Kim są Beta Readers i dlaczego pisarz ich potrzebuje?

Etapy powstawania książki

Załóżmy, że postawiliście ostatnią kropkę w swojej książce, więc wypadałoby ją oddać w czyjeś ręce, by mógł przeczytać. Pewnie chcielibyście, żeby zrobił to wydawca lub agent literacki (w zależności od sposobu, w jakim będziecie chcieli wydać książkę), jednak mam dla Was małą radę. Nim to zrobicie, znajdźcie betę, a najlepiej bety (tak, w liczbie mnogiej). No dobrze, ale zacznijmy od tego, kim jest beta i po co Wam ona?

Beta readers to pierwsi czytelnicy, przynajmniej w teorii, bo w rzeczywistości są oni królikami doświadczalnymi, na których możecie przetestować, jak się czyta spisaną przez Was opowieść.
Zauważyłam, że bety w Polsce jest kojarzony bardziej z fanfiction, niż samymi książkami, przez co utożsamia się ich pracę w dużej mierze z poprawianiem błędów językowych. W rzeczywistości Wasze bety będą miały inne zadanie - wytknięcie Wam wszystkich błędów, jakie popełniliście w swoim tekście, od błędów logicznych po fabularne, a jeśli przy okazji poprawią błędy, tym lepiej. Niemniej przede wszystkim, dzięki nim dowiecie się, jak odbiera książkę osoba, która jej nie napisała (czyt.: WY).

Pomyślcie o tym w ten sposób: Wy znacie historię, bo nim przelaliście ją na papier, mieliście ją w swojej głowie. Mogliście pominąć spisanie istotnej informacji lub zbyt ubogo wykreować świat (co w przypadku fantastyki może czytelnika zaboleć). Na pytanie, czy zrobiliście to sensownie, odpowie Wam beta, a przy okazji da znać, co sądzą o poszczególnych bohaterach, czy wątkach, a także, czy są w stanie przewidzieć, co się stanie w kolejnych rozdziałach. Jeśli napisaliście kryminał, a po trzech przeczytanych rozdziałach Wasze bety są w stanie wskazać mordercę, to coś poszło źle i należy nad tym popracować. Jeśli napisaliście wyciskający łzy z oczu romans, a Wasze bety nie polubiły bohaterów, to też nie najlepiej. Jeśli napisaliście horror, a Wasze bety chichrały się radośnie podczas czytania (a nie są żadnymi krwi psychopatami), to też dobrze byłby wiedzieć o tym zawczasu, nie sądzicie? Konstruktywna krytyka przyda się, by poprawić wszystkie błędy i zwiększyć szanse na zainteresowanie wydawcy/agenta swoim dziełem. A jeśli nie wierzycie mnie, to zaufajcie pisarce z krwi i kości:


„Warto znaleźć chociaż jedną osobę, do której ma się zaufanie i dać jej tekst do przeczytania, zanim zrobi się z nim coś więcej. Pisarz jest, a przynajmniej powinien być, związany emocjonalnie ze swoją książką. Zawsze coś umknie, bo autor często zna całą powieść już na pamięć, ale to, co dla niego jest oczywiste, nie musi takie być dla czytelnika. A chyba każdy chce wysłać do potencjalnego wydawcy tekst jak najlepszej jakości. Od tego jest beta, żeby pomóc. Przy okazji można się nauczyć brania krytyki na klatę, to się przydaje w zawodzie.” ~ Anna Bellon, autorka serii The Last Regret

I chociaż zdradziła mi, że uwielbia swoje bety, to muszę Was ostrzec, bety obudzą Waszą żądzę mordu. Umówmy się, że pisanie jest zazwyczaj dość osobistą rzeczą, w końcu tworzymy bohaterów, kreujemy światy i opisujemy historię, która rodzi się i żyje przez długi czas w naszej wyobraźni. Wielu pisarzy traktuje swoje książki jak bezbronne dzieci, które muszą bronić przed złem tego świata, a beta to osoba, która na Waszą prośbę okłada Waszego małego przedszkolaka workiem ziemniaków po głowie. Musicie się psychicznie przygotować na to, że nie polubi Waszych bohaterów, będzie wytykać im wady i narzekać na rzeczy, o których nawet nie myśleliście, że mogą być złe. A najgorsze jest to, że zamiast odgryźć im za to głowy, będziecie musieli podziękować. Takie życie, w końcu wytykają błędy dla Waszego dobra. Jeśli nie zrobi tego beta, to zrobi to redaktor, a jeśli nie on, to z pewnością zrobią to przyszli czytelnicy, jednak na tym etapie, nie będziecie w stanie wprowadzić korekty do tekstu. Na pocieszenie są momenty, w których będziecie mieli ochotę wyściskać bety, na przykład wtedy, gdy pochwalą udane fragmenty lub w czasie wyjaśniania, dlaczego polubiły daną postać, machną jej analizę psychologiczną, rozkładając osobowość postaci na czynniki pierwsze, a Was zaleje pewność, że udało się przelać na papier dokładnie to, co chcieliście.


