowi antagoniści są najbardziej zdeterminowali ze wszystkich! 

7. The End
Twórcy zawsze kończą bajkę sceną sugerującą happy end, że niby żyli długo i szczęśliwie. Wierzycie w to, że małżeństwo zawierane po jakiś 3 dniach znajomości może być usłane różami? Na moje oko to co się dzieje po zakończeniu jest tak drastyczne, że dzieci nie powinny tego oglądać. Mówiąc w prost: bajka kończy się na zakończeniu, potem zaczyna się koszmar. 
Ona jeszcze nie wie
Punkt bonusowy: Gosiarella poświęci bloga, by Cię wyśmiać!
Tego raczej nie trzeba komentować - wszyscy znacie zawartość tekstów z działu bajkowego.

Nie wiem jak Wam, ale mi zdecydowanie odechciało się być księżniczką Disneya. Nie żebym wcześniej chciała, ale teraz jestem pewna, że całkiem dobrze mi się żyje, gdy żaden czarny charakter nie czai się za rogiem, by wepchnąć mi zatrute jabłko do gardła. Żaden królewicz nie czai się, aż zasnę, by mnie łaskawie pocałować, bo to nic innego jak napastowanie! A w dodatku miałam stosunkowo udane dzieciństwo i nikt poza bratem nie próbował nie ganiał za mną z ostrymi przedmiotami. Tak, zdecydowanie mam lepsze życie niż większość księżniczek, czy to tych od Disneya, czy tych prawdziwych (jeśli nie czytaliście dlaczego
nie warto urodzić się w rodzinie królewskiej to polecam!).

Ps. Przyznajcie się teraz grzecznie kto z Was marzył, by zostać księżniczką?
Ps2. Chcecie wersję o królewiczach?