Pewnego razu w Afryce, Ameryce i Azji, czyli o Królu Lwie


Znalezienie haków na „Króla Lwa” wydawało się Gosiarelli niemożliwe. W końcu to jedna z najlepszych bajek Disneya, której historia według twórców została wymyślona przez nich. Biedna Gosiarella przez chwilę bała się, że będzie musiała się skupić na oczywistej inspiracji "Hamletem" (wiecie zły wuj, zabija swojego brata-króla, po latach powraca książe by pomścić ojca, który notabene ukazuje mu się pod postacią ducha). Na całe szczęście mottem Gosiarelli jest „rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki, a na cuda trzeba trochę poczekać”, dlatego możecie sprawdzić nadszarpnięty wizerunek tej cudownej bajki, a raczej jej twórców. Zapraszam na True Story z udziałem lwów!

Kimba protoplasta Simby
fot. Tezuka Productions 1965 / Walt Disney 1994
Oryginalność „Króla Lwa” jest od samego początku podważana. Najprawdopodobniej twórcy ściągnęli pomysł z japońskiego anime „Kimba – biały lew” (jap. "Janguru taitei"), które część z was może kojarzyć z dzieciństwa. Gosiarella odświeży waszą pamięć. Kimba (Leo w japońskiej wersji) jest młodym lwiątkiem, które wręcz nie może się doczekać, gdy zostanie królem zwierząt. Niestety los bywa przewrotny i biedny Kimba jest świadkiem śmierci swego ojca. Różnice w fabule owszem są, ale przecież Amerykanie nie mogli przekopiować wszystkiego, jak leci. Muszą być gdzieś granice, jeśli nie płaci się twórcom oryginału, olewając prawa autorskie. Porozmawiajmy lepiej o podobieństwach, które zestawiłam na obrazku obok, bo to stare japońskie anime, jest tak niewyraźne, że czasami niewiadomo na co się patrzy. Na pierwszym widzimy lwa na dość charakterystycznej skale. Lwiej skale, jeśli chodzi o ścisłość. Na drugim mamy scenę zwisania z klifu, w którym dobry lew spada, a zły czerpie radochę. Szczerze mówiąc nie łapię, dlaczego ta sarna udaje lwicę, czy raczej lwica udaję sarnę. Chyba nawet nie chcę znać powodów. W każdym razie mamy tu pewną różnicę, bo Japończycy umieścili w tej scenie złą ciotunię, a Amerykańce wuja. Niemniej w obu animacjach pojawiają się lwy o podobnym odcieniu futra oraz skazą na oku. Przypadek?
Na trzecim obrazku mamy lwiątko z rodzicem, ale nie wpadajmy w paranoję, w końcu lwy czasami stoją sobie z rodzicami, a małpy są do siebie podobne. Bardziej mnie zastanawia czemu dwóch pobocznych bohaterów, z jakimś tam znaczeniem dla fabuły, to pawian i papuga (różnicą polega na tym, że Zazu jest niebieski, a papuga z Białego Lwa zielona)? Przecież tyle innych zwierzątek żyje sobie w Afryce...
Totalnym przegięciem i kserokopią jest dla mnie piąty obrazek porównawczy, na którym widzicie, jak Kimba/Simba dostrzega w chmurach swojego ojca, który objawia się by dodać synowi otuchy w wyborze właściwej drogi. W końcu to jedna z najbardziej charakterystycznych scen "Króla Lwa" Gad Demyt!!O ile wszystko inne mogę jakoś jeszcze zrozumieć, uznać za grubymi nićmi szyty przypadek, tak to jest dowodem podanym na talerzu… eee tzn. w chmurach.
Przedostatnie również jest całkiem wymowne, w końcu na ilu bajkach hieny wpadają w ciernie i podskakują, jak oszalałe? Nawet książę ze „Śpiącej królewny” nie podskakiwał włażąc w ciernie, tylko torował sobie drogę mieczem. Na koniec najbardziej niedorzeczny pomysł twórców (zarówno Japońskich, jak i Amerykańskich). Proszę powiedzcie biednej niedouczonej Gosiarelli, ile lwów przechodzi na wegetarianizm?


