The Story of Books, czyli jak wydać książkę?


Każda książka ma swoją indywidualną historię, ale wszystkie przechodziły przez podobną drogę — od postawienia ostatniej kropki przez swojego autora po trafienie na półki księgarń. Gdy rękopis opuszcza bezpieczne ramiona autora, musi przejść przez wyboistą drogę, by trafić do serc czytelników, i tę historię chciałabym Wam opowiedzieć w serii The Story of Books.

Wiem, jak wielu spośród Was marzy o wydaniu własnej książki i/lub interesuje się, jak wygląda proces jej powstawania zza kulis, a jednak mimo dość oczywistych informacji na temat pracy, które wykonują wydawnictwa, mam wrażenie, że wiele kwestii pozostaje niejasnych. Nie powiem Wam, jak napisać własną książkę, ale w ostatnim czasie zajrzałam za kurtynę i postanowiłam przybliżyć Wam proces wydawniczy, korzystając z wiedzy osób, które mają już wydanie książki za sobą, a także tych, którzy zajmują się tym na co dzień. Spodziewajcie się, że co drugi piątek przez najbliższe miesiące znajdziecie tu nową dawkę informacji, a na tę chwilę zajmijmy się podstawami, czyli jakie możliwości ma autor na polskim rynku wydawniczym.


4 sposoby na wydanie książki


Załóżmy, że skończyliście pisać, więc teraz Wasz potencjalny bestseller musi ruszyć w długą drogę, która doprowadzi go do rąk czytelników. Ścieżki różnią się od siebie, jednak X najpopularniejszymi opcjami, które macie przed sobą są:


1. Wydawanie książki w wydawnictwie
Ta opcja zakłada, że samodzielnie wyszukujecie wydawnictwa, które Was interesują i wysyłacie do nich swoją propozycję wydawniczą, a później czekacie na ich decyzje. Sprawa wydaje się dość prosta, wystarczy, że ruszycie na wycieczkę do księgarni i rozejrzycie się na dziale gatunku, w którym napisaliście własną książkę, by sprawdzić, które polskie wydawnictwa wdają ten typ, a następnie zachowujecie się, jak na dobrych  stalkerów  researcherów przystało i wyszukujecie ich strony internetowe, gdzie zapewne czeka na Was odpowiednia zakładka typu "Kontakt" lub "Dla autorów" z informacjami, jak powinna wyglądać przesłana przez Was propozycja. Najczęściej składa się na nią plik z Waszym papierowym dzieckiem, jedno lub dwustronicowe streszczenie oraz informacja o autorze, czyli o Was. Tam także znajdziecie odpowiedni adres mailowy, na który możecie ją przesłać. Po wysłaniu należy uzbroić się w cierpliwość, bo dopiero po wielu miesiącach może nadejść oczekiwana nowina o zainteresowaniu Waszą książką. W przypadku odmowy najpewniej nikt się z Wami nie skontaktuje.
Niemniej, jeśli odpowiedź jest pozytywna, to od tej pory (a raczej od podpisania umowy) los Waszej książki spoczywa w rękach ludzi z wydawnictwa - od redaktorów po ludzi od promocji. To oni przypilnują, by wyczyścić ją z błędów, ładnie opakować, wydrukować, złożyć i ustawić na półki księgarń.
Uwaga! Wy za to nie płacicie. Koszty pokrywa wydawca, który również Wam wypłaca odpowiednie honorarium i procent ze sprzedaży.


2. Wydawanie książki w wydawnictwie Vanity Press
Zasadniczo ten punkt powinien być podobny do poprzedniego, jednak nie jest. Początkowy proces wysłania propozycji wydawniczej wygląda podobnie, jak w przypadku tradycyjnego wydawnictwa, jednak w tym przypadku możecie mieć pewność, że dość szybko otrzymacie wiadomość zwrotną o chęci podpisania umowy, jednak z wyraźnym zaznaczeniem, że to wy pokrywacie koszty wydania Waszej książki. Niby dalej wszystkim zajmuje się wydawnictwo, lecz to "wszystko" jest opłacane pieniędzmi z Waszego portfela, a jakość świadczonych usług zazwyczaj pozostawia wiele do życzenia. Zresztą, co ja będę Was zniechęcać — sami sprawdźcie, jak wiele książek wydawanych przez wydawnictwa tego typu znajduje się w księgarniach lub chociaż je kojarzycie i oceńcie ich skuteczność.

3. Wydawanie książki z agentem literackim
Ponownie ten sposób wiele się nie różni od pierwszego, czyli przygotowujecie swoją propozycję wydawniczą, lecz zamiast wysłać ją prosto do wydawnictw, przesyłacie do agencji literackiej i czekacie na decyzję. Jeśli będzie pozytywna, to możecie sobie przybić piąteczkę, bo oto Wasze papierowe dziecko zyskało przyjaciela (miejmy nadzieję kompetentnego!), który będzie wraz z Wami nad nim pracować, by było tak idealne, jak jest w stanie, a następnie przedstawi je odpowiednim wydawcom i będzie walczyło o jego dobro na równi z Wami. To on będzie negocjował najlepsze warunki w umowie zarówno dla Was, jak i książki.
Ważne: Wynagrodzeniem agenta jest procent z Waszych zysków, więc zrobi wszystko, by były korzystne. To dobrze, bo upewni się, że książka zostanie wydana (nikt nie lubi pracować za dobre słowo) i przypilnuje, by dobrze się sprzedawała.

4. Wydawanie książki na własną rękę, czyli Self Publishing
W tym przypadku sami sobie jesteście sterem, żeglarzem, okrętem. Nie musicie nigdzie wysyłać swojej książki i czekać na werdykt, bo wszystko leży w Waszych rękach. Decydujecie o wszystkim, wszystko finansujecie z własnej kieszeni i wyłącznie Wy czerpiecie zyski ze sprzedaży. Wy odpowiadacie za redakcje (a raczej którego redaktora opłacić), korektę (jak wcześniej), skład, okładkę, wydruk, dystrybucję, sprzedaż i reklamę. Zostajecie pisarzem orkiestrą, który musi wszystko ogarnąć samodzielnie. Umówmy się, ryzyko jest ogromne, ale również możecie zarobić na książce znacznie więcej, niż w powyższych opcjach, nawet przy znacznie mniejszym nakładzie książki.

Skoro podstawowe sposoby zostały ogólnie przybliżone, to możecie spokojnie przygotować się na nadchodzące szczegóły, bo nie dość, że w The Story of Books mam zamiar dość rozwlekle przybliżyć każdą z powyższych opcji, to dodatkowo zalać Was masą wskazówek, która może się okazać przydatne w czasie Waszej podróży do szczytów list bestsellerów. A jeśli macie jakieś pytania lub chcecie, by dana kwestia w ramach serii została poruszona, możecie śmiało wrzucić je w komentarzach.
Chcecie być na bieżąco? Wpadajcie na Facebooka!

Ps. W tym miejscu chciałabym podziękować mojej cudownej Facebookowej Różowej Armii, która na grupie pomogła nadać kształt tej serii i zalała mnie pytaniami, które mogłam przedstawić wszystkim osobom wciągniętym do projektu (spokojnie, przedstawię ich w odpowiedniej chwili!). Dzięki, Sałaty! Jesteście najlepsze!
Do przeczytania w piątek za dwa tygodnie!