Jak znaleźć Beta Readerów i jak z nimi pracować?

Podejrzewam, że to nie znalezienie bety będzie największym problemem, lecz przełamanie się do poproszenia o sprawdzenie tekstu, bo bety możecie znaleźć wszędzie. To mogą być Wasi znajomi (najlepiej, by lubili czytać gatunek, w którym jest Wasza książka), możecie spróbować nakłonić do tego blogerów książkowych lub możecie znaleźć bety na grupach czytelniczych lub portalach literackich (jeśli taki wątek nie istnieje, możecie go założyć i dać znać, do kogo jest skierowana Wasza książka tj. grupa wiekowa, gatunek etc.). Dla ułatwienia możecie również zostawić komentarz pod tym tekstem, a nuż ktoś się zainteresuje.


Przejdźmy do drugiej kwestii, czyli, jak współpracować z betą. W tym przypadku nie ma reguły i to od Was zależy, jaki system uznacie za odpowiedni, a jedynie mogę Wam podrzucić informacje, jak to wygląda zza kulis doświadczonych pisarek:

Anna Bellon: "Mam dwie bety, które dostają książki po rozdziale i na sam koniec całość do wglądu. Trzy pozostałe dostają dopiero całość. Chodzi o porównanie opinii osób, które poznawały książkę stopniowo i tych, które podejdą do nich zupełnie na świeżo. Od bet wymagam przede wszystkim wyłapania nieścisłości fabularnych i momentów, kiedy coś się nie klei, bo może zabrakło jakiegoś przejścia, może coś jest za szybko lub coś jest niejasne. Dopiero w tym końcowym etapie proszę o dodatkowe przejrzenie tekstu i wyłapanie błędów, których sama nie wyłapałam (literówki, powtórzenia, błędy stylistyczne). Idealna beta to taka, która się nie patyczkuje i jest szczera od początku do końca. Zdarzało mi się dzięki takim uwagom znacznie ulepszyć przebieg akcji. Na przykład przy aktualnie pisanej książce znacznie zmieniłam tempo i rozwiązanie głównej kwestii właśnie dzięki uwagom jednej z bet".

Z kolei Jenna Moreci na swoim kanale opowiada o swoim systemie współpracy z beta readerami:


Małe podsumowanie dla leniuszków, którym nie chciało się oglądać. Jenna radzi, by przygotować zestaw pytań, które zadacie swoim betom zaraz po tym, gdy przeczytają dany rozdział (m.in. co sądzą o bohaterach, co sądzą o poszczególnych scenach, czy mają jakieś teorie na temat tego, co wydarzy się dalej, etc.) i bardzo ważną rzeczą jest, by odpowiadały na nie zaraz po przeczytaniu danej partii tekstu. Przy czym w pozostałych filmach Jenna porusza inne zagadnienia związane z betami np. jak być dobrym beta readerem (szczerze polecam to video osobom, które chciałby zostać betami oraz autorom, które potrzebują trochę wsparcia w trakcie swoich zmagań z betami) lub jak radzić sobie z krytyką.

Na koniec sama mam dla Was garść rad. Wiem, że krytyka zawsze mocniej rzuca się w oczy, niż pochwały, jednak starajcie się skupiać również na nich. Zadaniem bety nie jest dokuczanie Wam, lecz wskazanie tego, co zrobiliście dobrze i tego, co zrobiliście źle. Mając kilka bet zrozumiecie, że tak jak normalni czytelnicy (w końcu nimi właśnie są) mają różne zdania na temat poszczególnych fragmentów Waszej twórczości, które mogą się wzajemnie wykluczać lub dotyczyć tych samych kwestii (wtedy to problem), jednak tylko od Was zależy, czy wprowadzicie sugerowane przez nich zmiany i poprawicie to, co im się nie podobało. Przy okazji musicie znaleźć bety, którym będziecie w stanie zaufać i które naprawdę dadzą Wam uwagi, z którymi możecie pracować. Jeśli beta jest zwyczajnie wredna - pozbądźcie się jej. Jeśli beta olewa Wasz czas i przez miesiąc nie znalazła czasu na przeczytanie rozdziału - pozbądźcie się jej. Jeśli jednak wyraża swoją szczerą opinię w dobrej wierze (nawet, jeśli Wam się nie podoba) - podziękujcie jej za to. Musicie pamiętać, że bety dobrowolnie i za darmo poświęcają swój czas, by Wam pomóc, a to naprawdę wspaniała rzecz! Szanujcie je i doceniajcie, bo nie dość, że pomagają, to dodatkowo przygotowują Was na kolejny etap podróży, czyli współpracę z redaktorem i ostatecznie także z opiniami czytelników.

Chcecie być na bieżąco? Wpadajcie na Facebooka!

Ps. Jeśli są na sali Bety poszukujące pisarza lub pisarze poszukujące bet, możecie się ujawnić. Dać znać, a ktoś Was znajdzie lub zwyczajnie podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Kolejny tekst z serii The Story of Books już za dwa tygodnie!