Zróbmy z tego bajkę: Krzyk

By 14:00 , ,


Mam nadzieję, że wiecie czym jest "Zróbmy z tego bajkę", jeśli nie to w skrócie jest to próba przerobienia strasznej historii na bajkę (czyli to, co Disney robi od dziesięcioleci). W pierwszej kolejności padło na "Krzyk" (mam nadzieję, że obejrzeliście go, bo spoilerów nie sposób uniknąć) z Ghostfacem obsadzonym w roli głównej. Przygotujcie się psychiczne, bo zaczynamy!

Dawno, dawno temu istniały obok siebie dwa Królestwa, które oddzielał gęsty las. Jedno z nich - Slasherowice było rządzone przez potężnego króla Cravena, jednak ciążyła na nim klątwa - każdy z jego synów miał być prześladowany i zginąć z ręki ukochanej kobiety, a gdy każdy dziedzic korony umrze Slasherowice zostaną zapomniane. Król Craven nie mógł dopuścić, by przepowiednia się wypełniła, lecz ciągle nie mógł znaleźć wyjścia z tej okropnej sytuacji. Jednak król był niezwykle inteligentny, więc stosował wszystkie środki zapobiegawcze, jakie tylko przyszły mu do głowy. Każdy nowo narodzony syn otrzymywał od ojca unikatową maskę, którą musiał nosić dniami i nocami, dzięki czemu niemal nikt nie wiedział, jak naprawdę wyglądali. Gdy młodzi królewicze podrastali otrzymywali kolejny podarek - stworzoną specjalnie dla nich broń i przez lata trenowali, by jak najlepiej się nią posługiwać. Po zakończeniu szkolenia każdemu z królewiczów zostali przydzieleni strażnicy, których mundury stanowiły niemal takie same ubrania i maski, jakie nosili synowie króla. Po co zapytacie? Król wierzył, że dzięki temu zły los się pomyli i dosięgnie kogoś innego.

Najmłodszym synem Cravena był królewicz Ghostface. Mimo licznej obstawy czuł się on bardzo samotny.  Po osiągnięciu pełnoletności zamieszkał w mniejszym zamku sam ze swoimi strażnikami. Całe dni spędzali na oglądaniu horrorów, bo tylko na nie pozwalał jego ojciec. W końcu po obejrzeniu komedii romantycznej jego synowie mogliby poczuć silną potrzebę znalezienia sobie ukochanej, a po strasznych filmach wiedzieli, że każdego obcego należy przywitać nożem. Oczywiście, gdyby Ghostface w ogóle mógł spotykać obcych ludzi. Skąd! Nie wolno mu było opuszczać zamku! Ghostface wiedział o przepowiedni, ale jak dotąd jego starsi bracia mieli się dobrze i dalej byli w jednym kawałku, więc zaczął wątpić w sens chronienia życia za wszelką cenę. Postanowił zaryzykować i po kryjomu opuścić pałac.

Przenieśmy się teraz do drugiego Królestwa o wdzięcznej nazwie Filmoville, którym od wielu lat zarządzał król Oscar. Filmoville było typowym baśniowym królestwem, w którym wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Mieszkańcy wiedzieli, że nawet, jeśli przeżyją niebezpieczną przygodę to i tak czeka ich happy end. Ba! Oni specjalnie wyszukiwali niebezpieczeństw, by jak najszybciej móc cieszyć się błogą pewnością, że nic złego im się nie przydarzy... a może po części bali się, że jeśli w coś się nie wplatają to zostaną bohaterami drugoplanowymi? Sidney była inna. Jej rodzice byli bohaterami trzecioplanowymi i źle się to dla nich skończyło - matka zginęła, a ojciec co chwilę znikał (do szafy), dlatego dziewczyna nie wierzyła, że czeka ją coś niezwykłego. Chciała po prostu żyć w spokoju. Wiedziała, że aby to osiągnąć musiała uciec. Słyszała wcześniej o tajemniczej krainie znajdującej się po drugiej stronie lasu, ale nikt kogo znała nigdy stamtąd nie wrócił, więc nie wiedziała, jak tam się żyję. Postanowiła zaryzykować i przejść przez las. 