Zanim wpadniecie na pomysł by zaprotestować, bo przecież Kimba jest biały, a to jakaś różnica, przedstawię wam ciekawostkę, którą podpowiedziała Gosiarelli Wikipedia. Otóż po prawej macie mały dodatek od Disneya dołączony do DVD „Króla Lwa”, który pokazuje, że w pierwszej wersji Simba miał być białym lwem.

„Król lew” okazał się dla Disneya żyłą złota, przez wiele lat był jednym z najlepiej zarabiających animacji. Niestety wdowa po producencie serialu „Kimba – Biały Lew”, Osamu Tezuce, nie zobaczyła ani grosza. Zachowała się, jak na honorową japonkę przystało, uznając, że jej mąż byłby zachwycony tym, że wytwórnia Disneya inspiruje się jego dziełem. Studio Tezuka Productions, mimo wielkiego poruszenia Japończyków po premierze „Króla Lwa”, nie skierowało sprawy do sądu z obawy przed prawnikami wytwórni Disneya.


Gosiarella o „Królu Lwie” 

Gosiarella uwielbia tę bajkę. Jest zabawna, ciekawa, muzyka jest bajeczna (polskie piosenki są lepsze od oryginału, a to rzadkość!), a przy tym wpaja dzieciom dobre wartości. Drogie dzieci, jeśli ktoś zamorduje waszego ojca, powinniście go pomścić! Pamiętajcie przy tym, żeby to porządnie zatuszować, bo marne szanse byście się spotkali z tak radosną reakcją, jak Simba. Dzieciaczki pamiętajcie również by mieć otwarty umysł. To, że ktoś wygląda smacznie, wcale nie znaczy, że nie może być dobrym kumplem, jak surykatka Timon i szynka Pumba. . Jednak prosząc mamę o kupno surykatki, liczcie się z tym, że nie wykona ona tańca hula. Serio, sprawdzałam! 

Gosiarella musi się wam do czegoś przyznać: Nie płakała po Mufasie, płakała po Skazie. Ten lew jest obłędny! Znaczy się, wiem, że jest socjopatą, ale to jego jedyna wada. Wyręcza się sługsami, ambicja pcha go łażenia po trupach. Poza tym jest inteligentnym manipulantem, zapewne niekochanym przez tatusia, dzięki czemu opanował ironię i genialne teksty do perfekcji. Tak, to zdecydowanie mój typ. A to co się z nim stało jest okropne. Sami spójrzcie.

Sceny z "Herculesa" Disneya 1997 r.
Disneyowi nie wystarczyło zrobienie z niego czarnego charakteru, obalenia jego panowania i zrzucenia z klifu na pożarcie hienom. O nie! Nie mogli pozwolić mu spoczywać w spokoju. Oni musieli z niego zrobić jeszcze wdzianko dla herosa! Barbarzyńcy! Zastanawiam się, co na to Greenpeace!
Swoją drogą, dzięki wplątaniu Herkulesa w historię Skazy, możemy wnioskować, że akcja „Króla Lwa” dzieje się w starożytności, bo niby skąd mitologiczny syn bogów miałby truchło jednego z największych czarnych charakterów w historii?



P.S.1 Jeśli macie swoje typy bajek, czy też innych elementów dzieciństwa, które powinno znaleźć się w True Story możecie zgłaszać je w tej notce. Obiecuję, że jeśli Gosiarelli zabraknie pomysłów to sięgnie po wasze propozycje.
P.S.2 Teoretycznie dopiero za dwa tygodnie powinno pojawić się kolejne True Story, jednak z okazji walentynek pojawi się już w następną niedzielę! Zadowoleni?
P.S. 3 Bądźcie tak dobrzy by poduskutować z Gosiarellą w komentarzach, bo jest ciekawa co myślicie po przeczytaniu powyższego tekstu. 
Jeśli Wam się podobało możecie udostępniać link do notki na FB, czy czego tam używacie ;)