Ciemną nocą przez las przemykała postać. Widać było tylko ciemne szaty rozwiewane przez wiatr i białą maskę oświetlaną przez księżyc. Biegł, jakby od tego zależało jego życie. Mimo wieloletniego treningu z trudem przemieszczał się przez gęsto zalesiony las, zaś maska na twarzy ograniczała pole widzenia. Aż do zderzenia nie widział dziewczyny w białej koszuli nocnej, która na niego wpadła. Przewrócili się na ziemię. Ghostface podniósł się pierwszy i zauważył, że dziewczyna, która na niego wpadła leżała teraz nieprzytomna. Nigdy wcześniej nie widział prawdziwej (czyli nie aktorki z horroru), obcej dziewczyny, więc nie wiedział co ma zrobić. Horrory i trening nauczyły go, że najbezpieczniej byłoby ją zaszlachtować na miejscu, jednak on jedynie w osłupieniu przyglądał się jej skórze bladej, jak u trupa śnieg i włosach czarnych, jak smoła. Przyglądał się jej oczarowany i już wiedział, że nie potrafiłby jej skrzywdzić. Chciał ją poznać, dlatego usiadł przy niej cierpliwie czekając, aż się zbudzi. Niestety nim to się stało odnaleźli go jego strażnicy. Nie zastanawiając się długo postanowili wypruć dziewczynie flaki, a królewicza zaciągnąć siłą do zamku, jednak Ghostface miał inny plan. 
- Jeśli zostawicie ją w spokoju, pójdę z Wam - powiedział królewicz. 
- I tak z nami pójdziesz! - odpowiedział Billy, najbardziej obślizgły z jego strażników.
- Owszem, ale wtedy wielu z was zginie od mojego noża, a mój ojciec dowie się, że nie potrafiliście mnie upilnować! - najwyraźniej Ghostface odziedziczył spryt króla Cravena.
Strażnicy niechętnie zgodzili się na ten układ i wspólnie z królewiczem wrócili do zamku, pozostawiając nieprzytomną dziewczynę w lesie. 



Po przebudzeniu Sidney była przerażona. Nie wiedziała co się stało i dlaczego była nieprzytomna. Postanowiła wrócić do domu i na jakiś czas zapomnieć o ucieczce. Ghostface zaś nie potrafił o niej zapomnieć. Poprosił swojego najbardziej zaufanego strażnika, Stuarta, by udał się do Filmoville ze specjalną, ściśle tajną misją polegającą na odnalezieniu i pilnowaniu Sid. Stuart niechętnie się zgodził i szybko znalazł się w kręgu najbliższych przyjaciół Sid. Prawdę powiedziawszy posłużył się jej przyjaciółką, z którą związał się, by wypełnić zadanie powierzone przez królewicza. Dzięki temu udało mu się również przekazać numer telefonu dziewczyny. Niestety nie udało im się zachować dyskrecji i niebawem Billy dowiedział się o fascynacji Ghostface. Moje drogie dzieciaczki, po tym, co za moment usłyszycie możecie mieć złe zdanie o Billy'm, jednak musicie zrozumieć, że on nie kierował się złymi, czy też okrutnymi intencjami. Billy kochał swoje Królestwo, swojego króla i królewicza. Jego życiem była służba monarchii, a przy tym rozumiał, co się stanie, jeśli strażnicy zawiodą i przepowiednia się spełni. To właśnie dlatego poprosił swojego władcę o urlop. Nie powiedział jednak gdzie się wybiera, a jak zapewne się domyślacie celem jego podróży było Filmoville. Dzięki Stuartowi udało mu się zbliżyć do Sidney i zyskać jej zaufanie. 

W tym samym czasie Ghostface od wielu godzin patrzył się bezradnie w telefon, zastanawiając się przy tym, o czym mógłby z porozmawiać z Sid. Stwierdził, że nie będzie z siebie robił idioty i spróbuje najpierw przetestować telefoniczny podryw na innej dziewczynie. Wybrał numer na chybił trafił, a po odebraniu połączenia powiedział pierwszą rzecz, jaka przyszła mu do głowy:
- Jaki jest Twój ulubiony horror? - zapytał. 
Zresztą sami zobaczcie, jak to wyglądało:

O dziwo, rozmowa szła całkiem dobrze dopóki połączenie nie zostało przerwane. Zdziwiony Ghostface nie wiedział, że to Billy włamał się do sieci telefonicznej, by przejąć połączenie, nastraszyć dziewczynę, a w końcu ją zneutralizować, by ta nikomu nie powiedziała, że o rozmowie z królewiczem. Nieświadomy niczego Ghostface co jakiś czas dzwonił do mieszkańców Filmoville, a biedny Billy musiał szybko reagować, by chronić tożsamość królewicza. I tak oto w Królestwie ludzie padali trupem za każdym razem, gdy w słuchawce usłyszeli pytanie o swój ulubiony horror. W końcu królewicz postanowił zadzwonić do dziewczyny, z którą zderzył się w lesie. Jednak słysząc przerażenie w jej głosie czuł się zraniony. Rozmowa nie poszła dobrze. Zrozpaczony chłopak pomyślał, że nie może dalej tkwić w zamku. Postanowił działać. 
[Źródło]
W środku nocy ponownie wymknął się ze swojego Królestwa i tym razem udało mu się bez problemów dotrzeć do domu Sindey. Niestety przez brak obycia wśród obcych ludzi brakowało mu podstawowych zasad kultury i zamiast zapukać postanowił sam się wpuścić do jej domu, by jak najszybciej ją znaleźć i wyznać, że ma obsesje na jej punkcie. Sid zaczęła uciekać, lecz królewicz był nieustępliwy - gonił ją po całym domu, a gdy zatrzasnęła się w pokoju wdarł się oknem. W końcu, gdy Sid nie miała już gdzie uciec Ghostface powalił ją na ziemię i unieruchomił. Patrząc w jej przerażone oczy zrozumiał, że nadszedł czas, by w końcu się ujawnić. Odrzucił nóż, ściągnął z głowy kaptur i powoli zdjął maskę. Serce Sidney zamarło, gdy mężczyzna, którego podejrzewała o nieodpartą chęć zabicia jej pokazał swe prawdziwe oblicze. Okazał się przystojniakiem o mocno zarysowanej szczęce, błękitnych oczach i pięknych ciemnych włosach. W najśmielszych snach nie podejrzewała, że maska ducha skrywa przystojne oblicze księcia z bajki i jak to w bajkach bywa zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. To nic, że dalej podejrzewała go o zamordowanie połowy jej miasteczka - w końcu był niczym animowany Adonis. 

Wtem stało się coś niezwykłego! Sidney nie mogła wykrztusić z siebie słowa, więc postanowiła wyśpiewać swoje uczucia, a po chwili do niezwykle melodyjnego utworu pełnego ochów i achów dołączył głos Ghostface'a. Gdy niesamowicie przystojny królewicz rozpoczął swą pieśń wyjaśniającą kim jest (czyli o swoim pochodzeniu, klątwie, pierwszym spotkaniu Sid w lesie oraz próbach nawiązaniu z nią kontaktu) zleciały się wszystkie okoliczne nietoperze (w końcu była noc, więc wszystkie ptaki smacznie spały), by wirować radośnie nad ich głowami. W oczach Sidney zalśniły łzy wzruszenia, gdy już normalnym głosem wyznał jej miłość i wyjątkowo rozczuliło ją, gdy szepnął jej do ucha, że chce zobaczyć jej wnętrze. Planowali wspólnie uciec następnej nocy.

Wieczorem zorganizowano imprezę pożegnalną Sidney. Pewnie sądzicie, że to głupie, skoro okoliczni mieszkańcy dalej wierzyli, że na wolności grasuje psychopatyczny morderca, jednak pamiętajcie, że akcja naszej bajki rozgrywa się w Królestwie, w którym każdy chce przeżyć przygodę życia. Nawet w trakcie imprezy przeprowadzono szkolenie, jak dożyć swojego happy endu. Jednak niektórzy goście okazali się niezbyt pojętnymi uczniami, gdy dwóch zamaskowanych morderców cięła ich nożami. Aaa tak! Radosne świętowanie zostało przerwane przez Billy'ego i Stuarta, którzy chcieli znaleźć i sprowadzić królewicza do domu, a przy okazji zabić dziewczynę, która mogła przyczynić się do jego zguby. Nie wiedzieli jednak, że Ghostface był w tym czasie w innym miejscu (przygotowywał karetę dla swojej księżniczki). Biedna Sid teoretycznie nie miała szans przeciwko dwóm wyszkolonym królewskim strażnikom, ale w decydującym momencie zjawiła się Filmovillowska Matka Chrzestna, która zmieniła parasolki do drinków w ostre noże. To właśnie dzięki nim Sidney udało się ocalić życie i zlikwidować prześladowców. Gdy na miejsce krwawej jatki dotarła policja, nasza rezolutna bohaterka wymyśliła bardzo wiarygodne wyjaśnienie. Powiedziała strażnikom prawa, że Billy jest królewiczem z sąsiedniego Królestwa, który dostał obsesji na jej punkcie. Stuart - jego strażnik pomagał mu przez cały czas. 

Jeśli zastanawiacie się po co to kłamstwo to śpieszę z wyjaśnieniem. Przez to, że prawdziwy królewicz nigdy nie ściągał maski, nikt by go nie rozpoznał. Zresztą nikt też nie wiedział jak w rzeczywistości wyglądają jego strażnicy, więc król Craven uwierzył, że jego najmłodszy syn umarł z ręki ukochanej. Prawdziwy Ghostface nie musiał się już obawiać, że strażnicy będą go szukać. Sfingowanie śmierci królewicza nie rozwiązywało jednak problemu klątwy ciążącej na jego rodzie, jednak i na to dwójka zakochanych znalazła sposób. Gdy sprawa ucichła postanowili się wyprowadzić na rancho pośrodku niczego - oddalone o wiele kilometrów od ludzkich siedzib. Jednak owe rancho znajdowało się na terenach Królestwa Filmoville, więc zgodnie z obowiązującymi tam magicznymi prawami po przeżyciu niezwykłej przygody musieli teraz żyć długo i szczęśliwie, a co za tym idzie klątwa ze Slasherowic została zneutralizowana. I tak oto Sidney i Ghostface wzięli ślub i mieli swój happy end. The End!

[Jeśli martwicie się o dziedziców korony Slasherowic to nie potrzebnie - Ghostface był najmłodszym synem i dopiero trzecim w kolejce do tronu, więc jeśli jego bracia znajdą sposób na złamanie klątwy będzie okey. Może kiedyś opowiem Wam ich historię, jeśli będziecie chcieli.]

Ps. Nawet nie wiecie, jak ciężko było nie zrobić z tego parodii - niemal ponad moje siły! 

You Might Also Like

0 komentarze